wyprawa do beidaihe

 


Chyba najgorsza i najbardziej kiczowata pla?a w moim ?yciu, ale było dobrze :). S?o?ce, brudna woda, tysiace Chi?czyków, owoce morza …


O 11 w nocy do naszego hotelu wpad?a milicja i musieli?my się wynosi?. Jak się okaza?o w?a?ciciele hotelu nie mogli przyjmowa? obcokrajowców. Niestety nie da?o się znale?? innego miejsca do spania ni? chi?ski burdel – dok?d zabra? nas taksówkarz… ;)

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.