deszcz.deszcz.deszcz.
śniadanko niedzielne z rodzinką – chyba po raz ostatni w najbliższym
czasie.
jeszcze 5 dni wyjazdu. pozostało parę rzeczy do załatwienia –
ubezpieczenie, spakowanie się, sprawy z mieszkaniem, koncert Trickiego i
tona innych małych bzdecików.
O 16:30 w piątek samolot do Zurichu…
Nie czuję tego, nie czuję drogi, nie potrafię sobie jej wyobrazić.
podobnie było przed wyjazdem do Maroka – wtedy zdałem sobie sprawę że znów
w drodze jestem – jak spaliśmy na kartonach pod dworcem autobusowym w
Casablance…
Pytanko – czy ktoś z Was zna jakieś dobre ubezpieczenie na drogę?
Nagrywam muzykę na wyjazd – 20 malutkich minidisków zapełnia się
dźwiękami. Czasem na jednej płytce miesci sie 1,5 CD. Mam już: Radiohead
(ok computer + kid a), K44 + Grammatik, Tom Waits, On the Road (keruac
czytany przez jakiegos tam kolesia), Marley (parę płytek), Black Eyed Peas
(od marasa dostalem), Manu Chao (parę rewolucyjnych pieśni ;))), RATM (the
battle of LA), Pearl Jam (genialny TEN), Cypress Hill i dwie płytki z
totalnie zajebistymi kawałkami które kiedyś sciągnąłem z sieci. Pewnie coś
jeszcze do tego dojdzie. Zostawiłem sobie 5 czystych płyt na nagrwyanie
dźwięków. Pewnie te które teraz nagrałem , sukcesywnie będę kasował jak
tylko zajdzie taka potrzeba.
A propos strony bARTbLOG – Dzieki za jej masowe odwiedzanie, listy,
komentarze :))) Całkowita liczba odwołań do strony głównej: 45879 od
września 2000 czyli parę miesięcy. Nie liczę wejść na podstrony i zdjęcia
:) archiwum i inne rzeczy są tu
