spryciarz

Pożegnanie z rodzinką. Smutne. Kocham was – staruszki P:))))))

4:00 – niemrawy wschód słońca nad Kłodzkiem. No chyba nie będę widział
mojego kochanego miasta przez rok. Na to wygląda. Jeden pociąg, drugi.
Warszawa. Mniej ukochana – ale teraz tu mieszkam. Ekipa na Trickiego się
zbiera. Rzutem na taśmę załatwione bilety (tnx wojtas!).

Idę robić obiad: sałatka z tuńczykiem :) yummie :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.