yangshou

kac z rana, ledwo przespana noc i pragnienie. gdzie jest woda, oczywiscie nie ma, trzeba zejść na dół i kupić, ale tak bardzo się nie chce, wczoraj niestety przegiąłem lekko z alko i ziołami z dali, dostarczonymi przez Augustine z Argentyny, była też ekipa, zebrana spontanicznie w hotelu w którym mieszkam, dziś cały dzień przed kompem, próbując sklecić tych parę zdań

juz ponad piec miesięcy poza krajem, tym razem jest inaczej, właściwie robie to co lubię najbardziej i wciąż mogę zarobić tyle aby być w drodze, marzą mi się jednak duże rzeczy, cos w tym kierunku jak podroż tuktukiem przez Chiny, głowa mi się rozrasta we wszystkie strony, nie jestem w stanie zresztą jak zawsze załapać się na to wszystko co mnie otacza, za dużo wrażeń, czasem czuje się tak wypompowany, że nie mam ochoty na chodzenie, zwiedzanie – siedzę na tyłku, lub przed netem, czasem oglądając DVD i czy tez zabijając czas czytając kopie angielskich książeknet za darmo, laptop podłączony nonstop, wymieniam się mp3 z innymi ludźmi mieszkającymi w Bamboo GH, emule ciągnie jakąś nowa polska muzę  czasem wyjdę na miasto, zjem mięsko z grilla i michę pełną owoców, wypije piwko, aby wrócić z powrotem i gapić się na ludzi przechadzających się brukowanymi uliczkami yangshuo – które jest niczym innym jak przeprzeuroczym miejscem dla chińskich emerytów

nie pamiętam kiedy po raz ostatni naprawdę się nudziłem, prawdopodobnie na
wykładach w szkole, 6 lat temu, ale potem przestałem na nie przychodzić
zrekonstruować to co się zdarzyło w ciągu ostatniego tygodnia –
dzień zlewa się z nocą – zgubienie się w górach na ładnych parę godzin, w nocy, w deszczu i błocie, nielegalna jazda po parku narodowym w Kamiennym Lesie, setki ludzi spotkanych po drodze, w tym moze 2 ludzi z poza Chin, lingwistyczne akrobacje, długie godziny spędzone w tuktuku, po najgorszych i najlepszych drogach Chin, warsztaty samochodowe, zupa z kluskami i pierogi z kapusta, noce na bambusowych matach w chińskim hoteliku, gdzie mieścił się także burdel i pokoiki z karaoke.


Yangshuo – Typical tourist resort accompanent of tacky self portrait T-shirts, why anyone would want one of these is beyond me


Yangshuo – Preperation of downe to fill duvets and pillows


Yangshuo – Shanty town, opposite great barbeque food vendor

Ten wpis został opublikowany w kategorii travel i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.