Miesięczne archiwum: Wrzesień 2005

moja ulica. boeng kak area

w wolnym czasie wrzucam zdjecia znajomych, przyjaciol, ludzi spotkanych w drodze

 Jonathan Drouin Jersey

Otagowano ,

sprawy sprawunie

Za?atwiam sprawy. Mam juz nowy tymczasowy paszport. Niestety nie uda?o mi się za?atwi? wizy kambod?a?skiej dzi? (znów biurkracja, lapówkarstwo) wi?c nadal jestem na nielegalu. Jutro mam nadziej? się uda. Potem wiza tajska i moge jechac do Bangkoku.

Poza tym dobrze. Pojedzi?em motorem po mie?cie i jaka? rado?? we mnie wst?pi?a. Chyba się ciesz? ?e wracam…
 Robert Woods Jersey

Otagowano ,

Siam Reap i przyjazd do Phnom Penh

Szósty dzień tygodnia. Dzi? rano Daro i Bedur pojechali z Siam Reap do Bangkoku. Zosta?em znów sam w swojej drodze. Ostatnie trzy tygodnie trudno opisa?, mo?e kiedy?. Ale nie teraz. To by? prawdziwy trip, który po sfilmowaniu móglby swobodnie le?ec w wypo?yczalni DVD obok takich tytulów jak: Las Vegas Parano, Pla?a, Alive Dramat w Andach, Mi?o?? Szmaragd i Krokodyl, Wej?cie Smoka, Dziewczyny do wzi?cia, Rejs, Stawiam na Tolka Banana, Trainspotting, Czas Apokalipsy, Indiana Jones. Generalnie gatunki sie pomieszaly, podobniez z drinkami.

Opisanie dobrych chwil jak i z?ych tak aby oddac klimat wymaga prawdopodobnie dystansu. O ten nie bedzie trudno, szczególnie, ze w perspektywie czeka mnie troche pracy, wyjazd do Polski, zalatwianie papierków, reperacja sprzetu, rodzinka i spotkania towarzyskie na róznym szczeblu – mówiac krótko – samonaprawa. Przerwa w podrózy, ale potrzebna i ciesze sie, ze wracam. Na ile? Nie wiem. Optymalnym czasem jest 1-2 miesiace, a najlepiej 1,5 miesiaca. Bedzie ciekawie, pazdziernik i listpad to moje „ulubione” miesiace w Polsce. Poza tym to kraina nie mniej egzotyczna niz Kambodza, Islandia, Mozambik czy Papua Nowa Gwinea. Zreszta jakie panstwo nie jest egzotyczne?

Siam Reap. Dwunasta w nocy. Zagrzybiony pokój w Garden Village. Wiatak, toaleta, dwa lózka, porozwalane resztki mojego dobytku (ostatnio tak malo rzeczy z soba mialem jak pojechalem na wycieczke klasowa w Góry Stolowe w 1986 roku). Na górze trawelersi sa albo po albo przed Angkor Watem. Zreleksowani siedza przy nalesnikach z bananami, cmiac grube dzointy, których niedopalki walaja sie po okolicznych stolach (dzointów jak widac nie kiepuje sie, tylko zostawia do polowy zbakanego na stole, aby inna osoba która pózniej przyszla mogla go sobie skonsumowac). Piwo Angkor znika w zoladkach. W glosnikach jak zawsze to samo. Bob Marley, Jack Johnson, Manu Chao, Budda Bary, Smooth Jazzy i inne rzeczy które nie przeszkadzaja w rozmowie. Ja tymczasem siedze na dole. Czytam ksiazke „Dobre miejsce do umierania”, klepiac czasem cos w kompie. Trudno sie pisze. Do tego mam tylko notatnik. Reszta programów zostala na dysku, który niestety przestal dzialac. W calym tym trzytygodniowym amoku, zapomnialem zbekapowac Chin i Tajlandii. To jednak sie da odzyskac. Komputer swoje przezyl, trafi do serwisu, podobniez aparat (migawka niestety juz przestaje dzialac, mam nadzieje ze jeszcze trzy tygodnie wytrzyma, a jak nie zostanie mi tylko olympus mju na klisze, który pozyczyl mi Junior.

W poniedziek mam nowy paszport, potem jeszcze czeka mnie zalatwianie wiz: kambodzanskiej i tajskiej. Nie obedzie sie wiec bez biurokratycznego gówna, lapówek i innych przygód.

calosc zaczyna mi sie sklejac znów w glowie. Nie nalezy robic jednak planów, z których nie mozna by bylo zrezygnowac. Zycie jest bowiem…

Rano par? dziwnych chwil, zbyt osobistych aby o nich pisa?. Nie tylko tu, ale w ogóle. Mo?e kiedy?. W ka?dym razie wskoczy?em w autobus poranny do Phnom Penh. W GH no9 pusto. Z telewizora hipnotyczna muzyka grana na ?ywo podczas walk bokserskich. Deszcz już przystopowa?, cho? przez pó? godziny tylko go napada?o, że woda si?ga już prawie do kraw?dzi mostku, ??cz?cego dwie strony hotelu. Nie ma nikogo. Siedz? sam i my?l?, że jest dobrze. Mam chyba przelom w calej podrózy. Tyle sie zdarzylo przez te dziewiec miesiecy, ze zlozenie tego w calosc bedzie wymagac czasu. A do tego bedzie jeszcze sequel – ale to się wyja?ni wkrótce.
 Casey Cizikas Authentic Jersey

Otagowano ,

kung fu angkor wat

Bedur i Daro tutaj tez prosze zagl?dn??
 Carolina Panthers Authentic Jersey

Otagowano ,

pech mnie opuszcza

padl laptop. pech mnie nie opuszcza.
„operating system not found” uporczywie sie pojawia, co wyglada na spalenie sie dysku twardego. moze ktos ma jakis pomysl co to za shit?

jezuu…

PS.

dzisiaj wpadlem do anana computer center i wszystko sie wyjasnilo. mam nowy twardy dysk 80gb za 117$.. zainstalowali mi system/. a stary dysk oddali. mam zrobiony backup. ale nie wszystkiego. calosc wyjasni sie w polsce. na szczescie laptop dziala juz :)

 Martin St. Louis Authentic Jersey

Otagowano ,

japan japan

Odrzuty z Japonii, odnalazly sie na dysku. Wrzucam. Bo chyba za bardzo mi ta Japonia siedzi w glowie…


 Wayne Gallman Jersey

Otagowano ,

phnom penh boeng kak area

 Adrian Amos Authentic Jersey

Otagowano ,

ostatnio w kambodży

Delikatna bryza znad morza. Knajpka Papagayo w Sihanoukville, najwi?kszym porcie w Kambod?y. Khmerska miejscowo?? nadmorska, dobre miejsce aby zapomnie? o bo?ym ?wiecie. Moja czwarta wizyta w tym ma?ym kraju, gdzie spotkasz anio?y i diab?y pod ró?nymi postaciami.

To by? dobry wieczór. Zbyt dobry. Co? wisia?o w powietrzu. Z Badurem i Darem grali?my w bilarda, syci i zadowoleni, po ca?ym dniu w drodze nale?a?a się nam odrobina relaksu. Z Koh Kong do Sihanoukville zamiast 5-6 godzin, wysz?o nam prawie 11. Bezdro?a Kambod?y w b?ocie i deszczu. Dzika ziele?, ?ó?tawo br?zowa nawierzchnia, na któr? kto? o zdrowym umy?le by nie wjecha?. Pierwszy autobus pad? na pierwszej przeprawie promowej, wcze?niej utopi? się w b?ocie i prawie ze?lizgn?? się do rowu. Chyba z ca?ego autobusu tylko Daro skuma? co się dzieje, bo przez ca?y czas wygl?da? przez okno. Autobus niebezpiecznie ze?lizgn?? się w kierunku rowu. Zabrak?o paru centymetrów aby ca?y pojazd znalaz? się na boku. 3 godziny czekali?my na nowy autobus. Nast?pnie 3 przeprawy promowe. Pusty kraj, stalowe chmury k??bi?y się nad pustymi polami oko?o 20 byliśmy na miejscu.

Ali i Nadia maj? knajpk? Indian Curry Pot – znam ich z poprzednich pobytów, zawsze było to dobre i bezpieczne miejsce aby się zatrzyma?. Nadia i dziewczyny przygotowywa?y niesamowit? pakista?sk? kolacje, a Ali raczy? nas fantastycznymi opowieściami o tym co zdarzy?o się w Sihanoukville w ostatnim czasie. Bedur i Daro mieli swój pokój a ja wzi??em jedynk?. Oko?o 5 rano us?ysza?em silnik motocykla, krzyk kobiety, a za ?ciany rozpaczliwe g?osy Dara i Bedura. Obrobili ich. Jak kto i kiedy – tego się nie dowiemy raczej. Z?odziej szed? pod ochron? huraganowego wiatru i siarczystego deszczu od domu do domu, rabuj?c co popadnie. Od gumowych klapków po nikona Bedura. Pora?ka. Na szczęście z?odziej by na tyle człowiekiem, że wróci? się i podrzuci? dokumenty i bilet Bedura.

Od godziny 8 rano rozmawiali?my z policj?. Sam nie wiem co gorsze w Kambod?y – policja czy z?odzieje. Jak nie zap?acisz nie za?atwisz nic. Wypisanie raportu na komputerze kosztuje, dokumenty trzeba kserowa? samemu, potem je?eli coś się znajdzie te? znów trzeba p?aci? i tak bez ko?ca. Gliniarze obiecali nam, że jak tylko z?api? z?odzieja, ma zagwarantowane tortury, że b?d? go bi? dopóki się nie przyzna. Potem pomy?la?em, że z?api? kogokolwiek i powiedz?, że to przest?pca i b?dziemy musieli buli? dalej a tym czasem w wi?zieniu zmasakruj? jak?? niewinn? osob?. Nagle sta?em się podejrzliwy. Przesta?em my?le? normalnie. Irracjonalne podejrzenia pojawi?y się znienacka. Tym bardziej, że Ali zacz?? nas nakr?ca?, że on wie kto to, na ulicy powsta?a jaka? sprzeczka, jeden z typków ze sklepiku naprzeciwko skonfliktowa? się z kobiet? z domu na końcu ulicy. Pono? u niej mieszka? domniemany z?odziej. Kto wie? Ali się za?ama?. „No good for my business” mamrota?, przewracaj?c oczyma. Postanowili?my się nie ?ama?. Z?amanie się by?oby najgorszym wyj?ciem z ca?ej tej sytuacji. W nocy znów przyszed? z?odziej. Nie było mnie w pokoju i najzwyczajniej w ?wiecie straci?em ipoda, paszport, karty, kable, ?adowarki i inne duperele. Na drugi dzień powtórka z rozrywki. Policja, ?apówki, telefon do ambasady, rozmowy z lud?mi na ulicy, setki porad i niedopowiedziane „dajcie sobie spokój, nic nie odzyskacie”.

Musieli?my zosta? jeszcze jeden dzie?, bo policja nie mia?a jak przepisa? raportu na komputerze. Nie wiedzia?em co mam ze sob? zrobi?, spa?em, jad?em, szwenda?em się pomi?dzy dwoma sklepami, ?ó?kiem, knajp? i Internetem. Ch?opaki to samo. Pod wieczór wbili?my się na leniwe posiadywanie na pla?y.

Drugiego dnia jad?c na posterunek policji zatrzymali?my się z Alim i Nadi? ko?o trzech zabitych przez pr?d krów, które nieopatrznie wlaz?y na podmok?y teren wko?o s?upa wysokiego napi?cia. I w tym samym momencie pojawi? się w nowiutkiej toyocie policjant, który dzień wcze?niej wypisa? mi raport ze zdarzenia. Ui?ci?em „urz?dow? op?at?” w wysoko?ci 10 dolców i miałem spraw? z g?owy.

Wieczorem znale?li?my się w Phnom Penh. Znów Number 9, tym razem puste i ciche. Ale jak zwykle najlepsze miejsce do sp?dzenia paru dni.

W ?rod? jedziemy do Siam Reap, potem ch?opaki zje?d?aj? do Tajlandii i wracaj? do Polski. A ja jeszcze chwilę posiedz?. Dzi? wizyta w ambasadzie. Same konkrety, wiem na czym stoj? i co mam do zrobienia. Wype?ni?em formularze, podpisa?em co trzeba, zrobiłem zdjęcia do paszportu. Konsul obieca? mi, że wystawi mi paszport wa?ny na sze?? miesiący i dzięki temu b?d? móg? przejecha? do Bangkoku aby tam kupi? bilet i mo?e się uda dorwa? jaki? paromiesiączny bilet na trasie BKK – Warszawa – Kuba albo Meksyk. To mog?aby by? najlepsza opcja. Miesi?c z hakiem w Polsce, za?atwienie spraw, spotkanie się z rodzink?, przyjació?mi i wylot. Mam tak? nadziej?…Tymczasem czeka mnie za?atwianie spraw, ambasada pewnie z par? razy, lotnisko i za?atwianie nowej wizy kambod?a?skiej, wiza do Tajlandii i pewnie coś jeszcze wyjdzie w praniu.

 Jake Butt Authentic Jersey

Otagowano ,

s’ville

wyjezdzamy do phnom penh… nie ma sie co poddawac i trzeba robic swoje, wlasciwie stracilem nadzieje na odzyskanie paszportu – z ambasada sie juz kontaktowalem, mam raport z policji (10$ trzeba bylo zaplacic bo inaczej nie ma jak – nie zrobia) – teraz musze jakos wymyslic aby wyjechac z tego kraju… jezeli nic sie nie zmieni bede w polsce w pazdzierniku i chyba na miesiac, aby zalatwic rzeczy – paszport nowe karty i zrobic pare zlecen (jak kto ma jakiekolwiek propozycje zdjeciowe, ktorych moglbym sie podjac prosze o kontakt na maila – [email protected])

generalnie wszystkie plany jakie mialem poszly sie chrzanic, ale jak wyjde na prosta zamierzam kontynowac podroz od listopada…

chyba tyle… na razie mam dolka, nie robie zdjec, nie mam sily pisac, aby nie wyszlo ze potrafie tylko bluzgac na wlasna glupote i pecha… poza tym duzo sie w kambodzy zmienilo… generalnie powstana chyba „Pocztowki z kraju na krawedzi”
 Jung-ho Kang Authentic Jersey

Otagowano ,

KONIEC

chyba koniec tego wszystkiego. bede musial wracac do polski jak sie rzeczy nie wyjasnia. wczoraj bedur dzis w nocy ja. stracilem paszport, ipoda, karty platnicze. i jestem w dupie. pomiedzy biurokratyczna maszyna zlodziejami ludzmi na ulicy skorumpowana policja.

czegos takiego nie przezylem jeszcze. wlamali sie w nocy do pokoju, jak mnie tam nie bylo… dzialam ale chyba nic nie zdzialam. musze usiasc i pomyslec. ale nie jest dobrze.

ladnie mnie kambodza powitala …
 Jonathan Jones Authentic Jersey

Otagowano ,