Miesięczne archiwum: Czerwiec 2005

Sanatorium pod wulkanem.

Hokkaido jest super. Ale nie do zdjęć – tzn. na pewno jest znakomitym miejscem dla mi?o?ników fotografii przyrodniczej czy te? krajobrazów. Ale nie dla mnie. Wol? miejsk? d?ungl?, a na wsi to lubi? sobie odpocz?? od aparatu. Dlatego ostatnie zdjęcia są tylko zapisem drogi, brak jaki? spektakularnych szotów. Ale postanowi?em wrzuca? codziennie krótki film z podró?y autostopem, zamiast zdjęć (które te? się czasem pojawi?). Wieczorem coś sklec?.

Oko?o 16 opu?ci?em Akan aby jednym samochodem dojecha? do Kawa?u Onsen. Kolejne emeryckie miasteczko – drewniane domki, sklepy z szajsem w stylu poro?a jeleni i wypchane bobry. Nie trawi? właściwie ca?ej tej cepelii, cho? teraz pochodz? do tego z dystansem. Krajobrazy są super, wulkany, jeziora, mg?a osnuwa wszystko dooko?a. Jest zimno – jakie? 10 stopni Celsjusza. Zasuwam w sanda?ach i krótkich gaciach – nie mam ca?ego tego trekingowego ekwipunku. Brak namiotu, ?piwora, odpowiednich butów. Wi?c czeka?em na okazj? oko?o 20 minut – in?ynier z Kushiro nadrobi? drogi aby z Teshikagi podrzuci? mnie pod wulkan oddalony o 3 kilosy od Kawayu Onsen. Zobaczy?em sobie gejzery, ?mierdz?ce siark? i piek?em a potem spokojnie przeszed?em sobie 3 kilosy nie próbuj?c nawet autostopu – dziennie ?rednio robi? z plecakiem z 7-10 kilometrów – niez?a gimnastyka. W miasteczku znalazłem raida hausu – za 800 jenów (plus 200 za ko?dr? i materac). W?a?ciciel jest wiekowym dziadkiem, co ledwo chodzi, ale m?czy? mi dup? przez godzin?, obja?niaj?c mi ?e to jest kibel, to jest TV a to jest pilot, który s?u?y do jego w??czania, tam jest lampka, a tu drzwi – uwa?aj na schodach jak schodzisz bo są strome, wy??czaj światło, zdejmuj buty, tam musisz je?? (gdzie indziej nie mo?esz i na mapie wskaza? mi jak?? knajpk?). Strasznie upierdliwy typ – ale miejscówka fajna, typowy japo?ski domek, z rozsuwanymi drzwiami z papieru i drewna, raida hausu jest pusty wi?c dzi? na spokojnie zasi?d? na tatami i pomontuj? filmy.

Wieczorem wizyta w onsenie – bulgocz?ce wanny, prysznic, golenie. Jutro muszę zrobi? jeszcze pranie, bo wszystko ?mierdzi martwym kretem.

Nie mam ochoty na trekingi i ?a?enie po górach, szczególnie, że jest zimno i nie mam butów –popracuj? wi?c nad tekstami, stron? i zajm? się rzeczami które odk?ada?em na bok.

 Jozy Altidore Jersey

Otagowano

Akan.

Czego szukasz b?d?c w drodze? Czy chcesz odnale?? samego siebie czy te? szukasz innych? Samotno?? ma swoje plusy, ale bez innych ludzi nie masz opowieści. Tylko interakcja ma sens. Czytaj?c ksi??k? Marka Kami?skiego o tym jak szed? na biegun stwierdzi?em, że to nie dla mnie. Lubi? samotno??, wtedy uk?adam w sobie my?li, planuj? co robi?, jestem zaj?ty samym sob?, lecz jednocze?nie gdzie? szukam innych ludzi. Na pewno jest z tego satysfakcja – ?e doszed?e? na ten biegun – d??enie do celu jak najbardziej. Ja się z?apa?em na tym, że nie mam celu – droga ma sens sam w sobie i basta. Aha, to było tego dnia gdy Japonka która mnie podwozi?a gdzie? na Hokkaido zapyta?a (albo inaczej, znalaz?a w s?owniku – what’s your destinantion?). Nie wiedzia?em co jej odpowiedzie?.

Piony poziomy wahania klimatu w t? i we t?. Najlepsze pomys?y i rozwi?zania przychodz? jednak gdy ma się z górki, wtedy mózg szybciej pracuje i daje to nieoczekiwane wyniki.

?lizgam si?. Tego znie?? czasem się nie da. ?lizgania się po powierzchni kulturowej. Od tygodnia ucz? się j?zyka. O ile ?atwiej jest znaj?c par? s?ów i maj?c czasem mgliste poj?cie co te? do ciebie mówi?.

Mimo ?e Japonia mo?e nie by? brana pod uwag? jako kraj egzotyczny taki jak Indie czy Kambod?a (które uwielbiam) czuj? się tu jak w innej bajce, ka?dego dnia wstaj? podekscytowany jak cholera, a czasem gdy zasypiam gdzie? to przebudzeniu nie mog? uwierzy?, że tu jestem.

Trudno mi się okre?li?. Jak tu jest, co mi się podoba.

Zbyt wiele do opisania i opowiedzenia, ca?ej masy rzeczy nie do?wiadczy?em jeszcze. B?d? się stara? opisywa? po kolei. Jezu… spojrzawszy na map? ?wiata (zreszt? polecam niesamowite programy do oglądania map – World Wind, Keyhole i Google Map – chrzani? globusy i papierowe mapy, to jest jazda) widz? jak wiele jeszcze do zobaczenia…

 Duke Johnson Jersey

Otagowano

W drodze do parku narodowego Akan

Wczoraj prawie zamarz?em na ulicy wi?c postanowi?em poszuka? kapsu?y za resztki mojej kasy. Niestety w okolicy nie było raida hausu (raider house – 1000 jenów za noc) wi?c pozosta?a mi tylko opcja kapsu?owa za 2500. Wyspa?em się – a na drugi dzień 10 kilometrów za miasto z trampka, nikt nie chcia? się w mie?cie zatrzyma?. W końcu lalunia w mikrosamochodziku pe?nym pluszowych misiaczków zabra?a mnie na drog? w stron? parku Akan. 3 minuty po?niej zatrzyma? się pracownik kurortu który zaprosi? mnie do onsenu za darmoche – sauna, prysznic, gor?ce ?róde?ko, kawa i wifi za free. Morale mi wzros?y – mam jeszcze z 40 kilometrów do parku narodowego – mam nadzieje ?e znajd? raida hausu…

Napisz? potem wi?cej, trzeba jecha?….


 Taywan Taylor Womens Jersey

Otagowano

mgła w Kushito


Kana i Asuka podwioz?y mnie z Sapporo 50 kilosów za miasto… Asuka ledwo co potrafi?a prowadzi? samochód wi?c siedzia?em z ty?u martwi?c się aby nie zako?czy? ?ywota gdzie? na japo?skiej wyspie…


Przystanek – kie?baska, i galaretki z witaminami i innymi proteinami dla ludzi którzy nie maj? czasu, japo?skie wytwory ca?kiem smaczne i po?ywne


Kakkoi !! Najbardziej wyluzowani ludzie którzy zabrali mnie prawie 400 kilometrów a? do Kushiro.
 Oakland Raiders Womens Jersey

Otagowano

16 godzin zamknięty w kosmicznym śnie w kapsule lecącej do nikąd.

Wczorajszego dnia w okolicach popo?udnia ledwo już pow?óczy?em nogami. Silny wicher powiewa?, było zimno jak cholera, zjad?em obiad w knajpie dla robotników (schabowy !!!, ry?, nieograniczona surówka) i czu?em, że wi?cej nie wyrobie. By?o za zimno aby spa? w parku, lukn??em do portfela, jeszcze trochę kaski by?o. W informacji turystycznej znale?li mi najta?sz? kapsu??, wsiad?em w metro i pojecha?em do dzielnicy Susukino – bary, rabuhoteru (Love Hotels). Sapporo Kapsule Inn za 3200 jenów za noc. Wchodzisz bez butów, które zostawiasz w szafce. Wje?d?am na 3 pi?tro (wszystkich jest 7, na 7 prysznic komunalny i d?akuzi) i odnajduj? swoj? kapsu?? – wszystko wygl?da tak jakbym mia? zaraz odlecie? w kosmos. Ale zamiast tego odpadam w 16 godzinny sen. W środku kapsu?y (metr na dwa) telewizor, radio, budzik, po?ciel – wygodna sprawa. Terebi (telewizor) nie dzia?a jednak – trzeba wykupi? kart? za 1000 jenów. Znajduj? jeszcze ulotki z programem telewizyjnym na czerwiec – hm… same pornosy. Na moim pi?trze jest jeszcze pusto i cicho. Bardzo szybko zasypiam, aby obudzi? się dwa razy na siusiu.

Sapporo poprzedniego dnia sprawia?o wra?enie pustego miasta – dzi? wysz?o s?o?ce i sprawy przybra?y inny obrót, mnóstwo ludzi na ulicach, ciep?o i czuj? się znacznie lepiej. Popracowa?em trochę na kompie i trzeba b?dzie wyjecha? z miasta w jaki? sposób. Jad? na wschód w stron? parków narodowych…

 Bob Griese Jersey

Otagowano

Sapporo

Nie wiele spa?em w ostatnich 3 dniach – właściwie od paru tygodni sen jest nierówny, zasypiam o dziwnych porach, czasem wraz z brzaskiem, w godzinach popo?udniowych na par? godzin. Teraz to się odbija – nie mam si?y nawet macha? lew? ?ap? na nadje?d?aj?ce samochody – na szczęście nie trzeba wiele wysi?ku – maksymalnie kwadrans z górk? i znów jestem na swojej drodze. Tyle, że pó?niej zasypiam w samochodach swoich dobroczy?ców i nie wiem czy jest to mile widziane, w końcu kto? zabiera mnie ze sob? aby mie? towarzystwo na d?ugiej drodze do domu.

Prom przybi? do wybrze?y Hokkaido o 3.30 rano. Przysta? promowa w Hakodate opustosza?a jak trybuny stadionu marnego zespo?u ligi okr?gowej. By?o jeszcze ciemno – nigdzie nie widzia?em przystanku autobusowego czy te? torów kolejowych – a do centrum miasta było ?adnych par? kilometrów. Podrepta?em zatem przed siebie, beznadziejnie machaj?c ko?czyn? z kciukiem, niestety ?aden z niewielu pojazdów mijaj?cych moj? objuczon? plecakiem posta? nawet nie zwolni?.

Co mnie uderzy?o to niesamowite podobie?stwo do Stanów Zjednoczonych – jakbym znalaz? się gdzie? w okolicach Seattle lub te? Colorado – sympatyczne drewniane domki, mg?a, czysto, niewielkie sklepiki i zak?ady fryzjerskie. Przystankowo Alaskowo, South Park i Twin Peeks w wersji japo?skiej. Chyba na tym się ko?cz? podobie?stwa, a mo?e się myl?. Gdybym mia? wybiera? miejsce zamieszkania – pomi?dzy USA a Japoni? – nawet bym się nie zastanawia?. Nippon.

Wzd?u? morskiego betonowego brzegu w?dkarze porozstawiali stoliki i krzese?ka w milczeniu gapi?c się w ciemn? wod?. Przeszed?em wzd?u? przystani, potem mostem a? w końcu zobaczy?em ?wiat?a budz?cego się centrum miasta. Zlokalizowa?em wzrokiem stacj? kolejow?, gdzie wrzuci?em plecak do przechowalni. By?y trzy rodzaje lockerów – za 700, 500 i 400 jenów. Ten ostatni z początku, wizualnie, wydawa? się zamały na mój plecak. Lecz po otwarciu okaza?o si?, że oprócz mojego dobytku zmie?ci?bym tam nawet poci?te na kawa?ki zw?oki (po przeczytaniu przepisów na ?cianie okaza?o si?, że by?oby jednak to wbrew prawu, tak jak i przechowywanie broni, bomb oraz narkotyków).

Zostawiam zatem plecak i id? na poranny market Asa-Ichi. Tysi?ce homarów, ikry, ryb i innych owoców morza. Zamawiam za 1400 jenów donburi z ikr? z ?ososia i lobsterami. Niebo w g?bie. W radiu lecia?y japo?skie przeboje z lat 60tych, zaczyna? się nowy dzie?.

Internet bezprzewodowy – siad?em na ulicy i za?atwi?em wszystko co trzeba było aby wskoczy? do tramwaju jad?cego dotacji ko?cowej. Trzeba się w końcu umy? – publiczna ?a?nia (Olsen) to chyba najlepsze miejsce. Za 370 jenów zakupuje bilet wst?pu. W sporej sali 50 nagich Japo?czyków w wieku od 18 do 99, siedz? na plastikowych sto?eczkach, przed lustrami, namydlaj? cia?a, gol? się aby wej?? do jednego z d?akuzi (s? 4 i jedno na zewn?trz – testuje wszystkie, ró?ni? się intensywno?ci? bulgotu i temperatur? od 42 do 45 stopni). Rewelacja. Sp?dzam tam godzin? paraduj?c z fujark? po onsenie – no big deal – to samo robi? inni, ?adnego zas?aniania się i wstydu…

Po zwa?eniu się na elektronicznej wadze stwierdzam, że uby?o mi 10 kg od czasów piwnego brzucha którego nabawi?em się jesienn? por? w Polandii.

Po zej?ciu do lobby zauwa?am sal? w której ?pi? ludzie na bambusowych matach. Tego mi trzeba, na 4 godziny odpadam.

Oko?o 14 ruszam poza miasto. 8 kilometrów zanim z?apa?em pierwsz? okazj?, tu? poza miastem, zaraz przed wjazdem na g?ówn? drog?. Zatrzyma? się typek w kolorowych ciuchach, tuningowanej furce – nie jecha? do Sapporo, ale zgodzi? się podrzuci? mnie za miasto na pierwszy lepszy parking. Po drodze wst?pi? jeszcze do domu na przedmie?ciach aby zabra? swojego kumpla – jechali w góry na jak?? imprez?. Potem siedzia?em jeszcze w trzech autach, za ka?dym razem po par? kilometrów, zachodzi?o s?o?ce, a mnie ogarn??o zm?czenie. Zrobi?em zakupy w seven eleven, postanowi?em posta? jeszcze chwilę i poszuka? miejsca do spania na pla?y. 3 minuty pó?niej siedzia?em w samochodzie Nishi Masanori, 26 letni mieszkaniec Sapporo zabra? mnie z radości? i jak powiedzia? po raz pierwszy mia? sposobno?? rozmawia? po angielsku z gaijnem (obcokrajowcem). 3 godziny pó?niej byłem w Sapporo – czas przelecia? szybko na rozmowie, s?uchaniu muzy, zatrzymali?my się te? na kolacj? gdzie? w górach, potem zasn??em, Nishi obudzi? mnie w Sapporo.

Zdecydowa?em się nie i?? do Youth Hotelu za 3700 jenów. Za 1900 mog? przesiedzie? 7 godzin w kafejce netowej – prysznic, prywatna kabina, tysi?ce filmów na DVD, picie i jedzenie za friko, szybkie ??cze i super wygodny fotel. Z tego co widze wcale nie trzeba mieszka? w hotelach – są ?a?nie, kafejki netowe, przechowalnie baga?u, parki – naprawd? można zaoszcz?dzi?…

 David Harris Womens Jersey

Otagowano

Hokkaido

Dzie? pierwszy na Tohoku Expressway

Dzi? zrobiłem ze 150 kilometrów. Posz?o w miar? ?atwo. Trochę to potrwa?o zanim się obudzi?em, za?atwi?em ostatnie sprawy, spakowa?em graty, po?egna?em Łukasza i reszt? ekipy w KaosanTokyo, skoczy?em do bankomatu a potem znalazłem odpowiednie po??czenie aby dosta? się na autostrad? na pó?noc w stron? drugiej największej wyspy Japonii czyli Hokkaido.

Z Ueno zakupi?em bilet za 650 jenów do stacji Hasuda (JR Utsunomiya). Prawie przespa?em stacj?, poci?g się buja?, chyba po?owa pasa?erów spa?a, wi?c podda?em się sennym wibracjom. Otworzy?em oczy gdy zamyka?y się drzwi, chwyci?em plecak i crumplera ze sprz?tem i wyskoczy?em na peron stacji Hasuda. Szare, o?owiane niebo, leniwa atmosfera w miasteczku, szybko znajduj? przystanek autobusowy numer 3. Potem podje?d?a autobus jad?cy do Shiyakusho-mae – dzięki pomocy kobiety jad?cej na s?siednim siedzeniu wyskakuj? tu? przy wje?dzie na autostrad?. Robi? z kilkaset metrów mijaj?c niewielkie domki, po?o?one przy czystych uliczkach. Jest do?? ciep?o, staruszkowie podcinaj? krzaki w ogrodach, dzieciaki je?d?? na rowerach, a ja zasuwam z plecakiem.

Powrót do autostopu jak za dawnych czasów. Podobnie jak w Niemczech czy w Europie Zachodniej najlepszym miejscem są parkingi po?o?one przy autostradzie – w Japonii te miejscóweczki nazywaj? się SA/PA. SA (sabisu eria) są większe ni? PA (parkingu eria), które są tylko parkingami z jednym barem, toaletami i stacj? benzynow?. Sabisu eria to znacznie większe przystanki, jest nawet bezprzewodowy internet (szkoda, że zabezpieczony) i st?d właśnie pisze te s?owa.

Po 15 minutach machania zatrzymuje się pierwszy samochód. Przedstawiciel serwisu zajmuj?cego się napraw? robotów i maszyn – 30 lat, jedzie do Utsunomiya, wyrzuca mnie 37 km przed tym miastem – na du?ym SA sk?d mam nadzieje z?apa? nast?pn? okazj?. Stoj? z godzin? – same samochody dostawcze, urz?dnicy wracaj? z roboty, właściwie nic się nie dzieje, s?ucham lekcji japo?skiego i ?uj? gum?. Yoshihiro Nakamizu od 13 lat eksportuje drzewka bonsai (www.j-bonsai.com) – zabiera mnie 10 kilometrów wraz ze swoj? rodzink? (dzieciaki wgapione wmały telewizor nadaj?cy anime i cicha ?ona która tylko na końcu po?egna?a mnie wi?zank? mi?ych japo?skich s?ów). Yoshihiro zna Porandu (Polsk?), sprzedaje tam swoje drzewka, kiedy? te? je?dzi? stopem, wi?c zawsze zabiera takich typów jak ja. Wszystko pi?knie, ale zaczyna pada? – dostaj? w prezencie parasolk? i dobre s?owo na po?egnanie. Zachodzi s?o?ce wi?cej chyba dzi? kilometrów nie zrobi?. Z do?wiadczenia wiem, że w nocy się stopowiczów nie zabiera – jeszcze jeden kole? mnie zabiera, jednak te? z 10 kilometrów, na szczęście na dobry SA.

Kolacja za 500 jenów, s?owa wystukane na kompie, zaraz pójd? szuka? wygodnego miejsca do spania. Z boku jest zielony park z super przystrzy?on? traw?, byle tylko nie pada?o.

Drugi dzień – Tohoku Expressway

Znalaz?em doskona?e miejsce aby się wyspa? – w lesie, na trawie, roz?o?y?em karimat?, nakry?em się kocem zawini?tym z United Airlines, polskie tygodniki przywiezione od Łukasza, lekcje japo?skiego z iPoda a? w końcu zasn??em.

Obudzi?o mnie ostre s?o?ce w okolicach 8 rano, otrzepa?em się z setek mrówek (spa?em w mrowisku jak się okaza?o), pozdrowi?em g??bokim sk?onem dwóch dziadków siedz?cych na ?awce obok (ohayo gozaimas), spakowa?em graty, zjad?em ?niadanko w sali pe?nej podró?nych, kawa, du?a woda i ruszy?em w stron? autostrady.

Cel jaki za?o?y?em sobie na dzisiaj – czyli Aomori – wydawa? się odleg?y jak ksi??yc, który przy?wieca? mi w nocy. Znów iPod i 5 lekcja z 9 które ?ci?gn??em z netu – jeszcze 2 dni i przerobie to wszystko i b?d? potrzebowa? ca?o?ci kursu. Po 15 minutach zatrzyma? się pierwszy kole? – 45 letni fan Deep Purple (akurat lecia?o Smoke On The Water), coś po angielsku mówi? (zreszt? jak wi?kszo?? tych co mnie zabra?a po drodze) – podrzuci? mnie mo?e z 30 kilometrów do nast?pnego parkingu. 30 minut czekania i z piskiem opon zatrzyma?o się BMW wyprodukowane w D?ermani z kierownic? po lewej stronie – dobroczy?ca nazywa? się Kodo Hanabusa i by? prezydentem Hanabusa Co. LTD firmy zajmuj?cej się dostarczaniem lunchów do du?ych firm w Tokio. Spoko go?? – zapalony golfista, podwióz? mnie mo?e z 20 kilometrów do kolejnego parkingu, z którego od razu zabra?a mnie starsza para jad?ca na wakacje do Akity (2 dni wakacji w Japonii to du?o). Akita znajduje się na zachodnim wybrze?u Honsiu wi?c obiecali mi podrzuci? mnie a? do rozjazdu dróg znajduj?cego się przed Moriok?. ?wietnie się z?o?y?o – zapakowa?em graty do wypasionego Nissana w stylu ameryka?skich kr??owników i ruszyli?my w drog?. Kole? mówi? odrobin? po angielsku i rozumia? wszystko wi?c przez pó? godziny toczy?a się rozmowa zanim nie zapad?em w g??boki sen na tylnej kanapie. Obudzili mnie na parkingu tu? przed rozjazdem zapraszaj?c na lunch – nie mogłem odmówi?, zreszt? bior?c uwag? stan moich finansów wcale nie chcia?em – wypasiony obiadek, potrenowa?em japo?ski i przemili pa?stwo po?egnali się ze mn? zostawiaj?c mi kaw? w puszce i kawowe dropsy co prawdopodobnie mia?o mnie obudzi? (niestety tak się nie zdarzy?o).

Nie zd??y?em nawet się podrapa? w ty?ek, a tu się zatrzyma? kolejny człowiek. Podrzuci? mnie pod sam? Moriok?, na kompletnie jak się okaza?o pusty parking – lecz i tam nie zagrza?em miejsca – dos?ownie par? minut pó?niej m?ode ma??e?stwo z 3 letni? córeczk? podwioz?o mnie na lepszy i wi?kszy parking.

Tam sta?em i sta?em – zachodzi?o s?o?ce i było już ca?kiem pó?no – nie byłem przekonany czy chcia?bym rzeczywi?cie tu biwakowa? bior?c pod uwag? znaki ostrzegaj?ce o aktywno?ci misiów w okolicy – zjedzony przez nied?wiedzia w Japoni – marny koniec marnego cz?owieczka.

Sta?em tak i sta?em – a? ze stacji benzynowej ruszy? w moim kierunku jeden z jej pracowników nios?c dwa kartony z nazwami zapisanymi w Kanji (ten sam alfabet co chi?ski, zreszt? potem napisz? wi?cej o j?zyku).

– Konnichiwa
– Konnichiwa, ogenki deska?
– Hai, genki des, anatawa? Aomori e ikimas – rzek?em

Okaza?o si?, że mistrzowie zrobili mi dwa kartony, zak?adaj?c, że jad? albo do Aomori albo do Morioki. Podzi?kowa?em, uni?enie, k?aniaj?c się w pas – ale dalej sta?em jak ten ko?ek i nikt nie chcia? się zatrzyma?. Po godzinie znów ci sami d?entelmeni przyszli z pomoc? – okaza?o si?, że pytali się ka?dego na stacji benzynowej czy mnie nie zabierze. No i tak się sta?o – podjecha? van z go?ciem o szarych w?osach, ró?owej koszuli i butach za pierdyliard jenów – ten nie mówi? a nic po angielsku, ale w ci?gu 2 dni nauczy?em się na tyle japo?skiego, że mogli?my rozmawia? przez 15 minut (sam byłem zaskoczony) a? znów odpad?em. Obudzi?em się przed samym Aomori, wypili?my kaw? na parkingu i po 15 minutach byłem w przystani promowej. Za 1400 jenów zakupi?em bilet na Hokkaido do Hakowate i b?d? tam o 4 rano.

Podsumowuj?c – jestem totalnie uradowany – b?d? na Hokkaido w nieca?e pó?tora dnia odk?d opu?ci?em Tokio. Zak?ada?em minimalnie 3-4 dni aby się tam dosta? – Japo?czycy zaskoczyli mnie kompletnie – ka?dy dzień jest lepszy od poprzedniego i jak się uda chcia?bym zosta? tu przynajmniej miesiąc. Je?d??c stopem schodzi mi maksymalnie 50 zeta dziennie – co jest chyba wyczynem, po dniach sp?dzonych w Tokio.

Dzi? jest najwa?niejszy dzień dla moich przyjació? – Adama i Pati – wszystkiego pi?knego kochani – jestem z wami my?lami i wypi?em butl? piwka Sapporo za wasze zdrowie – a weselnym go?ciom ?ycz? genialnej zabawy.

Poranek. Ju? Hokkaido. Zjad?em mistrzowskie ?niadanie (na zdjęciu poni?ej). Potem b?dzie wi?cej… jad? do ?a?ni miejskiej

 Mark Bavaro Authentic Jersey

Otagowano

tokio

Nie próbuj? nawet szuka? podobie?stw pomi?dzy tym co widz? teraz a rzeczami z przesz?o?ci. Ulice Tokio są wysokokaloryczn? po?ywk? dla moich oczu – wszystko co sobie wcze?niej wyobra?a?em mogłem spokojnie zzipowa? i wyrzuci? do kosza.

„Dude, nie ma co wstawa? zbyt wcze?nie – je?eli b?dziemy le?e? w ?ó?ku do po?udnia mniej kasy wydamy na ?arcie” – rzek? Thorben z Niemiec do Andrew z Australii. G?upie to ale jak?e prawdziwe. Kasa idzie straszna – oszcz?dza się na wszystkim a i tak schodzi 40-45 dolców na dzie?. KaoSanTokyo.com – najta?sza opcja w Tokio za 2000 jenów za noc – nie ?adne kapsu?y metr na dwa (tam za noc 3500 jenów). 100 jenów to 3 zeta. Za 100 jenów kupisz najwy?ej ma?? wod? mineraln?, zupk? w proszku lub te? 3 banany. Za 500 masz obiad w barze gdzie kuponik na ?arcie kupujesz z automatu i przynosisz go do kuchni. Aby dosta? się do miasta i z niego wróci? kolejne 400 jenów. Piwo kosztuje 300 a Santory Whiskey 250 za ma?? butelk?. W?a?ciwie da się ?y? ale minimalnie. O jeny…

O 17 ko?czy się praca. Metro wype?nia się do granic mo?liwo?ci, wtedy pojawiaj? się upychacze ?aduj?cy ludzi w wagonach tak aby umo?liwi? zamkni?cie się drzwi. Ludzie jad? do domów, do barów, na spotkania ze znajomymi – miasto t?tni ?yciem a? do pó?nocy – potem odje?d?a ostatni poci?g. Tych których sta? na nieprzyzwoicie drogie taxi nie maj? co się martwi? – reszta zostaje w mie?cie do rana, niektórzy id? przespa? się w kapsule albo w lovehoteru (Love Hotel), gdzie niekoniecznie się ?pi. Czasem zbyt zatr?bieni sararymen (urz?dnicy) le?? na parkowych ?awkach czekaj?c na nowy dzień – wtedy obudz? się w wymi?tym garniaku i znów pójd? do pracy. ?ycie sararymana to poci?g, praca, picie, spanie, poci?g, praca i znów picie. I tak codziennie – nie można przecie? odmówi? kolegom, a tym bardziej szefowi. Szef idzie się napi? – idziesz z nim, lata temu podpisa?e? pakt ze sko?nookim diab?em. Kolektywnie w grupkach, g?o?no i alkoholowo sp?dzaj? kolejne dni po pracy.

Miasto, pono? 34 miliony ludzi – wraz z Jokoham? i Chib? oraz setkami mniejszych miasteczek tworz? najwi?ksz? metropoli? ?wiata, jeden wielki betonowy organizm pracuj?cy jak silnik Toyoty, bezproblemowo i d?ugowiecznie – chyba ?e coś padnie – to wtedy jest krótkotrwa?a katastrofa – tajfuny, tsunami czy trz?sienia ziemi to chleb poprzedni…

Metro zm?czonych ludzi w którym nikt się nie u?miecha. Jest cichutko. S?ycha? jak kartkuj? ksi??ki czy te? komiksy. Rano wyprasowani biegn? korytarzami wielkiego spaghetti, w poci?gu gapi? się w okno, ekrany komórek, gejmbojów czy kieszonkowych playstation. W okolicach Shibuya albo Shinjuku pojawia się kolorowy t?um szalonych ludzi – wszystkie odmiany wariatów, niesamowite Japoneczki, punki, dresiarze (tak, tak), uczennice szkó? ?rednich w podkolanówkach, blond w?osach, wyci?gaj? lusterka z plastikowych torebek i zaczynaj? poprawia? mejkap, wszystko to nie przerywaj?c ?wiergotania i konferencji mi?dzykomórkowych. Tokio jest stolica KNJ – Konfederacji Narodów Jednokomórkowych – za par? lat wi?kszo?? pop-ulacji b?dzie mia?o problemy z kciukami.

 Alexander Radulov Jersey

Otagowano

autostopem przez Japonię

Dzi? się zaczyna. W skrócie zapisuje i uciekam – bo muszę się jako? wydosta? z Tokyo….
 Matt Holliday Jersey

Otagowano

For relaxing time, make it Santory time


 Kenny Vaccaro Authentic Jersey

Otagowano