blog.pl

Listy, maile, groźby, skowyt, miauki i jęki.

Wszystko będzie, Adaś robi, co może, kurwa, więc nie płacz tutaj, ok?

Połączcie się z nim w myślach przez 10 sekund o 6:66 po południu (to będzie jakieś 19:06) i wydajcie przeciągłe OMM…

Niech moc będzie z wami.

Wróciłem nocnym pociągiem do Warszawy, śnieg aż miło, naprawdę, ludzie o twarzach morderców własnych matek, smutek i rozpacz, ślizgające się samochody na letnich oponach, jak zwykle ten sam wkurwiony kioskarz, który nigdy nie mówi proszę, dziękuję, do widzenia, dobranoc, dzień dobry, hasta mañana,

I nic się nie zmienia.

Sen o wojnie, telefony przez sen, wiem, wiem, muszę wstawać, tyle do załatwienia, wstaję i idę.

Śnieg, śnieg, znowu ten tramwaj, znowu ci sami ludzie, znowu ten kioskarz, u którego kupuję Orbit White w paskach (chyba się mówi w plasterkach czy listkach?).

Jeszcze dziś i jutro.

Pojutrze będzie już inny dzień na innej planecie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.