Archiwa tagu: warszawa

lipiec

Rzutem na taśmę wrzucam dwie notki. Pusty miesiąc w archiwum blogusia to prawdziwe nieszczęście. Leo skończył 9 miesięcy i jest pięknie.

BART5519

BART5505

BART5340

BART5255

BART5413

BART5432

DSC00030

BART5289

BART5586

DSC00044

BART5170

BART5491

Opublikowano common life, leo, leo first year | Otagowano , , ,

włam

Gdybym tylko wyszedł z pracy o 17:50…. ale tak się nie stało. I znów
przypadek moim życiem rządzi. Z biura wyszedłem 10 minut później. Idę do
samochodu, lecz z daleka już widzę grupę ludzi. Koło mojego peżota stoi
samochód na prywatnych numerach. 5 kolesiów w skórach, wygolonych i w
dresach. Kurde, o co chodzi. Lecz za chwilę już wiem. Szyba wybita. Ze
złością kopię w czerwoną karoserję nie zwracając uwagi na osobników.
Proszę pana – mowi jeden z „dresiarzy” – proszę niczego nie dotykać.
Jesteśmy z policji i właśnie złapaliśmy złodzieja.
Okazało się, że złoczyńca już siedział już w tajniackim samochodzie.
Policjanci nieźle sie zakamuflowali, kurde, jestem z nich dumny. Tak sie
zdarzyło, że przyuważyli młodzieńaszka rozwalającego szybę samochodu
kamieniem.
Proszę jechać za nami – jedziemy do komisariatu Śródmiescie, tam wszystko
załatwimy – odezwał się mały w skórze i przez burknął coś do
krótkofalówki.
Otworzyłem drzwi, ręką wybiłem resztę szyby i po 5 minutach postawiłem
cara na policyjnym parkingu.
Złodziej miał jakieś 18 lat, brudną twarz, zapewne próbował uciekać i
glinarze powalili go na ziemię. Czekając na dalszy obrót sprawy
obdzwoniłem znajomych. Tym samym zdobyłem numer do Żółtego Telefonu. Tam
poniformowano mnie gdzie można sobie wstawić szybkę 24/7 (dla tych co nie
wiedzą – 24 godziny na dobe, siedem dni w tygodniu).
W poczekalni 2 automaty z colą, barek etc. Widać, że mają tu wielu
klientów. Tych złych i tych dobrych. W ciągu 10 inut około 10 osób
zgłosilo jakąs sprawę: starsza kobieta kradzież komórki, 2 i facet
kradzież samochodów, 1 kobieta kradzież radia, 3 młodych obcokrajowców (2
dziewczyny i chłopak, dziewczyny były z Fhacji – poznałem po zabójczej
angielszczyźnie), którzy zgłosili coś tam.
Fakty: 24000 spraw w tym 3/4 włam do samochodu (to liczby z komisariatu
śródmieście za rok 2000). Jest szansa ze pierwszy rok nowego tysiącleca
będzie równie urodzajny.
Potem 2 godziny pisania protkolu przez znudzonego grubasa w cywilu.
Śledczy d/s kradzieży i włamań do samochodów. O 21 mialem zamowione
wkładanie szybki. Razem 320 zeta. Do PZU nie ma co – bo stracę składkę za
ten rok. Panel od radia został do dyspozycji prokuratora – jako dowód
zbrodni. Ponoć złodziej może i 3 miesiące posiedzieć. Ale raczej będzie
inaczej. A panel zwrócą mi w ciągu miesiąca. P a r a n o j a.
Cóż – wstawiłem szybę. Kasa poszła się chrzanić. Teraz jeszcze będę musiał
załatwiać kupę spraw.
Do tego dochodzi podwyżka cen za parkowanie. Brak dróg, korki, ceny
beznyny, stres i chuj wie co jeszcze. Aha no i złodzieje co się czasem
dają łapać ale puszczają oko do ciebie… i słyszę jak mówią „I`ll be
back”.
La vida e bella.

Opublikowano common life | Otagowano ,

Pan Witek z Atlantydy

Przeczytałem reportaż w „Wyborczej” o panu Witku z Atlantydy. A teraz moja
historia. 2 lata temu zażenowany wyszedłem z Ground Zero i pol zlem na
przystanek nocnych autobusów. Idąc poczułem straszliwy głód. Wstąpiłem
wiec na hotdoga. Ide se patrze se , a tu stoi starszy człowiek. Twarsz
znajoma, stara gitara przewieszona przez ramie. Pan Witek z Atlantydy. Po
prostu. OOO witam pana WItka – rzekłem. OOO witam , – uśmiechnąl sie pan
Witek. Okazło sie ze jedzie na Wilką Orkestrę do Krakowa, ale ma jeszcze
parę minut do pociągu. Kupiłem hoddoga sobie i panu Witkoi i zacząlismy
rozmawiać. O życiu. Nawet nie pamiętam szczegółów teraz. W pewnym momencie
dał mi swoją gitarę. Tak. Te słynne pudło, poobklejane z każdej strony.
Zagreałem mu Gunatanamerę. A on dośpiewał swoje słowa. Potem on zabrał 6
strunowkę i zagrał mało cenzuralną wersję „Oh ela”. Potem pojechałem na
Pragę a Pan Witek do Krakowa. Tsak sobię myślę , że naprawdę mało jest tak
autentycznych ludzi jak on. Autentycznych? co to znaczy? Nie wiem sam do
końca. Ale to słowo bardzo do niego pasuje. On jest jak Neil Young.

Opublikowano common life | Otagowano