Archiwa tagu: nyc

brend nju dej

sie zaczal nowy dzien, wstalem z kacem, jest 1:30 pm, ale jakos nowa energia wstepuje we mnie, niedziela na brooklynie…

kawa i spadam na miasto, moze LOS cos przyniesie, jak zwykl to robic ostatnimi czasy. LOS, PRZEZNACZENIE, ?

cokolwiek

zyc nie umierac. yo

6 4 5 bum 1 2 3 subway1

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

Brooklyn Boogie

siedzimy se na brookynie, ogladamy chinese box i sluchamy Joe Dassin Les Champs-Elysees czyli plugawej francuskiej muzyki za lat ciemnych, mrocznych i platikowych, lat 80tych…. choc moze to byly lata 70 te… kto tam go wie….

Poza tym jest szabas, wiec spoko sie spozylo pare browcow na Manhatanie – prbowalismy z Kufelm i Tomkiem Bloody Polakiem dostas na ruiny WTC, ale nam nie wyszlo. Takie teraz maja atrakcje turystyczne w NYC…

Poza tym prawie mogloby byc jak w NOCNYM KOWBOJU, ale nie jest. Nie szukam pracy jako rzygolak, nie obciagam laski pedalom w subwayu, nie mieszkam z Ratso (lecz z Giza i Redlinskim Piotrem), nie szewdam sie po ulicach, tkwie jeszcze w cyfrowej rzeczywistosci – naprawiajac jakies pierdy na swoich stronach.

Czasem na miasto sie wypuszczam w poszukiwaniu pracy – dzis uslyszalem plotke ze idzie odwilz – czyli recesja sie konczy – wiesci prosto z krzemowej doliny…. kto wie, moze to prawda?

eh… wlasnie leci Mireille Mathieu i nie wiem czy sobie nie strzele w leb, hehhehe…. ci ludzie mnie zniszcza ehhhehhe

zywiec2 piotrek1 piotrk2 giza3 manhattan giza_piotrek giza5 virgin_megastore giza4 ulice1 giza1 taxi3 gangsta ulice2 bart_selfportrait iwona druk_sesja giza_len  giza2 tajland oblukaj sesja1

Opublikowano americana | Otagowano ,

dni

sa takie deszczowe i zimne. snieg nie spadl jeszcze, choc kto to wie. Brooklyn ceglasty, taka Lodz fabryczna, sa i polskie sklepy i polskie gazety i kielbasy. i te zmeczone polskie szare twarze.

na ulicach pusto. Po 11 wrzesnia dziesiatki tysiecy ludzi stracilo prace – w tzn. USLUGACH – czyli knajpy, restauracje, sklepy. Trudno jest cokolwiek znalezc. Dzis 25 miejsc odwiedzilem. Nawet te na Greenpoincie.

W biegu, deszczu, goraca kawa i paczek. Pote gdzies winda na ktorestam pietro i znow w dol. Wszedzie odpowiedz i przepraszajacy usmiech – niestety nie ma. pracy nie ma.

male ogloszenie:

Mam zdjecia, artykuly etc. o calej AMERYCE POLUDNIOWEJ – znacie kogos w gazetach w Polsce? a moze ktos tam pracuje?

zdjecie – ladne kolorowe, super jakosc slajdy, czarnobiale, portrety, reportaze, generalnie wszystko… wiec komu komu bo ide do domu…

 

Opublikowano americana | Otagowano ,

i juz koniec

Droga. 2 dni w autobusie. Zmeczone twarze. Ludzie. Pasazerowie. Tysiace mil zapakowanym jak sardynka w puszce autobusu Greyhounda. Przystanki, gniewny glos kierowcy, dwie murzynki bijace sie o miejsce w pojezdzie. Jakis schiz, jakies zamazane kawalki, poszarpana rzeczywistosc, polamane dzwieki i spocone skarpetki, choc im dalej na polnoc robilo sie coraz zimniej. Zima, nie taaaaka zla jednak. Bylem cholernie zmeczony. Juz chcialem byl na miejscu.

czekajac gh1 gh2 granica grubasek kowboj lustro smiecie

2 rano. Sobota. W koncu. NYC. Nowy Jork. Kufel, Lukasz brat jego, Giza, Iwona a potem Piotrek – powitanie w miescie ktore nigdy nie zasypia…. eh… potem sniadanie o 4 rano i 3 tluste nalesniki z polewa truskawkowa i BROOKLYN.

Koniec. Podrozy. Prawie 7 miechow za mna. Ludzi, zdarzen, chwil raczej szczesliwych o tych nieszczesliwych zapomnialem, a moze sie wcale sie niezdarzyly. Na pewno sie nie zdarzyly. Jakas nauka? Nowe pomysly? Inspiracje? Energia? OOoj tak oj tak, az mi sie geba teraz smieje. Siedze w malym mieszkanku na Brooklynie i zalapuje sie nowa rzeczywistosc.

Za pare miesiecy, pol roku, znow w droge bedzie mi dane wyruszyc – bo chyba jeszcze sie nienasycilem.

yo. kochani, pozdrawiam i dziekuje wszystkim – rodzince kochanej, masterowi Adomasowi bez ktorego ta jazda nie byla by mozliwa i wszystkim co to sie codziennie pojawiali…. slow brak wlasciwie.

trza tu bedzie troche pospzatac za dni pare…

PS.

Serwis bedzie prowadzony i bedzie sie powiekszal – wkrotce PORTFOLIO, NOWE ZDJECIA, nowe projekty etc etc….

 

Opublikowano americana | Otagowano ,