W drodze do parku narodowego Akan

Wczoraj prawie zamarzłem na ulicy, więc postanowiłem poszukać kapsuły za resztki mojej kasy. Niestety w okolicy nie było żadnego raider house (1000 jenów za noc), więc pozostała mi tylko opcja kapsułowa za 2500. Wyspałem się – a na drugi dzień 10 kilometrów za miasto na stopa, nikt nie chciał się w mieście zatrzymać. W końcu lalunia w mikrosamochodziku pełnym pluszowych misiaczków zabrała mnie na drogę w stronę parku Akan. 3 minuty później zatrzymał się pracownik kurortu, który zaprosił mnie do onsen za darmo – sauna, prysznic, gorące źródełko, kawa i wifi za free. Morale mi wzrosły – mam jeszcze z 40 kilometrów do parku narodowego – mam nadzieję, że znajdę raider house…

Napiszę potem więcej, trzeba jechać….

Ten wpis został opublikowany w kategorii travel i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.