Siedzialem przed wejsciem-wyjsciem do metra Insurgentes. Dzwieki miasta, ludzie mknacy przez siebie, stukot butow japiszonow plci obojga, czasem te buty poddawane sa zmudnej operacji LUSTRACJI, ktora tu zajmuja sie pucybuty.
Byla 11 i przedpoludniowe slonce niezle przypalalo – szczegolnie czarnego t-szerta.
Ostatnie godziny w Mexico City – spokojne i wyluzowane. Pare rzeczy jeszcze do zrobienia i bziumm…. 18:15 kierunek Texas.




























