Archiwa tagu: usa

freak photo session

Caly tydzien praca. Ten sam rytm godziny, rutyna, garnki, ziemniaki, autobus badz tez podwozka z Mikiem.

Gadki szmatki w pracy, dziwne opowiesci, pojechani ludzie. Np. wczoraj Sean (koles lat 20, maly chudy, pentagram tattoo, zona i dziecko, zarabia jako kuchcik i chce sie stad wyrwac jak najszybciej) mowi:
Ty wiesz, jak moj przyjaciel popelnil samobojstwo, to znalezlismy go na strychu, mozg mu sie wylal, to wladowalem go do sloika i schowalem w lodowce.

Rzekl to napelniajac szklanke kremem do salatek.

No comments.

W KFC nadal mnie bajeruja i kreca. Na szczescie w hotelu mam prace 7/7 :)

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

Bielszy odcien bieli

Greenspan rzekl: KOniec recesji w Ameryce. Jezeli tak powiedzial, to chociazby ta recesja by byla to i tak kazdy przyjmie jego slowa za najszczersza prawde. Oby. Koniec w Ameryce i moze tez na calym swiecie – pomyslalem, oczyma wyobrazni widzac krainy miodem, mlekiem plynace. I nie tylko tym. A moze to wszytko to tylko jedna wielka bujda?

U mienia bez zmian. Wlasnie obserwuje przez okno snieg. Ktos sie uparl aby zrzucac na Colorado 5 cm sniegu co 2 godziny. bedzie na czym jezdzic. Ponoc jazda po 2 metrowym puchu to cos w rodzaju surfingu po sniegu. Plyniesz. Ale to sie moze okaze jutro.

Dzis dostalem wyplate. Marna, bo za 9 godzin pracy. Ale bedzie na pierwsza posiadowke w barze dzis. O ile to wszystkio wypali, bo Maras wciaz smazy kurczaki. Nie moge sie cos dogadac z pania szefowa z KFC – kreci i miesza, udaje, potakuje jednoczesnie zaprzecza, probowala mnie wsadzic do wyporzyczalni Video, ktrej szefem jest jej jednonogi chlopak – koles niezle pojechany, na tyle ze mozna by bylo mu nie wspolczuc braku konczyny. Wiec pracuje w hotelu tylko, i czasme w KFC. Z robienia zdjec narciarzom zrezygnowalem bo sie nie kalkulowalo ;)

generalnie przestaje mi sie chciec. Tzn. pelen energii i w ogole – ale nowe pomysly spac nie daja…

cobra

Opublikowano americana | Otagowano ,

Sennosc

Dzis odurzony wyziewami dobywajacymi sie z maszyny do mycia garow wrocilem do domu i po wymianie paru zdan z marasem padlem na kanape.

Codziennie 6 rano. Potem do 12. Potem znow gdzies tam w KFC jak sie ksiezniczka Pamela zlituje i da jakies godziny.

Wielkie problemy coś Generalnie zarabiam na komputer. Bo trza na czyms pracowac.

Opublikowano americana | Otagowano ,

Smierdze pomyjami ale jest fajnie

Zbieram sie od dluzszego czasu aby cos madrego nastukac.

Nic z tego jednak. Padam na twarz przychodzac do domu. Musze niezle nakombinowac aby jakas kase zarobic. Nie jest latwo – szczegolnie ze jestem CLANDESTINO czyli nielegalny czlek.

Za tydzien przerwa wiosenna, zjedzie sie ludu a ja dostane wiecej pracy aby miec wiecej pieniazkow.

Money, money, money
Must be funny
In the rich man’s world
Money, money, money

Opublikowano americana | Otagowano ,

SNOWBOARD

Boli mnie dupa. To efekt ladowania po ladnym locie na malej skoczni. Nie mowie oczywiscie o dyscypilnie ktora wszyscy ogladaja a nikt nie uprawia czyli skokach Malysza, mowie o snowboardzie.

Troche mialem przerwy – 3 lata. Ale takich rzeczy sie nie zapomina. Uderzylismy wraz z Majkiem, mezem Ani. No i sruu…. Genialna infrastruktura. Winter Park powinnien organizowac igrzyska co roku – i smiech mnie bierze gdy pomysle o zapedach Zakopanego.

Puch. Miedzy drzewami. Stromym stokiem. Po muldach. Slonce. Gory. Snieg.

bart1

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

NOWA PRACA

Robota. Deska snowboradowa, aparat, kieszenie pelne filmow, 5 dni w tygodniu po 8 godzin na stoku. Sharp Shooters.

chef1

Chef z kuchni znalazl mi ogloszenie [ten odpowiednik chefa z South Parku]. Zadzwonilem, przyjechalem na interview i po sprawie. dzis dostalem prace. Az do konca sezonu. JEzdze sobie na desce i robie ludziom zdjecia na stoku (kto sam z soba wozi na desce lub nartach aparat aby sobie zdjecie zrobic?). Potem jezeli ktos chce moze sobie je kupic po koniec dnia wywolane i zrobione. Ja mam z tego 20%. No zobaczymy. Ale na pewno bedzie niezla jazda. Apraty i filmy dostarcza firma. Jakis Nikon z 50mm obiektywem. Robia tez zdjecia na zawodach snowboardowych. Od Majka dostalem juz deske i buty. Od nich dostane kurtke, spodnie i rekawiczki.

no i mam juz 3 prace. Tylko jak ja to teraz pogodze?

Aha. Nagrywam album. Z tego zapomnianego przez ludzi miejsca, gdzie sobie zrobilem „wakacje”

dlugie

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

Big Chill Shining

Jak w LSNIENIU S.Kinga, lub filmie Kubricka z Nicholsonem. Colorado. Zasypany sniegiem hotel. Gdzies w lesie. Dojazd ciezki. Nie mam fury (i skory bo zimno a komora zostala w Polszy) wiec albo autostop, albo autobus.

Jest 6:40 rano. Mialem dzis pracowac, ale sie pojebalo komus, wiec nie pracuje. Wyjasniac mi sie nie chce. Na kraniec dnia sie okaze ze jednak bylem im potrzebny w kuchni. Coz – nikt nie jest doskonaly.

Wlasciwie nie spalem. No… moze godzine. Ale nie wiecej. Nie moglem znow zasnac, moze to przez ta pelnie ksiazyca i stalowo bure chmury zasuwajace po nocnym zimowym niebie.

Maras nie moglby napadac na banki czy brac udzial w tego stylu akcjach. Bo by sie nie zsynchronizowal. Mosiek ustawil budzik bez sensu o godzine do przodu. Budka, prysznic, poranek wali cie w ryj a tu sie okazuje ze wstales o godzine za wczesnie.

Hotel. Praca. Wyciagam ciuszki. Maras roztegowuje stoly na sniadanie. Pije pospiesznie kawe. Z glosnikow szef (ten koles jak z South Parku co spiewa Oh! Suck on my chocolate salty balls, put ’em in your mouth and suck ’em} zapodaje Sajmona i Garnfunkla – Bridge Over Troble Water.

Potem wracam do domu. Rece mi zamarazaja. Autostop. Potem autobus. Minus 20.

Pada na loze i spie. Jutro jednak znow do pracy – od rana.

Opublikowano americana | Otagowano ,

pisane z KFC

wlasnie sie obijam. siedze na kanciapie i olewam zamowienia. Szefowa pojechala do swojego kochanka wiec jest luz. objadam sie tlustymi kurczolami i sse kukurydze w kolbach.

pracy nie wiele. malo godzin. chyba nie zarobie tych 25 000$$$ w dwa miesiace hehehe…

nowe fotki – wystarczy kliknac w moje facjaty.

Opublikowano americana | Otagowano ,

Pierwszy dzien w KFC

Srutututuu…. 12 godzin kurde smazenie, czyszczenie, sklejanie, zawijanie. Zanim sie zorientowalem w nowych kodach „jedzenia” w KFC to minela jakas chwila. Primero lechuga, luego cebolla y despues salsa rojo. Zapodawal Rolando – Meks z ktorym pracuje. Zreszta pracuje z samymu Meksami i Marasem, ktory na Meksa nie wyglada ale ma taka mentalnosc.

Wczoraj sami zamykalismy kanjpe z Marasem. O 11 w nocy bieg do domu po gore. Minus 10 stopni, wiatr i pelnia ksiezyca i po skarpie slizgajac sie po zamarznietym sniegu… Zwalka.

I tak bedzie codziennie? zyc nie umierac :) hehe

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

Fraser, zasrane Fraser

No co?

Dwa dni bez sieci, bo komp siedzi w sypialni u gospodarzy, a tam z kolei pan domu zaniemogl na chwile na pewna chorobe psychiczna. Ale chyba juz z nim jest lepiej. Powywalal pare stolow i poszedl spac. Powod? praca, ta cholerna praca..

A ja tam wlasnie. W sobote przez pare godzin zmywalem gary, a dzis do KFC lepic placki, burito, quesadille, ensalade etc.

Snieg spadl jeszcze wiekszy.

Jestem totalnie niezorgranizowany.

W nocy ogladalismy z MArasem Taxi Drivera. Maras widzial ten film po raz 87 – zna cala sciezke dialgowa na pamiec. Ale tym razem puscilismy film w cz-b z przesterami i kontrastem. Od razu lepiej…

Probuje cos knuc z projektami, ksiazka, zdjeciami, albumem. Ale nie ma kompa na razie z dobrym dostepem ani sieci porzadnej. Nic tylko pracowac.

 

Opublikowano americana | Otagowano ,