drugiego dnia gdzies w delhi

Budze sie po 12 godzinach i przez mala chwile nie wiem gdzie jestem. Wiatrak, waskie lozko z cienkim materacem. Zwykly tani pokoj w hotelu jakich wiele na Paharganj. Od noszenia torby ze szklami i aparatmi bola mnie plecy. Przewracam sie na bok, omiatam wzrokiem pare stron ksiazki Murakami. Za oknem ktore wychodzi na betonowe patio slysze glosy. To nie Izraelczycy mieszkajacy obok ale smiejacy sie do rozpuku Hindusi. Ogladaja film w klitce na lewo od mojej nory.

Wychodze na ulice. Tyle godzin w ciemnosci powoduje ze mruze oczy i nie wiem przez chwile co sie tu dzieje. Nienamyslajac sie zmierzam od razu do znajomego mi sklepiku z napojami gdzie robia najlepsze szejki w okolicy.

Swiadomosc tego ze mam 3 tygodnie tutaj w Indiach, samemu – tak jak 2 lata temu ekscytuje mnie. Zmeczenie materialu i zmiana mojego polozenia powoduje jednak ze musze chwile odpoczac i zastanowic sie co robic.

Indie nie zaskakuja jak kiedys. Choc wciaz sa tak jakby rownoleglym swiatem gdzie wszytsko jest tak odmienne i inne od tego co mam w PL.

Ten wpis został opublikowany w kategorii India, travel i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.