Upadek kofeinowych manufaktur.

Kawa tak jak dobre wino dodaje to „co?” wpisane w rutyn? ka?dego dnia. Pobudza, nap?dza, daje moc. Niektórzy ??opi? niezliczone fili?anki sztucznej rozpuszczalnej kawy, inni za? delektuj? się fili?ank? doskona?ej capuccino w jednej z miejskiej kawiarni. Kawa zdaje się by? nierozerwalnie po??czona z nasz? miejsk? egzystencj?. Par? lat temu, gdy miałem jeszcze sta?? prac? – pierwsz? rzecz? gdy pojawia?em się w pracy z rana by? kubek gor?cej, czarnej kawy z du?? ilo?ci? cukru. Bez tego nie mogłem zacz?? dnia. Nie zastanawia?em się jednak jak się ma ca?a sprawa z kaw?. Wiedzia?em, że ro?nie gdzie? w „ciep?ych krajach”, ale jej historia i proces produkcji interesowa?y mnie tyle co zesz?oroczny ?nieg.

Legenda mówi, że pewien pasterz o imieniu Kaldi pewnego przepi?knego popo?udnia, gdzie? na koniuszku pó?wyspu arabskiego, przy?apa? jedn? ze swoich kóz brykaj?c? rado?nie w szalonym ta?cu woko?o zielonoli?ciastego krzewka pe?nego czerwonych „wisien”. Kaldi spróbowa? paru owoców i zda? sobie spraw?, że to właśnie one są odpowiedzialne za euforyczny stan jego kozy.

Bardzo dawno temu, w Etiopii, zajadano się kaw?. Tak, tak. Nikt wtedy nie my?la? aby j? pi?. Kawy wtedy nie uprawiano, zbierano jej dzikie owoce, podobne do wi?ni i gotowano je z dodatkiem mas?a i soli. Arabscy handlarze przewie?li owoce kawy do Jemenu, gdzie opracowano pierwsz? metod? przygotowywania napoju, poprzez pra?enie nasion. Beduini rozpowszechnili ten zwyczaj na terenie ca?ego pó?wyspu arabskiego. Potem wraz z rosn?c? si?? Arabów zwyczaj picia kawy rozpowszechni? się w ca?ej pó?nocnej Afryce i Bliskim Wschodzie. Przez Turcj? (która sta?a się potentatem w dziedzinie handlu ziarenkami kawy) zwyczaj ten trafi? do Europy i tym samym do Polski. Odkrywcy nowego ?wiata przewie?li nasiona kawowca do swoich kolonii – Holendrzy zacz?li upraw? na Jawie, Francja na Martynice i w Gujanie, a Portugalczycy w Brazylii.

Pierwsza kawiarnia zosta?a za?o?ona w Wiedniu przez naszego rodaka Franciszka Jerzego Kulczyckiego. Europ? ogarn??o kofeinowe szale?stwo. We Francji, Niemczech, Holandii, W?oszech jak i w Polsce otwierano setki kawiarni, które z czasem przekszta?ci?y się w klub. towarzyskie. Wi?kszo?? ludzi by?a przekonana o jej zbawiennym wp?ywie na zdrowie. Wed?ug lekarzy kofeina wp?ywa w sposób korzystny na trawienie i kr??enie oraz pozwala wyp?ukiwa? z organizmu szkodliwe substancje.

Gdy na początku tego roku znalazłem się w Gwatemali nada?y?a się okazja, aby przyjrze? się ziarenku kawy z bliska. Kawa z Gwatemali jest uwa?ana za jedn? z najlepszych na ?wiecie, dzięki dobremu nas?onecznieniu, odpowiednim opadom oraz bardzo rzy?nej wulkanicznej glebie. Najlepsza kawa ro?nie w Antigua, Huehuetenango, w okolicach jeziora Atitlan oraz w Coban. Uprawa kawy w tym niewielkim kraju by?a nierozerwalnie zwi?zana z polityk?. Przez lata „kawowa elita” rz?dzi?a ca?ym krajem i tak ma się do dzi?. Mówi si?, że od setek lat Gwatemala jest w r?kach parunastu rodzin, wielkich w?a?cicieli ziemskich, którzy zbudowali swoj? pozycj? na wykorzystywaniu rdzennej ludno?ci czyli Majów.

Finca (kawowa plantacja) na któr? trafi?em jest jedn? z tych, które produkuj? kaw? tradycyjnymi metodami. Jest to jedna z kofeinowych manufaktur. Sergio jest moim przewodnikiem po Dieseldorff’s Finca Santa Margarita w Coban. Ta niewielka rodzinna plantacja zosta?a za?o?ona w XIX wieku przez emigranta z Niemiec – Erwina Paula Dieseldorffa. Niewielka ?cie?ka wije się po?ród niewielkich drzewek kawowca, nad którymi góruj? palmy i inne większe drzewa, maj?ce funkcj? parasola ochronnego. Kawowce nie mog? sta? w pe?nym s?o?cu, wi?c plantacja przypomina g?sty tropikalny las – pe?en setek ró?nych gatunków ro?lin. Sergio pokazuje mi owoce kawy – są czerwone i bardzo podobne do wi?ni. Zrywam par? owoców i próbuj? jak smakuj? – mi??sz jest s?odki, lecz jest go niewiele. Ale nie owoce nas interesuj?, ale to co w środku, mianowicie pestki, mieszcz?ce dwa ziarenka okryte tzw. pergaminem, pod którym jest jeszcze wewn?trzna os?ona nazywana srebrn? skórk?. Drzewo kawowca zaczyna owocowa? po 5 latach od zasadzenia. Drzewka nie są wysokie, aby u?atwi? zbiory przycina się je systematycznie do wysoko?ci 2 metrów. Owoce kawy dojrzewaj? oko?o 9 miesiący. Pierwsze zbiory nast?puj? po 5-7 latach od zasadzenia drzewa. Sergio prowadzi mnie dalej. Oprócz kawy posadzono tu równie? kukurydz?, awokado, fasol?, pomara?cze, banany i cytryny. Oczywi?cie sam nie zauwa?y?bym gdzie co ro?nie gdyby nie mój przewodnik. Wszystko ginie w jednej zielonej ?cianie ro?lin. G?ówny rodzaj kawy uprawiany na tej plantacji to coffea arabica i przygotowuje się j? u?ywaj?c tzw. metody mokrej. Sergio pokazuje mi star? maszyn?, maj?c? napisy po niemiecku, w której owoce umieszczane są aby oddzieli? mi??sz. Nast?pnie moczy się je w wodzie i poddaje fermentacji na oko?o 24 godziny. Nast?pnego dnia sp?ukuje się je mocnym strumieniem wody pozbawiaj?c warstwy ochronnej. Idziemy dalej, wszystko spowite jest g?st? mg?? a deszcz nie przestaje pada?. Wiem, że kawa potrzebuje równie? suchego klimatu, a Coban wydaje się by? najbardziej mokrym miejscem na planecie. Przewodnik wyja?nia, że zazwyczaj nasiona rozk?adane są na matach w pe?nym s?o?cu lecz tutaj, ze wzgl?du na mokry klimat i opady dochodz?ce do 2500 mm w skali roku, do suszenia u?ywa się specjalnych suszarek. Nast?pnie ziarna trafiaj? do innej maszyny, która usuwa ?usk? pergaminow? i srebrn? skórk? pod któr? jest zielone ziarno. B?d?c potem nad jeziorem Atitlan, w niewielkiej wiosce San Pedro de Laguna zauwa?y?em, że tam stosuje się metod? such? – owoce rozrzuca się na matach tak aby suszy?y się w s?o?cu od dwóch do trzech tygodni. Potem ziarna wrzuca się do specjalnych ?uszczarek, które eleminuj? wyschni?t? otoczk? pergaminow?.

Na plantacji ziarno jest równie? palone i pakowane do worków. Opuszczamy m?yn oraz patio gdzie suszy się kaw? i idziemy do g?ównego budynku. Mijam biuro, przed którym w milczeniu czekaj? Indianie. To pracownicy plantacji. Dzi? dzień wyp?aty i przyjmowanie interesantów. W końcu trafiamy do miejsca gdzie pali się kaw?. W zielonej kawie jest oko?o 25 zwi?zków aromatyczno-smakowych a po jej upaleniu oko?o 700. Na tej plantacji część kawy jest palona i sprzedawana do kawiarni i sklepów, lecz wi?kszo?? w swej surowej, zielonej formie pakowana do 60 kilogramowych worków i wysy?ana w ?wiat. Robi się to po to aby zachowa? jako?? kawy. W palarni jest jeszcze dwóch m??czyzn – jeden zajmuje się starymi maszynami do palenia i mielenia kawy, a drugi u?ywaj?c specjalnej wagi, odmierza odpowiedni? ilo?? i pakuje j? do bia?ych torebek. Ziarenka aby uzyska?y swój ciemny kolor pali się w temperaturze od 200°C do 300°C. Im wy?sza temperatura tym ciemniejszy kolor, bardziej cierpki smak i mocniejsza kawa (przyk?adowo kawa do przygotowania espresso ma ciemniejszy kolor).

Produkcja i handel ziarenkami kawy to dobry interes przynosz?cy krocie. Oko?o 20 milionów ludzi uprawia kaw? w Wietnamie, Brazyli, Kolumbii, Afryce i krajach Ameryki ?rodkowej. Na początku XXI wieku ceny kawy na ?wiatowych rynkach spad?y z 2,5 dolara za funt do 50 centów. Sta?o się tak za spraw? zmechanizowania produkcji kawy w Wietnamie, Brazylii i Kolumbii – te kraje zmonopolizowa?y ?wiatowy rynek. Spadek cen spowodowa? katastrof? w biedniejszych krajach uprawiajacych kaw?. Tylko w Salwadorze 90 tysi?cy ludzi pozosta?o bez pracy. W latach osiemdziesi?tych i dziewi?dziesi?tych tysi?ce ch?opów z gór Gwatemali i innych biedniejszych regionów Ameryki ?rodkowej pracowa?o przy uprawie drzewek kawowca . Kofeinowe manufaktury dawa?y prac? sezonowym pracownikom, którzy szybko wracali do swoich rodzin po zako?czeniu zbiorów.

W ostatnich latach wiele się zmieni?o. Przebywaj?c w Todos Santos, w jednej z wiosek pó?nocnej Gwatemali, rzuci? mi się w oczy brak m??czyzn w wieku 18-35. Jak na wojnie. W wiosce zosta?y dzieci, kobiety i starcy. Wi?kszo?? me?czyzn odbywa podró? na pó?noc. A? do granicy meksyka?sko – ameryka?skiej. Pedro, jeden z tych którzy wrócili ze Stanów, mówi, że p?aci się w zale?no?ci od ukladu sum? 1500-2500 dolarów za przeprowadzenie do USA i namiary na robot? – cho? te nie potrzebne wszyscy je?d?? w te same miejscówki, w kupie innych todos santeros ra?niej. „Coyotes” czyli przemytnicy masy latynoskiej mieszkaj? równie? w Todos Santos i innych wioskach i miasteczkach tej cz??ci Gwatemali. Polo, mój nauczyciel hiszpa?skiego opowiada? mi, że miejscowi Coyotes jad? ca?? grup? przez Meksyk tam przebijaj? się przez granic? do Stanów. Ch?tni nie muszę p?aci? od razu. Czasem tylko część a reszt? po pierwszej wyp?acie już w Stanach. Wielu idzie na taki uk?ad. Wszystko jest „na g?b?” ale tu wszyscy się znaj?.

Tak wi?c wystarczy? spadek cen kawy, aby 600 tysi?cy ludzi w Ameryce ?rodkowej musia?o opu?ci? swoje rodziny i ruszy? na pó?noc, aby nielegalnie pracowa? w USA. Ka?dego roku 150 tysi?cy próbuje swojego szcz??cia przekraczaj?c nielegalnie pustynna granic? Meksyku z USA. Ci co zostali ?yj? poni?ej granicy ubóstwa. Oko?o 1,2 miliona ludzi wci?? potrzebuje pomocy ?ywno?ciowej i leków.

Na początku XXI wieku kawa jest najpopularniejszym na ?wiecie napojem – wypija jej się 400 miliardów fili?anek rocznie.
 Carlos Martinez Authentic Jersey

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.