
objazdowy salon tatoo, bangkok, okolice khao san road

mister, taxi and boomboom after – taksiarze maj? wiele do zaoferowania ;)

objazdowy salon tatoo, bangkok, okolice khao san road

mister, taxi and boomboom after – taksiarze maj? wiele do zaoferowania ;)
o jak dobrze jest wracac w dobrze znane miejsca – i tak odrzucajace na poczatku (sam „rajd” autobusem z lotniska zajal mi wiecej niz lot z kalkuty do bangkoku, co wiecej samolot zatrzymal sie w yangoonie, w birmie, wiec postawilem stope na plycie lotniska na 5 minut rozprostowac kosci)…
znow w tym samym hotelu co rok temu, szkoda tylko ze brak tych samych ludzi – niesamowitej ekipy sprzed roku… ale coz – kazda chwila jest nie powtarzalna i wcale nie gorsza czy lepsza od poprzedniej…
pare dni tu… a potem zjazd do kambodzy
siedze na haad tien, jest net (megadrogi) sa wyspy, deszcz, slonce, fale, super jedzenie, tanie bungalowy, jest pare osob, generalnie robie wielkie nic, siedze czytam gapie sie w niebo. do 5 maja – potem 2 rozne mozliwosci – ale o tym pozniej
wyspy.
wszyscy lapia podobna schize jak w filmie „the beach” – znalezienie perfekcyjnej plazy – na odosobninej wyspie – z jednej strony pragnienie znalezienia spokojnego miejsca z drugiej spotkanie ludzi i imprezy. nie da sie tego pogodzic.
mam nadzieje ze odpoczne po intenstywnym tygodniu w bangkoku
musze zebrac w kupe wszystkie mysli – spisac pare historii z ostatnich tygodni.
pozdrowienstwa
coz chyba bylem slepy albo temperatura mnie zabila gdy po raz pierwszy przyjechalem do bangkoku – wtedy miasto draznilo mnie, nie widzialem nic inspirujacego
teraz kompletna zmiana. radykalna. duzo sie dzieje, duzo pstrykam
cala ta sielanka przerwana przez pozar ktory pozbawil dachu nad glowa ponad 3000 ludzi. przypadkowo bylem w poblizu. pare ogromnych budynkow w biedniejszej czesci miasta splonelo. maly reportaz powstal. masakra.
…
polazlem wczoraj kupic gotowana kukurydza a tu siedza na chodniku i pija piwo Carlo y Tanya – spotkanie po 3 latach :)))
…
mama, wszystkiego najlepszego, caluje, zadzwonie (probowalem 2 razy, ale nie ma was w domu czy co)