Czyli szczęście? Czy je mam? Na to wygląda. Odpukać.
Argentyna – co się tam teraz dzieje. 5 miesięcy temu sytuacja gospodarcza i nastroje rosły jak bańka mydlana, która pękła pare dni temu.
Peru – zamiłowanie do wybuchów, dynamitów i mamy tragedię. Byłem tam 3 miesiące temu.
Teraz na północ. Właśnie skończyłem kurs hiszpańskiego. Jutro impreza nad jeziorem Atitlán i czas będzie mi w drogę znowu uderzyć.
Aż się boję liczyć kilometry do NYC.
Dziś mój EOS 50, monopod i 50mm poleciały tamże, wraz z Rayem.
Hehe, ale zapomniałem mu dać negatywów i slajdów.
Cóż, dobrej zabawy życzę i udanego roku 2002. Pozdrawiam jak najmocniej rodzinę, przyjaciół i nieznajomych, czytelników i w ogóle wszystkich ludzi. Blablabla.
