



















Dir Dop for @wkruk1840 x @mariannazydek
/ wielkie dzięki @jj_fala @jus_poc @michal_targonski @ilonamati @visualcrafters.agency @riomen @angelikamaik @kacper_budziszewski@sarasuuun @zuzannawozniczkagrade @janekkryszczak @kyryl.kliukach
@tomek_gorecki @kuba_krysiak_ @dastinporazinski @ddnowak @bartlomiej.kus @gosia__tu @kaczynka
Wakacyjny teledysk w środku jesieni z @mrozu_ i @zalia.official nagrany w Andaluzji przez @bartpogoda (dir, dop, photo, drone, edit, color) + @wojtekaffek (dop) + @agata.oz(makeup + hair + video8 camera)










To jest pejzaż prowizorycznej wieczności. Nic nie trwa, ale wszystko zostaje w pamięci jak zapach spalonego lata. Ostatni tydzień wakacji. Tradycyjnie Słowacja.
Prawie 40C. Rezygnuję z roweru, ten sobie spokojnie leży w bagażniku. Komarom, Komarno, zderzenie granic na Dunaju. Kilometrami ciągną się zarośnięte tereny przemysłowe, jakieś budynki z cegły. Skruszony czas.
Przejeżdżam ze słowackiej strony na węgierską. Tesco, most, Langosz, bloki, katedry i plaże. I pozostałości przepięknej architektury. To wszystko zbudowane 100 lat temu zachwyca, większość potem zasmuca. Szczególnie lata 90te i 00we.
Ciężko zjeżdżać nad rzekę, czasem udaje mi się skręcić. Na zakolu Dunaju, koło Wyszehradu, siadam na moment na kamienistej plaży, motorówki, faceci w gaciach, ktoś leży na kamieniach, ktoś łowi ryby, podgoleni duzi goście w teslach i golfach siedzą w klimie, na odpalonych silnikach. Totalny wdupizm. Jadę dalej.
Budapeszt. Kiedyś w 88, potem jedna noc na dworcu w 1997, inna noc na wzgórzu Gellerta z @bedur jadąc autostopem/pociągami/busami do Syrii w 1999. I to chyba tyle. Nigdy nic więcej zawsze coś przelotem. Tym razem tak samo krótko ale w zupełnie innym odbiorze, tonący w słońcu, wyspa w orbaniźmie, mega architektura. 5 godzin łażenia. Nic poza tym nie wiem, ale na pewno wrócę.
I jeszcze tak sobie myślę, że spokojnie Madziary mogli mieć dodatkowo inny alfabet, jakieś runy to już by na maxa udziwniłoby tą równoległą rzeczywistość.




























Dalmacja. Znów fotografowane porzucone auta, rośliny przebijające się przez papkę asfaltowo-betonową na opuszczonym boisku do piłki.
Jadę do Splitu. Nie znajduję tego, czego szukałem, i przez 55 minut stoję w korkach wypłowiałego miasta – najbardziej wakacyjnych blokowisk, jakie widziałem. Bo blokowiska w wakacje mają swój nostalgiczny klimat, pachnący papą i grzybem. Parę postaci przewija się na chodnikach, reszta siedzi w klimatyzowanych samochodach, poruszając się 2 km/h. 37°C – o wiele za wiele. A może to jedno z ostatnich takich chłodnych lat.
Wracam przez góry, dookoła. Celowo omijam zatłoczoną drogę do Trogiru i jadę przez te nieodwiedzane, zarośnięte krzakami: Prapatnicę, Bristavicę. Zatrzymuję się na zdjęcie w Blizna Donja i przez Podorljak wjeżdżam wijącą się, mega wąską drogą przez półwysep.
Uciekam z książką w cień, najlepiej do ciemnego pokoju, w którym słyszę jedynie whitenoise z działającej klimy.
Potem wsiadam na rower i powoli wspinam się drogą w górę, aż dojadę do punktu, gdzie na horyzoncie widać Kornati.
adąc autem na około do Riboli albo Plodine po superwąskich pokrytych kamieniami i dziurawym asfaltem bocznych drogach przeklikuję skalę FM. Jest trochę gadania, włoskich radiostacji gdzie jeszcze więcej gadania, sporo szumu i trzasków, słabiutki hiphop i jedna stacja klasyczna ale przede wszystkim zabavna glazba czyli muzyka rozrywkowa.
Tęsknią w tych kawałkach, przy akompaniamencie pompatycznych elektronicznych klawiszy i mandoliny. Zawodzą za morzem, słońcem, wiatrem, opiewają piękno i smutnie nostalgicznie wspominają dni których już nie ma. Są i tacy co o wojnie śpiewają. Ale też tęskno im za ojczyzną bo wyjechali do Niemiec albo Australii i Dalmacja im się śni. Ta z dzieciństwa. Ta bez airbnb i apartmani. Ta prawdziwa.
Wieczorem wracam na te same podrzędnie drogi ale na gravelu, który nie jest już rowerem, tylko statywem na kółkach. Chrzęszczą kamyki, asfalt odłazi jak stara farba, podjeżdżam, zjeżdżam, podjeżdżam, zjeżdżam – tu nie ma płasko, jest tylko decyzja, w którą stronę chcesz się zmęczyć. Albo płuca palą, albo hamulce wyją.
Przemierzam rowerem i kiedy tylko mogę, zjeżdżam z asfaltu. 10 kilometrów wgłąb dalmackiego interioru i robi się naprawdę pusto.
Powoli wędruję do takich miejsc – cichych, trochę zapomnianych, zupełnie nieturystycznych. Uwielbiam fotografować samotne krzesełka w upalne popołudnie. Ktoś pewnie usiądzie na nich wieczorem, ktoś zagra w balote, teraz wszyscy pochowani w domach, za okiennicami, z wentylatorem. Jeżeli w ogóle tam są.
Chorwacja w wakacje nie musi być przepełniona. Tłumy są tam, gdzie mają być, w Splicie, w Makarskiej, w Dubrowniku. Ale wystarczy zboczyć z trasy. Tu wszystko się rozprasza. Tysiące wysp, górskie wioski, odludne zatoczki. Nie ma wielkich hoteli, nie ma masowego all-inclusive. Kraj jest rozciągnięty, niepozorny, i jeśli się chce można mieć ciszę, Adriatyk i świerszcze tylko dla siebie.
Czasem wystarczy 10 kilometrów, by zniknąć. #croatia #dalmatia






































































New work for @adidas x @zielu_94 Piotr Zieliński
Cast: Paweł Zieliński @zielak_23 & Tomasz Zieliński
Photographer: @bartpogoda
Agency: @180heartbeats_jvm
Executive Creative Director: Pablo Dominguez Agregan
Art Director: Marta Adamkowska
Creative Copyrighter: Marta Tomczak
Chief Growth Officer & Partner: Radek Smorga
Business Director: Marcela Chełstowska
Production: @sandgrain.film x @riots.film
Photographer Assistant: Fulvio Sava
Executive Producer: Tomek Kozera @tomekkozera
Production Coordinator: Weronika Rytka @pvniweronikv
Hair & Make-up Artist: Valentina Rodella
Postproduction @finaltouch_postproduction
