CZYM SOBIE…

… Polacy zasluzyli na taka opinie? Czy jestesmy narodem pijaczkow? Czy spozywamy kazdy alkohol w zasiegu reki? Nie znamy umiaru? Kochamy wodki, piwa, wina, likiery, czekoladki z nadzieniem, syroopki, wode brzozowa, koniaki, samogony, smirnofy i absolutne finlandie? Nigdy nie odmawiamy? Mamy glowy jak setka ruskich alkoholikow? I zawsze pijemy do konca?

Sam nie wiem. Ale od poczatku podrozy, kazdy (prawie) co sie ze mna styka ma takie wyobrazenie. Wychodzi to po paru zdaniach. POLSKA – Papa, Papiez, Wodka – tylko gdzie jest ta Polska? Aaa.. w Rosji!

Scenka z ulicy. Lima. Godzina 13:56. Miraflores.

Idem sem. Jem mandarynkie. Az tu nagle zaczepia mnie koles z drugim kolesiem. Dobrze ubrani i odzywieni. Skad jestem, gdzie jade. Skad do cholery znam hiszpanski. Klasyka. Gdy odpowiadam zem z Polski szeroki usmiech rozjasnia wasata gebe obywatela.

– Yak sze masz !! – wydusil z siebie. I po chwili z plastikowej torebki wyciagnal NAPOCZETA BUTELKE WHISKEY. Napijmy sie, bracie z POLSKI!.

Zatkalo mnie. Srodek dnia. Dwoch kolesi, ktorzy chca sie napic i widza we mnie idealnego towarzysza.

– No gracias. Biore antybiotyki. – sklamalem jak pies.

 Bud Dupree Jersey

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.