


mialem cos napisac. ale wszystko mi sie skasowalo. z glowy.
wiosna. ubrany w 3 koszulki i koszule (wszystko co mam do ubrania). kawa, jajko, tost, pomarancza na dachu. potem w dol i gore odpowiadajac na pozdrowienia (zaczepki z ciekawosci i przede wszystkim w celu zlapania klienta – pliz luk maj szop).
tutaj prowadzi sie zycie typowego kota dachowca, przesiadujac w niezlczonych rooftop restauracjach.
udaipur poraza obrazami. nie smialem nawet podniesc aparatu do oka. na razie sobie popatrze.


Milosnicy cracku (chemiczna heroina) na torowisku, slumsy w okolicach dworca Bandra . Mumbai

ravs uchwycil moja osobe tuz po kapieli w bajorku






Kochi, na tylach targu z przyprawami w jednej z czesci miasta zwanej Jewtown – od Zydow przybylych tu 2000 lat temu.

Thiruvananthapuram czyli Trivandrum


Kerala, Backwaters



Kochi
… znow nie zebralem sie aby spisac co sie w ostatnich dniach dzialo… za duzo sie przemieszczalem – teraz Kochi az do 14 lutego (tego dnia mam pociag do Mumbai)

Madurai – nowy repertuar do kin zawital

Swiatynia w Madurai, poranne modly

Madurai, prasowka

Kanyakumari, pchelki i weszki

Kanyakumari, poranna toaleta

Kanyakumari, kosciol

kanyakumari, hazadrdzisci
—
sorry za tak lapidarne opisy, wlasnie dotarlem do trinvandrum (to stara nazwa, nowa jest wyjatkowo skomplikowana)… i padam ze zmeczenia… czas bedzie sie polozyc… zmontowalem 2 kolejne filmy ale lacza za wolne.