Archiwa tagu: morocco

vogue polska | double morocco {backstage}

shot on canon eos 1n, backstage of moroccan photoshoot for vogue polska

@wunsche_samsel @vogue.polska @karlagruszecka @masikproduction @wojtekbuczek @louschoof @dziewczyna_od_pudru

Zaszufladkowano do kategorii fashion, work | Otagowano

„Desert Silence” for Vogue Polska

„Desert Silence” for Vogue Polska from Bart Pogoda on Vimeo.

dir/dop by Bart Pogoda @warsawcreatives

styled by @karlagruszecka
stylist’s assistant @mzaczynska
hair and makeup by @dziewczyna_od_pudru
model: @louschoof
photoshoot by @wunsche_samsel
photographers assistant @wojtekbuczek
production by @masikproduction
music supervisor Donata Stosyk Kornatowicz @uprightmusiccph

Zaszufladkowano do kategorii movies, travel, work | Otagowano , , , , , ,

Morocco.

Zaszufladkowano do kategorii travel | Otagowano

Marrakesh

Zaszufladkowano do kategorii common life | Otagowano , ,

MAROKO – nowe fotki

SLAJDY
i
FOTKI Z GARBARNI W FEZIE
:) ca?a noc skanowania. dzieki chubaka i golab za pomoc w skanowaniu :)) Do tego dojdzie jeszcze relacja i pare nowych fotek czarnobia?ych. Fotki mo?e jeszcze dzi?… padam na ryj jest 6 rano i prag? już zasn??…

—-
Cała galeria z Maroko

 Bobby Baun Authentic Jersey

Otagowano , ,

Fotki z Maroka

fotki z maroka – wersja beta…. bo dojdzie jeszcze relacja i fotki ze slajdów. zapraszam do oglądania ;))

 

 Tavon Austin Jersey

Otagowano , ,

maroko na cyfrowo

fotki po prostu…. w wiekszosci zrobione przez wiolk?, niedlugo jednak foteczki czarnobiale – a potem slajdy…

 Justin Abdelkader Jersey

Otagowano , ,

the end

Wspanialy zachod slonca nad Atlantykiem. Jak zahipnotyzowani stalismy na urwisku o ktore rozbijaly sie paru metrowe fale. Tuz przy latarni morskiej w Rabacie. Gdzies przed nami, pare tysiecy mil morskich na zachod jest Ameryka Poludniowa. Jeszcze 600 lat temu dla wczesnych byl tu koniec swiata.

Ta 3 tygodniowa wyprawa po Maroku byla przede wszystkim podroza kontrastow. Na poczatek zbudowana przez Portugalczykow As Suwajra. Wsapniali goscinni ludzie, klimatyczna medyna, ogrolne fale, wiatr, piasek i slonce. Zapach ryb w porcie i latajace mewy nad talerzem pelnym krewetek. Wioli chyba podobalo sie tam najbardziej.
Zjazd do Marakeszu. Tam juz bylo kompletnie inaczej. Niesamowity plac Dzamma Al Fna, czarodzieje, zaklinacze wezy, kuglarze, akrobaci, oszusci, bajarze i hordy czerwononosych turystow. Do tego gorace lepkie powietrze i wszedobylski kurz.
Po paru dniach zaczelismy spogladac w kierunku osniezonych szczyow Atlasu Wysokiego gorujacych nad czerwonymi murami miasta.
Imlil – pierszy powaniejszych kontakt z Berberami, nauka paru slow z ich jezyka, wizyta w domu u Brahima. Poza tym wspinaczka az po snieg po okolicznych szczytach. AAhaaa , no i wizyta w kasbie gdzie Scorsese nakrecil Kunduna. mam ochote zobaczyc ten film, aby skonfrontowac to z rzeczywistoscia.

Potem o malo co nie stracilsly zycia na przeleczy Tizi-n-Tiszka podczas nocnej podrozy do Zagory. Wschod slonca w autobusie i przejazd dolina Draa wsrod palmowych gajow. Zagora kazala sie malym zakurzonym miasteczkiem, otoczonym palmami i pelnym naciagaczy probujacych namowic nas na wycieczke na wielbladach czy tez na wymiane zegarkow, koszulek, kaset magnetofonwych etc. Nieco zmeczeni leniwa atmosfera premierzylsmy w tzw collective taxis 400 km przez Dzebel Sarhro az do Merzougi.
Dzebel Sarhro to gory pochdzenia wulkanicznego, pelne plaskich mez o scetych szczytach glebokich jarach. jedna waska droga przecina je jak noz maselko. Podroz byla raczej spocona bo musielismy sie gniezdzic w mercedzsie beczce w 7 osob + kierowca.

Blekitni ludzie – Les Hommes BLues – tak naywa sie legendarnych Tuaregow. Lecz ci ktorych spotkalismy nie mieli z nimi nic wspolnego. Les hommes blues – to nazwa oberzy na pystyni tuz przy >Erg Chebbi. Podwiezieni na stopa przez czarnoskoego Abudula (szefa knajpy) spedzllsmy tam noc, poczatkowo a namocie. Lecz zasypywani piaskiem przez szalejaca wichure przenieslismy sie pod dach. Na drug dzien po paru godzinnej wzycie na wydmach trza bylo stamtad spadac. wrzucilsmy nasze plecaki na wielblady i ruszylismy d Merzougi. Gdzie wraz z now przyjacilmi spalilsmy troche czekolady.
Jednak znow uderzylismy w droge. W Fezie spedzilismy 3 dni. Niesamowte miejsce. Schizofreniczna gmatwanina tysiecy waskich uliczek. Meszanina zapachw i kolorow. Potem nie pozostalo nam nic innego jak dpoczac dwa dni w Rabacie. Dzis jestesmy w przereklamowaniej Casablance
Maly niedosyt zawsze pozostaje.
To byl taki maly opis co sie wydarzylo. Textu jest znaczne wiecej – Wiola prawie napisala ksiazke ;)))
Poza tym jakies 1500 zdjec na apaacie cyfrowym, negatywach i slajdach. Bedzie co wybierac i skanowac. Postaram sie wrzucic to wszystko w cagu tygodnia. oby….
yoyo

 Andrew Adams Authentic Jersey

Otagowano , ,

Rabat

dziwne to miasto… niby stolica, ale taka zapuszczona. Brak tu klimatu Marakeszu czy Fezu – a takze brak kosmopolityzmu Casablanki. Jedna glowna ulica na modle Cannes czy Paryza, mercedesy, piekne kobiety, kolesie w dresach i garniturach, brak dzelab, chust. Mnostwo restauracji i jest nawet koszmarnie drogi MacDonald’s.

Skonczylem ^przed chwila wszystkie swoje filmy. 20 sztuk. Takze poszla karta 64 mega – tu info dla Bartka Golebiowskiego i Mihaua – zmiescilem na niej 560 zdejc w rozdzielczosci 640 x 480 – czyli tak na WWW …. ladnie co nie nie?? Na szczscie mam jeszcze jedna karte – 8 mb.

Jutro Casablanka i nocleg na lotnisku. Do wzobaczenia wiec w Polsce… yoooo

 Brent Qvale Womens Jersey

Otagowano , ,

ponad tym wszystkim – czyli zycie dachowca

Czasem najlepiej byc ponad tym wszystkim. 25 metrow nad ulica. Nad zapachem. Smrodem. Kolorami i swiatlem przedzierajacym sie przez dziury w prowizorycznym dachu przerzuconym nad soukiem. Plaskie dachy pozwalaja na swobodne poruszanie sie po nich. Kic Kic. I juz jestem na innym budynku mogac obserwowac zupelnie inna ulice pode mna. Na dachach czy tez tarasach suszy sie pranie; wystawia zbedne rzeczy i instaluje anteny satelitarne.
Z dachu hotelu Cascade widac zatloczona ulice przy brami Bab Bou Jeloud (glowne wejscie do medyny przy jej poludniowo zachodniej czesci). Stragany; male kawairenki; knajpki z nalesnikami oraz tarasy paru restauracji. Dalej dwa minerety. Wokolo zielone wzgorza otaczajace miasto. Sielanka. Ptaszki cwierkaja. slychac przytlumiona muzyke i gwar. A ponad to wszystko slychac WIATR.

Kolejny dzien.

spanie do oporu a potem po raz pierwzsy jechalismy pociagiem w maroko. o wiele to lepsz niw autobus; ale pociag nie wszedzie dociera.
jestemy w stolicy – Rabacie. Niebieskawy hotel w ktorym mieszkamy jest nieco przerazajacy. Znajduje sie nad morzem ale w okolicy cmentarza. Ma kilkadziesiat pokoi; obsluge mowiaca tylko po arabsku; i mam wrazenie ze mieszkamy tam sami. Klimat jak w Lsnieniu Kinga ale w orientalnym wydaniu.

Za dwa dni powrot.
PS.
Wszystkiego najlpeszego dla mojej Mammy :))))
PPS.
Tymek – spiknijmy sie w piatek; wszystko ci powiem co i jak z marokiem. ok

 Wes Hopkins Womens Jersey

Otagowano , ,