Szarosc dnia poniedzialkowego. Laze po miescie, autobusy i tramwaje, chodnik i moje buty. Spotykam ludzi. Slucham ludzi. Obserwuje.
Kolor szary w modzie.
Nic sie nie zmienilo. Od wyjazdu. Wrazenie jakbym nie wyjezdzal wcale. Jakbym na mazury na 2 tygodnie kopsnal. Ludzie, miejsca, wszystko po staremu. Ale to chyba nie dobrze.
Organizuje sie. Ale w tym momemcie nie pamietam nawet numeru swojej komorki. Bede musial zabrac ja z Klodzka jak pojawie sie tam po koniec tygodnia.
Weekend. Chilin’ Jak zwykle.
Polska przegrywa. Ciecie. Nie wazne. Jest przerwa. Tylko przerwy czasem nie pomagaja. Jak nie masz sily i naladowanych baterii nic ci nie pomoze.
A ja sobie baterie pozadnie naladowalem. Jak pieprzony kroliczek z Duracella.
Allen Robinson Womens Jersey
