Archiwa tagu: ..

goa

ufff… zsiadlem z motorka po 2 godzinach jazdy przez gory, zatloczone miesciny i jestem w panaji (stolicy goa)

rafal, kamila i piotrek pojechali poprzedniej nocy na samo poludnie do kerala – aby wracac po 2 dniach – ich nagli czas a mnie raczej nie

po raz pierwszy podczas tej podrozy jestem sam

dzis przez pol godziny po przebudzeniu gapilem sie w sufit podziwiajac promienie slonca przeswitujace przez dziury w dachu mojej chatki na plazy

dalej nie moge sie wtrybic. ani w zdjecia ani w teksty – szukam odpowiedzi dlaczego tak sie dzieje . wiecej radosci sprawia mi polykanie swiezego powietrza jezdzac po okolicy, zagladajac na puste plaze czy przesiadywanie w knjapkach zajadajac sie przysmakami poludniowej kuchni.

zmykam. nadchodzi wieczor – a mam jeszcze 80 kilosow do przejechania.

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

ostatni dzien w mumbai

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

colaba i okolice grand road

Kurcze nie wiem kiedy pisac teksty – moze wyluzje na plazy w goa – dalej nic zaplanowane – dzis wypad na miasto – zakonczony jak zwykle wychodzeniem ladnych kilometrow plus rajdy pociagiem, rykszami i taksowka.

Przepocilem sie Miastem. Przesiakam zapachem. Przywyklem do obrazow. Dzwiekow. Wszystko jednak jest zludne i zaskoczy cie w najmniej oczekiwanym momencie.

Okolice Grand Road to dzielnica uciech – przed malymi burdelami stercza kobiety (od malych dziewczynek po starsze kobiety) – ciezki makijaz, obcisle sari – miedzy nimi transwestyci…

Jedna z bocznych uliczek.

Salon gry w Carrom.

 

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

krishna niwas house, bandra, mumbai

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

Bandra

Zapewne wiele lat temu, nie pamietaja tego najstarsi Indianie, byla to tylko mala wioska – gdzie uprawiano ryz i fasole az nadeszly czasy gdy rozrastajaca sie lakomie metropolia Bombaju wchlonela ja bezpowrotnie. Dzis Bandra to w miare bogata dzielnica Mumbai (do 1996 roku obowiazywala brytyjska nazwa Bombaj). Sklepy z ciuszkami (strasznie kiczowate kolorowe szmaty), zaklady jubilerskie, kina, centra handlowe – jednakze w induskim stylu – porosniete grzybem malych zakladow rzemieslniczych spowite spalinami z tysiecy ryksz i taxi Ambasadorow.

Bandra to dzielnica zamieszkala przez calkiem spora grupe katolikow. Slumsy znajdujace sie tuz nad woda, wspinajace sie po wzgorzu – przypominaja troche te z Rio de Janerio – z mala roznica – nad samym mozem, tuz przy „plazy” stoja nedzne chatki, sklecone z „czegosietylkoda” nad nimi odrobine wieksze chatenki, powyzej apartamentowce i hotele.

W labiryncie slamsow mozna zagubic sie na dobra chwile. Odrywamy nowe przejscia, podworka, z niewielkich pomieszczen wylaniaja sie zaciekawione twarze – po godzinie cala okolica wie ze 4 bialasow buszuje po ich terytorium – nie wyrzucaja – uporczywie tlumacza ze nie ma przejscia…

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

spacerek po mumbaju

na razie chodze ogladam przyzwyczajam sie obiadam hinduskim zarciem przemieszczam pociagami rykszami – jednym slowem – trza sie zaadaptowac…

Opublikowano India, travel | Otagowano ,

absyntnenci

d?unia + mako

Opublikowano common life | Otagowano

miejski autostopwicz

23h, okolice stadionu:

  • Te, morda, co wy tu robicie?
  • Eee, zdjęcia?
  • A czego?
  • No, ee, otoczenia, wiesz, tych bud.
  • A po co?
  • Tak po prostu, my tak mamy.
  • … A macie gandzię? Wymienię się na spida.
  • Nie, nie mamy.
  • Te, morda, no to może mnie na Mińską podrzucicie?
  • Eee, nie, stary, innym razem.
  • K****, macie brykę, k*****, jakbym miał, to bym was wziął.
  • … [decydujemy się na zabranie łepka]
  • Dobra, siadaj do przodu.
  • Na Mińską, morda.
  • … [milczymy]
  • Ej, chłopaki, spadła mi giwera.
  • … [konsternacja kontrolowana]
  • Wiecie, taka na kulki…
  • A co z nią robisz?
  • Przydaje się.
  • ….

Skręcamy w Grochowską i jedziemy na Mińską?

  • Morda, a ile ta bryczka pociągnie?
  • No trochę.
  • Ej, dawaj tu przydusi.
  • E, no co ty.

Młody mówi, że ma 16 lat, wraca od panny, a tu ma grafę, jaką na malował, wyjmuje z kurtki zgiętą kartkę z maziajami, tagami i hasłem przewodnim HWDP – chwilę potem na Grochowskiej widzimy to samo, ale na murze. Młody się chwali, że to jego i opowiada historie o przejebanej sytuacji w szkole, o swojej dyrektorce, deskorolkach, dżointach i brykach. Wysadzamy go, ten oczywiście przypomina mi o giwerze zalegającej pod siedzeniem. Koleś dziękuje nam i zmyka z plastikową spluwą w okolicach przystanku autobusowego na rondzie Wiatraczna.

Opublikowano common life | Otagowano

dilerki

Od dawna juz nie byłem tak wczesnie na miescie. i chyba zapomnia?em jaki to dramat sta? w korku pomiedzy 7-10 rano – dzizaz – a jak spadnie deszcz czy nie daj panie ?nieg to juz kwadratowa katastrofa i pi?cio literowe s?owa na K miotane przez podminowanych rajdowców

pojecha?em do sanepidu – mi?e panie (hm… co ciekawe – wi?kszo?? pa? lekarek mia?o podwójne nazwiska na piecz?tkach i identyfikatorach) – jak się dowiedzia?y, że do Azji (mój bo?e do Indii!!! ) to zwietrzy?y we mnie człowieka na którym można zu?y? par? igie?. Badanie HBsAB i szczepienia Typhoid i Polio – wy?o?y?y mi jeszcze list? zagro?e? i na co musze (KONIECZNIE!!!) sie zaszczepi? – gdybym chcia? to koniecznie uczyni? mia?bym portfel szczuplejszy o jakies 7 paczek. Na szczęście te co trza (szczepionki) mam i już luz.

W końcu wysz?o s?o?ce – naprawi?em rury pod zlewem (te co mi zak?adali defaultowo to pora?ka na ca?o?ci) u?ywaj?? do tego dziadka do orzechów zostawionego kiedy? przez by?? kochank?

chyba czas zapoda? kuskus z broku?ami, grzybkami, kalafiorem i mas? przypraw.

i jeszcze musze kupi? s?siadowi farb? do sufitu – szkoda ?e pewnikiem bia?y sufit typ posiada bo mam na sk?adzie par? litrów pomaranczowej farby – do up?ynnienia

Opublikowano common life | Otagowano

przez okienko na plac teatralny

Opublikowano common life | Otagowano