Archiwa tagu: thailand

bangkok

O 6 rano wpad? Daro. Nie spali?my ani minuty. Przedawkowa?em tajskie napoje poudzaj?ce, serce wali mi jak oszala?e. Dzi? przeszli?my ?adnych pare kilometrów z Siam Center na Khao San Rd. Pstrykaj?c dopóki nie sko?czy?o się miejsce na kartach pami?ci…

Dzi? melan? a jutro zamierzamy przej?? ca?y Bangkok na nogach aby zm?czy? kaca. A jak padniemy…. no to od czego są taksówki aby wróci? z powrótem do hotelu.

Bangkok uderzy? mnie mocniej ni? zwykle. Jak zawsze inspiruj?ce miejsce i dobrzy ludzie. Kurde, a miałem pisa? teksty… Rozgrzeba?em dwa du?e materia?y jeden o metrze w Pekinie a drugi o high tech w Japonii i dupa. S?owa się nie klej? a ja się w?ciekam na siebie. Na szczęście znów wróci?a mi wena na robienie zdj??.


 Marcus Peters Authentic Jersey

Otagowano ,

bangkok

Problemy na tajskiej granicy część druga (tutaj część pierwsza z tamtego roku)

Lot z Macau bezproblemowo. AirAsia nie numeruje miejsc wi?c by?a niewielka walka o siedzenia, ale i tak koniec ko?ców miałem a? dwa do w?asnej dyspozycji. O 16 punktualnie wyl?dowa?em w Bangkoku. Pierwszy problem, nie miałem z sob? gotówki, bo byłem przekonany, że maj? przecie? ATM. Tak maj? bankomaty, ale po drugiej stronie odprawy. Nie mogłem tym samym zap?aci? za wiz?, któr? wci?? Polacy muszę wykupywa? na granicy (1000 bhatów). Poczu?em się tego dnia po raz pierwszy jak g?ówny bohater filmu Terminal. Poszed?em w par? miejsc niestety nigdzie karta Maestro nie obs?ugiwana. Burza mózgu – co robi?? Przecie? nie mog? tu tkwi? w niesko?czono??. W informacji powiedzieli mi ?e powinienem pój?? do s?u?bówki, gdzie policja graniczna znudzona spa?a z g?owami na biurku. Dorwa?em pewn? paniusi? – która chyba się kiedy? angielskiego uczy?a, ale mia?a czkawk? tego dnia, wi?c nic nie zrozumiałem z tego co mia?a mi do przekazania. Jak się okaza?o, niewiele mia?a. Zero pomocy. Nie mogłem po prostu tak sobie przej?? do bankomatu na drug? stron?.

Poszed?em do odprawy. Tam byli bardziej pomocni. Jeden z ochrony wymy?li? sposób jak dorwa? kas? z drugiej strony odprawy. Poprosi? dziewczyn? co pracowa?a w punkcie robienia zdjęć paszportowych aby wzi??a moj? kart? i pin (!!!! Ryzyk fizyk – nie miałem nic do stracenia, poza tym kontrolowa?em wyp?at? zdalnie przez internet, po prostu mogłem j? sprawdzi? i jakby cos zrobi? awantur? – ale Tajowie w wi?kszo?ci uczciwi wi?c nie było problemu). Mia?em kas? na wiz? – wi?c szybko uda?em się do okienka. Tutaj pieprzony s?u?bista zapyta? mnie czy mam bilet wylotowy z Tajlandii. Oczywi?cie nie miałem wi?c znów miałem przed sob? wizj? Terminala. Poszed?em do informacji i po chwili rozmawia?em z dziewczyn? z AirAsia która uratowa?a mi ty?ek. Podzwoni?a gdzie trzeba, znów wykonali?my manewr z kart? i po jakim? czasie miałem bilet na samolot na trasie Bangkok – Singapur na 20 października za cen? 100 zeta (!!!!). uff… znów się uda?o. Buziaki dla laseczki z AirAsia :))

Jestem na Khan San. To samo jak zawsze, to miejsce się nie zmienia… Jutro przyje?d?a Daro a w niedziel? Lca, Ravs i Bedur.

 Chidobe Awuzie Authentic Jersey

Otagowano ,

parę nudnych zdjęć


 Keyshawn Johnson Authentic Jersey

Otagowano ,

fuckmepaymefuckmepayme

Pró?nia. Samotno?? w mie?cie szeptaj?cym waginalnie fuckmepaymefuckmepayme. Pustka w g?owie, szczególnie gdy nie można zasn??. Próbuj? napisa? artyku?. Wiem o czym to ma by?, mam wszystkie jego sk?adowe w jednym folderze, lecz nie mog? z?o?y? tego w kup?. Och, Tezaurusie pomó? – my?l?, szukaj?c odpowiednich s?ów, nerwowo klikaj?c prawym przyciskiem myszki – nic z tego – te pieprzone synonimy z Worda jako? kompletnie nie pasuj? do tego co mam w g?owie (do pustki ;)). Mam ochot? się schowa? uciec jednocze?nie coś mnie tu trzyma. W Bangkoku ?atwo my?li się kutasem – albo kutas my?li za ciebie – cho? nie ma to większego sensu, zdaj? sobie spraw?. Ludzkie zoo – szczególnie nad ranem, w okolicach stacji Nana SkyTrain. Jak?e inaczej to wszystko się odbiera b?d?c trze?wym na umy?le a jedynym ?rodkiem dopinguj?cym są redbulle, M-150 i inne wynalazki, które ch?odz? się w lodówkach setek seven-eleven porozrzucanych po ca?ym mie?cie. Pono? te napoje zawieraj? jakie? pochodne amfetaminy. Zgodz? się – serce mi wali jak oszala?e, mo?e to przez te właśnie napoje a mo?e przez te obrazy migaj?ce mi przed oczyma. Pieprzy? to – ostatni dzień w Bangkoku – nie wchodz? w ten interes, obserwuj?, my?l? i zalewam się potem – ró?nica w temperaturze pomi?dzy dniem a noc? jest znikoma.
Siadam na schodach zamkni?tej stacji metra i z góry obserwuj? ca?e to widowisko. Znikam. Taksówka, powrót do hotelu, sen nie nadchodzi. Pakuj? plecak, zmieniam opatrunek na nodze. Check out o 7 rano. Kupuj? bilet do granicy z Kambod?? na wieczorny autobus i wsiadam na ?ódk? do centrum miasta. Sky Train, Air z ipoda, futurystyczno-betonowe widoki. Kawa w sturbucks i szlajanie się po okolicy Siam Center. Lubi? to miejsce. Lubi? patrze? na ludzi robi?cych zakupy, pi?kne dziewczyny biegn?ce do szko?y, hordy turystów z zachodu, tak innych od tego wszystkiego. Lubi? Bangkok z jego wszystkimi z?ymi i dobrymi stronami. W?a?ciwie móg?bym tu trochę pomieszka?, wynaj?? jeden z tych apartamentów nad rzek? za 800 zeta na miesiąc (30-40 metrów kwadratowych, wspania?y widok i basen). By?o by dobrze. No i jeszcze jaka? niez?a praca – wzi?tego fotografa ;) hehe… człowiek niewyspany dziwnie my?li. Nevermind. Zachodz? do kina. Trwa miesiąc japo?ski. Akurat na czasie. Akurat trafia w mój stan umys?u. Kupuj? bilet na pierwszy lepszy film który graj? akurat w samo po?udnie. Strasznie mi się spa? i film jest w sam raz aby dwie godziny przekima?. Akcja? Brak. Ale to ok. Dziewczyna je?dzi tramwajem, ?pi, je, rozmawia przez telefon, kupuje zegarek, odwiedza rodziców – wszystko w ?ó?wim tempie, oczy mi się klej? i w końcu zasypiam. Wychodz? na zewn?trz i mam wra?enie jakbym by? w Japonii – wie?owce, designerskie sklepy, wszystko jest kawai. 24 godziny bez snu to zawsze stan i?cie narkotyczny. Czas wraca?.

Jack Johnson – In Between Dreams – ta plyta wkrecila mnie totalnie – zreszt? jak poprzednie. Wszystko się wpasowa?o.
 Kyle Turris Authentic Jersey

Otagowano ,

bangkok

Pot. Móg?bym bra? prysznic 5 razy dziennie. Móg?bym le?e? w wodzie ca?y dzień i naprawd? mia?bym gdzie? gdy skóra na moich d?oniach skurczy?aby się od wilgoci. P?yny. 4 litry wody dziennie, nie licz?c soków pomara?czowych, napojów gazowanych i wieczornego spo?ywania Changa (piwo powoduj?ce, że ka?dy nast?pny dzień jest jeszcze bardziej mizerny ni? poprzedni). Powietrze. G?ste, brudne, ci??kie. Miasto. Wspania?e. Gdy spojrzysz na nie z góry, z obracaj?cego się tarasu widokowego na samej górze jednego z drapaczy chmur. Horyzont. Zabudowania miasta nikn? w smogu i mgle, ci?gn?c się a? po horyzont – ?y?ami, aortami i ?limakami ulic. Gdybym nie spojrza? tam z góry nie zdawa?bym sobie sprawy jak wielkie jest. 20 lat temu by?y tu tylko kana?y nad rzek?, w?skie ulice i niska zabudowa. 333 wie?owce ?miej? się teraz ze swoich starszych kar?owatych braci. 666 wie?owce nie b?d? się już mia?y z czego ?mia?, bo ci 2-3 pi?trowi bracia nie b?d? już istnie?. Powstanie jeszcze wi?cej dróg, supermarketów, apartamentowców.

Jest 3:33 rano. Za oknem pieje kogut. Sk?d on się tu wzi???

Musz? oczywiście doda?, że wiatrak miele atmosfer?, gdy siedz? i pisz? z plecami przyklejonymi do drewnianej ?ciany w pokoju 301 w Chai House.

Ju? ponad tydzień. Wieczno??. Mia?em zosta? 3-4 dni i uciec na wysp?, pole?e? na pla?y a potem odby? 15 godzin? podró? do Phnom Penh. Ró?ne wydarzenia, spotkani ludzie i par? przygód spowodowa?y, że nadal tu jestem.

Kao San Road – jak zwykle ten sam burdel. O tym już kiedy? pisa?em. Pisa?em? Tego miejsca nie da się opisa?. Oczywi?cie można stwierdzi? na pierwszy rzut oka „to nie jest Tajlandia” – ale nie jestem w stanie odpowiedzie? na pytanie „czym jest Kao San?” Mo?e kiedy? spróbuj?.

Pojawi?y się nowe plany. O nich b?dzie potem. Prawdopodobnie jak dotr? do Chin. Rowerem przez Kraj Kwitn?cej Wi?ni majaczy gdzie? w g?owie – a data powrotu do domu zamazuje mi się przed oczami. S? nowe mo?liwo?ci, jest kolejny poziom, jest POMYS?.

Tymczasem jestem tu, w Bangkoku. Bang Cocku. My left foot. Moja lewa stopa już nie boli. Cho? nie mog? jej ca?ej postawi? na ziemi. Ale po kolei. 2 dni temu dosz?o do spotkania – 3 Polaków siedzia?o i ton??o w rozmowie pe?nej inspiracji i nowych idei. Heh. Trzech 30 latków – ja nim b?d? za 15 miesiący. Magiczna liczba. Dla niektórych. Jak dla mnie to mo?e by?. Ale nie o tym mia?o by?. W ka?dym razie siedzieli?my na ulicy, potem w apartamencie z którego rozci?ga? się wspania?y widok na rzek?, most i miasto zalewane strumieniami wody prosto z nieba. Nieco bli?ej by? basen – basen, deszcz, 7 rano, ostatni browar – brzmi nie?le. Idziemy. Akcja z wchodzeniem na niego sko?czy?a się tak, że rozci??em sobie stop? – albo inaczej p?k?a mi stopa na d?ugo?ci i g??boko?ci 2 centymetrów, pojawi?o się mi?sko i trzeba było odwiedzi? szpital. Tajski szpital publiczny. P. pojecha? do domu, T. wpad? ze mn? ?rodka – szybka rejestracja na podstawie legitymacji prasowej – nawet nie pytali o paszport czy ubezpieczenie – szybko mnie przyj?li i 5 minut pó?niej mruga?y mi lampy pod sufitem. Le?a?em na ?ó?ku czekaj?c na zabieg – ko?o mnie le?a?a umieraj?ca babcia, a chwilę pó?niej przywie?li 23 letniego niedosz?ego notorycznego samobójc?, który poci?? ?y?y tak nieprofesjonalnie, że zamiast do piek?a trafi? do szpitala. Jego angielski by? niez?y – rozmawiali?my o – zabrzmi banalnie – o ?yciu. M?ody chcia? się zabi? bo się pok?óci? z ojcem, którego miałem okazj? pozna? chwilę pó?niej. Pojawi? się w stroju do joggingu z roztrz?sion? ?on? i córk?, która chyba w?a?ni wychodzi?a do szko?y. Nie wiem. Patrzy?em na nich. Wygl?dali na dobrych ludzi – 2 + 2 model rodzinki, gdzie wszystko powinno by? ok. Ale coś nie wysz?o. Potem po?egna?em się i zawie?li mnie na zabieg, wymienili?my się mailami, ?yczy?em mu powodzenia, ten przysi?g?, że wi?cej nie b?dzie tego próbowa?. B?d? trzyma? za niego kciuki i za jego rodzink? te?. Zabieg – czyszczenie, znieczulenie, szycie. T. spa? na ?awce w poczekalni a ja polaz?em wykupi? antybiotyki i zap?aci? za opatrunek – koszt wizyty 10 zeta. Powrót do hotelu. P?yn??em tuktukiem, który zazwyczaj się jedzie – ale ulice zamieni?y się w rzek? po oberwaniu chmury. Sen. Stopa. Ból.

Ledwo teraz chodz?, cho? jak powiedzieli – tydzień czasu i b?dzie ok. Codziennie je?d?? zmienia? opatrunki do szpitala, gdzie czekam w kolejce z ró?nymi mumiami (wi?kszo?? poszkodowani w wypadkach na motorze). Ranka jest niewielka – ale muszę uwa?a? na zaka?enie. Do?? u?alania się – wszystko b?dzie dobrze wkrótce.
——-
Errata

Ju? jest dobrze. Poszed?em do klinki – opatrzyli, zrobili jeszcze raz opatrunek i mog? chodzic. W nocy w sobote jade do Kambod?y.

 Dale Hawerchuck Womens Jersey

Otagowano ,

bangkok

objazdowy salon tatoo, bangkok, okolice khao san road


mister, taxi and boomboom after – taksiarze maj? wiele do zaoferowania ;)
 Devin McCourty Womens Jersey

Otagowano ,

bangkok – 3 dni pozniej

ojojoj… cierpie okrutnie – kac jak malowany – 2 dni spozywania alko na kao san z innymi stracencami…

po raz pierwszy od ladnego kawalka czasu nie wyciagnalem apratu z torby – robie sobie maly urlop – ale jutro ruszam na lowy.

that’s all folks

 Paul Coffey Authentic Jersey

Otagowano ,

bangkok bangkok

o jak dobrze jest wracac w dobrze znane miejsca – i tak odrzucajace na poczatku (sam „rajd” autobusem z lotniska zajal mi wiecej niz lot z kalkuty do bangkoku, co wiecej samolot zatrzymal sie w yangoonie, w birmie, wiec postawilem stope na plycie lotniska na 5 minut rozprostowac kosci)…

znow w tym samym hotelu co rok temu, szkoda tylko ze brak tych samych ludzi – niesamowitej ekipy sprzed roku… ale coz – kazda chwila jest nie powtarzalna i wcale nie gorsza czy lepsza od poprzedniej…

pare dni tu… a potem zjazd do kambodzy
 Jaron Brown Authentic Jersey

Otagowano ,

PAI & SOPPONG FOTO

PAI + SOPPONG fotki fotki
 Devin Hester Womens Jersey

Otagowano ,