Miesięczne archiwum: Grudzień 2006

Klodzko

 Joe Klecko Womens Jersey

Otagowano

Puja

Wieczorna ceremonia – Puja. Varanasi.
 Walter Payton Authentic Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

indie indie / plastelina z manali


 Quincy Enunwa Authentic Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Delhi. Horizontal


 Bob Lilly Womens Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Varanasi. At the ghats


 Morgan Burnett Womens Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Varanasi. Horizontal.

 Mike Evans Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Banaras Hindu University / wydział sztuk pięknych


 Tony Jefferson Authentic Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

no i znow koniec

teraz, za chwile, wlasciwie jutro pojade na lotnisko i polece do domu

13 grudnia juz w Polgarii

dobrze mi ten wyjazd zrobil – bez wyjazdow zyc nie moge . po prostu.

 Jonathan Drouin Womens Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

varanasi

 Mike Bossy Womens Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Zycie na ghatach i na dachach.

Varanasi otumania. Ilo?? momentów, kadrów, kompozycji jakie wychwytuje oko jest zastraszaj?ca. Jak pokaza? to aby nie bylo banalne? W jaki sposób w tym szale?stwie, orgii symboli i ?wiat?a, znale?? cos wyró?niaj?cego sie i na tyle mocnego by zapad?o w glowie na d?u?szy moment, nie zabite przez kolejny osza?amiaj?cy obrazek?

G?szcz ulic, labirynt alejek i przesmyków tak w?skich, ze tylko pies czy malpa sie przeci?nie. Trochę szerszymi w?wozami przeciskaj? sie rowery, motocykle, ludzie i zwierz?ta. Ro?nych rozmiarów byd?o le?y, stoi, idzie, prze?uwa nic nie robi?c sobie z tego, ze wlasnie tamuje caly ruch.

Na gorze miastem rz?dz? malpy. Te cz?ekopodobne stwory bujaj? sie po dachach ca?ego miasta. Siedz?c w okratowanej knajpce na dachu (zabezpieczenie przeciwko zbyt zuchwa?ym malpa, które kradn? dobytek, jedzenie i przeszkadzaj? turystom w kontemplowaniu chwil) sam czuje sie jak malpa w zoo. Malpy sa szybkie i zwinne – skacz? z budynku na budynek, smyraja sie na gzymsach dachów, kradn? owoce ze straganu. Dzi? rano wyrzuca?em ?mietnik, który nagromadzi? sie przez 4 dni zamieszkiwania. Wystarczy? moment nieuwagi i przy czarnym worze przyczai?a sie malpa rozbebeszaj?c go zupe?nie. Chwile pó?niej przez otwarte drzwi przebieg?a na dwóch lapach na ?rodek mojego pokoju, z pewnym oszo?omieniem w oczach szukaj?c gor?czkowo czego? do jedzenia.

Sobotnie popo?udnie nakr?ca i?cie pla?owa atmosfera na ghatach. M??czy?ni przyodziani jedynie w skapa szmat? na przyrodzeniach za?ywaj? od?wie?aj?cej i „oczyszczaj?cej” k?pieli w Gangesie.Reszta spi, grzeje ko?ci w s?o?cu. Male grupki zbite w zwarte kupki graj? w karty w cieniu lichego rusztowania na którym suszy sie pranie i powiewaj? kolorowe szmaty. Kto? musi cos jednak robi?. Pracze zasuwaj? – na przybrze?nych kamieniach t?uka zapami?tale ubrania, potem rozwieszaj? je na sznurkach lub tez po prostu rozkladaja na ghatach, na goracych schodach i kamieniach. W?a?ciciele lodek, trochę zrezygnowani mantruj? na widok turysty – boat, boat, 50 rupies, one hour, boat, sir. Ale kto by sie teraz wybra? na s?oneczn? patelnie rzeki?

Id?c ghatami w stron? s?o?ca odnosi sie wra?enie uczestniczenia w prze?wietlonym filmie, który przekazuje halucynogenne tre?ci. Film ten jest d?ugi, jak bollywodzki obraz. Zabija kolorami, mami widokami, zasmuca i raduje, odrzuca i przyci?ga zarazem. Czasem s?once czasem wiesz. Dzieciaki otaczaj? japo?skiego turyst?, próbuj?c wys?pi? rupie czy sprzeda? pocztówki. Ten bezradny nie wie co robi?. ?ebrak nawo?uj?cy do ka?dego kto przeszed? mu w polu widzenia kiwa sie w dziwnej pozycji – wygl?da na to ze zalozyl sobie martwe nogi na plecy. Stado wolow znu?one, prze?uwaj?c idzie na k?piel prowadzone przez 10 letniego ch?opaka.

Przysiadam na herbacie u sadhu. Baba ma bardzo kreatywnie wymodelowane siwe dready i szalony blysk czarnych oczu. Nie siedzi bezczynnie pal?c czaras z chilluma z ziomami tylko sprzedaje czai. Baba mówi, ze jest s?awny. Baba, one picture. Byl juz w wielu magazynach i ksi??kach. Chyba na pieni?dzach mu nie zale?y – on chce by? s?awny.

Noc. Na ulicy istny spektakl. G?ówna ulica przy dworcu pomimo 1 w nocy t?tni ?yciem jak w dzie?. Dym, para, spaliny, ogie?, światło jarzeniówek i ogromnych ci??arówek tocz?cych sie przez ten bajzel. Ludzie opatuleni w koce w przykucu ogrzewaj? zmarzni?te d?onie. B?d?c w Varanasi w maju 2003 trafi?em na mega upaly. Nie dalo sie spa?, chodzi? – człowiek zamiera?, zastyga? w jednej pozycji przez caly s?oneczny dzie?. Teraz „zima” – zaledwie 25 stopni dzień i 10 w nocy.

 Bilal Powell Womens Jersey

Opublikowano India, travel | Otagowano ,