
Archiwa tagu: warsaw
poniedziałek
Uwielbiam długie cienie na popękanych chodnikach, słoneczne światło wlewające się przez witryny sklepów, żółto-niebieskie chmury nad Warszawą.
The greatest hits of polish kitchen.
Ostatnio stołuję się w JADŁODAJNI na Stalowej. Bardzo przyjemny lokal. Jezus Chrystus wisi. I dwa pejzaże. I jest kompot za 1 złoty. I the greatest hits of polish kitchen. Na razie zasmakowałem porażającej zupy pomidorowej, jarzynowej i barszczu. Oczywiście nie tak jak Mamma robi, ale nie mogę narzekać. Tanio, zdrowo i jest ochroniarz też, bo jak wszyscy prawostronni Warszawiacy mówią, w życiu na Pragę by nie pojechali, bo tam niebezpiecznie i mogą cię zabić, i to nawet dwa razy. A szczególnie na Stalowej.
Gimme shelter
Kiedy byłem mały i jeszcze chciałem być rockendrolowcem, a nie ziomalem, kupowałem TYLKO ROCKA (od pierwszego numeru). Wąsaci redaktorzy z łysą czaszką i kitką z tyłu prezentowali kawałki o wielkich z lat 60. i 70. – poznawałem wtedy muzykę i wszystko było dla mnie nowością. Led Zeppelin, Doors, Purple – istnieli na łamach tej gazety, jakby wciąż wydawali płyty, a w Polsce słuchało się tylko tego. Można było już kupić legalnie pirackie kasety na targowiskach i w sklepach, więc żyliśmy grubo. Tanim winem i rock and rollem.
Raz przeczytałem o pewnym filmie dokumentalnym o słynnym koncercie Rolling Stones w Altamont. Podczas grania kawałka „Sympathy for the Devil”, ochroniarze zatrudnieni przez zespół (słynni Hells Angels w dżinsowych kurteczkach, harlejowcy, długowłose pijaki z brzuchami jak balony) zabili czarnoskórego mężczyznę. Właściwie tylko słyszałem, że jest to niesamowity dokument, którego nigdzie nie można zobaczyć.
A wczoraj na jedynce leciał. W nocy. Siedziałem jak zahipnotyzowany – niesamowita antyteza Woodstocku i dzieci kwiatów. Piękny i mroczny film. I gdyby był filmem fabularnym, to przełknąłbym go niczym „Urodzonych Morderców”, „Se7en” czy jakiś film Lyncha. Można odnieść wrażenie, że to wszystko zostało wymyślone. Że to wszystko powstało w głowie Jaggera. A jednak – to wszystko wydarzyło się naprawdę.
Znów nie spię
Staram się wyrównać balans w moim zegarze biologicznym. Ciężka sprawa. Miało to nastąpić właśnie dziś, ale się nie udało. Heh, co za pech.
Wkrótce znów walka w kolejnych redakcjach. Wiem, jak rozmawiać z pani redaktorkami, fotoedytorami. Minuty w lustrzanych windach, nowoczesne budynki mieszczące 15 redakcji należących do jednego magnata medialnego.
Wino Sofia ostatnio jest coraz bardziej różowe. A Beatlesi w słuchawkach tacy sami jak zawsze.
tralala
W miare wielokrotnego powtarzania ruchow klepsydra pelna rozdrobionych muszelek obrastamy siecia polaczen.
ja-ludzie-wiedza-wspomnienia-ludzie-otoczenie
wszystkie staje sie coraz bardziej skomplikowane
spogladam w notes, nie mam jeszcze buraka, widze te wszystkie numery ktore zapisuje od tygodnia
jest dobrze, sie rozkrecam
szukam SKANERA, mam kupe rzeczy do skanowania, szukam wydawcy, szukam gazety ktora chcialaby wspolpracowac, jezeli to co zrobilem w ciagu ostatniego roku jest cos warte, szukam i znajde
znow wtapiam sie w nowa rzeczywistosc
jest dla mnie nowa-stara
dni spedzone w miescie, codzienna wizyta w pieprzonym sklepie z czesciami komputerowymi, sklejamy komputer (tzn. adomas skleja) tylko ze cos nie gra z pamiecia. wiec jezdze tam i wymieniam te pierprzone podzespoly, rozmawiajac z pol-ludzmi wurzucajacymi z siebie monosylaby nie mogac mi spojrzec w oczy, bo tam na dole na stole przyjaznie mruga ekran kompa
kupilem dzis ksiazke HEROINA – ponoc przynosi szczescie, tak mowi autor, ktory juz nie bierze.
czym jest SZCZESCIE
czy musimy szukac go w alkoholu, heroinie, gandzi, innych dragach,
czy znajdujemy je tam
czy bladzimy na boso i po omacku w ciemnym pokoju pelnym rozbitego szkla
tralala
Lucas Johansen Jersey
Panie Somsiad
Ja Pana przepraszam Panie Sasiedzie. Ja naprawde nie chcialem aby Pan w rure walil. Przez cala ciemna noc. Ja naprawde nie chcialem, moi goscie rowniez. Mysmy tylko rozmawiali, wie Pan jak to jest. Niektorzy krzyczeli, owszem. Puszczalismy tez The Clash, Badu, Myslovitz za glosno, bo ja tak lubie, jak mily basik sie po podlodze roznosi.
Wlasciwie to ja chromole to co Pan mysli, tak w ogole to uznaje akcje KILL YOUR NEIGHBOUR za rozpoczeta…
8 rano, slonce, wiaterek, kawa, zwloki ludzki pororzucane, niektore zwloki jada do pracy, niektore ida po gazete niektore jeszcze spia.
Tia….



