Amerykanskie zycie. W rytmie zmywanych garow, zbaki, telewizji kablowej, budzika co z bezlitosnie wyrywa z 4 godzinnego snu, w pospiechu polykanego zarcia, popoludniowej drzemki i imprezowania w jeden wieczor w tygodniu.
Dzis dobry byl dzien. Lekki kac, potem pod gorke do pustego domu Ani i Majka aby sie wbic w siec i zrzucic zdjecia z cyfraka. Wkurza mnie to, karta pamieci 64 mega starcza mi tylko na jedna dwie sesje, sytuacje, czy pomysly. A gdy brak komputera to wtedy bol w dupie, bo nie ma gdzie zrzucac zdjec, a wszystkie robie w duzej rozdzielczosci. Wiec pomyslalem o kupnie MINDSTORA czy ELECTRONIC WALLET czyli przenosnego twardego dysku o pojemnosci 10-20 giga z USB, FIREWIRE i slotem na karty pamieci – aby skladac wszystkie fotki tamze. 10 giga to 5000 zdjec w super jakosci o rozmiarze 2 mega. To calkiem sporo, ale z drugiej strony 20000 nacisnieta migawka w moim cyfrakiem w ciagu roku
Stereotypy sie potwierdzaja – a propos amerykanskiego stylu zycia, ktory tak holubia niektorzy i rownia im czesc pewnie nim gardzi. Nie mam momentu na refelksje. Mysli przelatuja przez glowe i rownie szybko z niej wylatuja, a czasu aby je zapisac nie ma, gdy rozum przeslania gora garow z poza ktorej nie za wiele swiata widac. Tak sie czasem czuje i wiem ze u mnie to przejsciowe. Zarobkowanie aby zyc i zrobic COS potem w przyszlosci. Zainwestowac w siebie i upewnic sie ze to zapierdalnie sie przyda.
Mieszkanie zarasta syfem, na szczescie jest w brazach koloru kalu.
Konczy sie sezon. Przyszla wiosna. Mniej godzin w pracy, mniej zmeczony. Bylem chory (podobnie jak Maras i JUsta) – jakies zatrucie pokarmowe, myslalem ze zejde, ale nie zszedlem :)
zbieram kase – zakupki w Denver i spadowa na KUBE – film drogi o kubanskim hip hopie wkrotce w waszych TELWIZORACH – 2 kamery DV, 2 cyfry, mini disk, brak akredytacji prasowej, zeszyt i 10 kaset video…. potem montaz w POLSCE i zobaczymy co z tego wyjdzie…






