warszawa taka jaka jest taka jest

Sąd Rejonowy / Śródmieście – moloch – setki rozpraw – z trudem znajduję pokoik na drugim piętrze. Myślałem, że to już dawno przeterminowana sprawa, no ale widać swój finał miała dopiero mieć dziś, 9 listopada 2004. Oskarżony przyznał się od razu, nie trzeba było nawet przesłuchiwać świadków (mnie i dwóch innych typów, którzy tak naprawdę sami nie mieli pojęcia, czemu tu są). Ja też ich nie widziałem w czasie zdarzenia – bo przecież świadkami zajścia byli całkiem inni bohaterowie. Mniejsza z tym.

Jechałem przez miasto. W deszczu zawsze jest najgorzej – wszyscy nadal naciskają na pedał gazu, jakby wciąż było słoneczne suche lato. Czasem się boję. Jestem w sieci. Miasto niknie mi w oczach. Jest coraz mniejsze. Coraz bardziej mokre i tak bardzo znajome pomimo swojej nieprzystępności. Taki czas.

Playlist: Sidney Polak, The Strokes, Franz Ferdinand, Mos Def.

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.