Allahabad

Następnego dnia po przyjeździe do Allahabadu wstaliśmy bardzo wcześnie o 5 rano aby pojechać na Sangam.

Czerwona kula slonca wykluła sie z mgły gdzieś daleko na drugim końcu rzeki. Bylo zimno – ci którzy zanurzyli sie w rzece drżeli z zimna, reszta wrzucała wianki, kwiaty i zapalone świece na wodę. Tu wody zielonej Jamuny spotykają sie z Gangesem – żółtawym i zamulonym. Sangam to magiczne miejsce. Co 12 lat odbywa sie tu Kumbh Mela a co 6 – Ardh Mela. Wtedy przez prawie miesiąc czasu Allahabad staje sie miejscem pielgrzymki dla milionów ludzi.

Allahabad będzie mi sie kojarzyć z traumatycznym ruchem ulicznym w okolicach Civil Lines, z cierpliwymi i nieustępliwymi rykszarzami i tym dziwnym hotelem w którym dane mi bylo spędzić trzy noce.

Centrum handlowe. McDonald’s. Chaos, zgielk, muzyka na ful. Rodziny z dziećmi, młodzieńcy grupami paradują w zbyt ciasnych dżinsach, z komórka przy uchu, z sygnetem na palcu, z brylantyna we włosach. Pojecie obciachu w Indiach jest chyba nieznane.

What is your good name, sir? – młody typek, przysiadł sie do stolika obok. Nie mialem ochoty z nikim rozmawiać. Szczególnie ze wiem jak to sie kończy – blablabla – caly dzień to samo, mogę być mily i uprzejmy ale sa pewne granice.Udaje wiec ze nie doslyszalem i i gapie sie przez okno jak biała krowa zjada brudna gazetę. W okolo centrum handlowego zgroza i pożoga. Bardzo ciekawa rzecz – ktoś buduje centrum handlowe, stawia przed nim strażników – ale w życiu nie wpadnie na to aby wysprzątać okolice wokoło. Nie ma chodnika, przejścia – nikomu to jednak nie przeszkadza. Sir, are you upset ? chłopak nie daje za wygrana. Patrze na niego przekrwionymi oczami, bo wlasnie ziewnąłem. Nie za bardzo wiem o co mu chodzi? Ze niby ja upset? Zdołowany to bylem w Polsce jesiennej teraz chyba nie mam powodu. Jak wszyscy inni jest przekonany ze musze byc z UK – kazdy bialas jest Anglikiem. Pyta o prace o wize – chce koniecznie abym mu wyslal zaproszenie, zaprzyjaznil sie, polubił. Wcześniej tego samego dnia wąsacz na skuterze marki Bajaj zatrzymał sie radośnie – Hello! Are you English? i hope you’re english. Zawiedliśmy go strasznie ze byliśmy z Polski. Poland-Holland co to za kraj tak naprawdę – czarna dziura w umysłach wszystkich ludzi świata. Mam juz chyba dość. Wychodzę i znikam w czarna noc.

Pożegnałem sie z Karolina jeszcze w J&K Palace Hotel – udala sie do Kalkuty, aby zalatwic sprawy wizowe i inne (zreszta co ja bede pisal co ona robi, zapraszam tu http://karusiek.blog.pl).

Dworzec kolejowy. Stalem na peronie plując na tory. Szczury, setki tłustych gryzoni walczyło o resztki jedzenia rzucane przez pasażerów na torowisko. Juz dawno przestałem zwracać uwagę na SYF. Nie wierze aby ktokolwiek kiedykolwiek wyczyścił ten kraj. Chyba ze dojdzie do nuklearnej wojny która zmiecie ten burdel.

W nocy dojechalem do Varanasi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii India, travel i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.