Czas leci, przygotowania do wyjazdu tak sobie, właściwie wszystko gotowe, nic tylko zabrać się, plecak na lotnisko 10 kwietnia i fru.
Dziś wieczór robienie zdjęć na rozdaniu „Fredków”. Jutro coś tam, jeszcze coś tam, ostatnie rzeczy do załatwienia, skok do Kłodzka na 3 dni i powrót do Warszawy.
Pieprzona ciepła woda nie istnieje w moim budynku od 5 dni. Generalnie nie denerwuję się na coś takiego, ale gorący prysznic raz na jakiś czas przydałby się. Poza tym ze zlewu szczerzą się brudne kubki, patelnia po jajku, gary po makaronie.
