i nic więcej.
tricky – tricky kid – spryciarz – astmatyk – trawoman – blanciarz – na
koncercie raczej wysługiwał się swoimi murzynami :) ale i tak był max. bas
w żołądku czuję do teraz – flaki wywrócone do góry nogami i skotłowane
(efekt kiwania się pod głośnikiem, pod sceną). pięknie zagrali – ze
starych płyt, takie kawałki jak np. Black Steel . Czasem przechodzili pod
klimaty jak RATM i Prodigy (kawałki z Maximem)
Aczkolwiek naglosnienie w stodole takie sobie.
Kopalnia – jak zwykle – zajebiście – pozdrawiam :))
Anything but down….. ;) wiecie – czasem jest naprawdę pięknie…
A propos wyjazd – dziś do załatwienia wiza Peru. Czeka na mnie (jak dziś
pamiętam telefon z rańca – odberiam skacowany – a tu głos: Buenos Dias,
Embajada de Peru…)
Jeszcze ubezpieczenie (gerling 1700 złotych na cały rok/wszystkie kraje
świata/suma gwarancyjna 30000$)
na miasto…
