communication breakdown

Roznice kulturowe. Sa ogromne. Bez problemow dogaduje sie z ludzmi z Ameryki Pld, z ekipa z Europy Zachodniej.

Ale z Amerykanami?

Czlowieku… Nie mowie o problemach jezykowych – bo takie rzadko wystepuja – chodzi raczej o zarty, klimaty kulturowe, poczucie humoru, nawet MUZYKE ktora tu sluchaja. To jest Colorado – enklawa dla neohipow, majacacych po 20-30 lat – co hoduja „grzybi”, gandzie, jezdza rozklekotanymi terenowymi samochodami, maja brody, i sluchaja Greatful Dead i Phisha. Jest cool, pracujesz 3 razy w tygodniu, myjesz talerze, lub je roznosisz, czy tez pracujesz w fastfoodzie. Nie musisz miec skonczonej zadnej szkoly, na to nikt nie zwraca uwagi, jestes tylko trybkiem w maszynce zwanej PRZEMYSL TURYSTYCZNY – dopoki nie przyjdzie koniec sezonu (wlasnie teraz) – wtedy wszyscy zbieraja graty i jada gdzies – Vegas, Kostaryka (to jedyny kraj gdzie teraz jezdza Amerykanie, mam wrazenie, bo tam jest b e z p i e c z n i e) czy Cancun w MEksyku. I to wszystko. Reszta nie wyjezdza, bo kase na gandziuche stracili.

„stary, cala kasa idzie na CD’s i zielone, dlatego nie mam wakacji, zreszta to wszystko czego potrzebuje do zycia, muzyka i chmura z bonga” – mowi Nick, 21, brodaty z brzuszkiem i dlugim wlosem, pracuje jako kucharz w Deno’s.

Nie przejmuja sie, chyba ze zaloza rodzine. Wtedy sie zmienia wszystko. Trza pracowac i sie przejmowac. Ale wiekszosc ma na to czas.

Nikt nie mowi tu ze nie ma pracy, PRACA jest wszedzie – pensje takie same – 8-15$ za godzine. Podatki 20% – o ile sie dobrze orientuje. Wynajecie duzego domu w pare osob 1000$/miesiac. I tyle. Atmosfera jak w akademikach – w jednej chacie mieszkaja ludzie z roznych bajek – ale jakos sie dogaduja…

A co do dogadywania – po prostu nie kumam tekstow wszystkich – nawet nadworny tlumacz MARAS ich nie kuma. Teksty z kreskowek sa na topie – i z kodeksow prawnych (420, 187, etc.). Nie rozumiem poczucia humoru i poslugiwania sie jezykiem. Bardziej juz hiszpanski do mnie trafia. JEst bardziej z serca a nie z dupy. Mozesz znac perfekt angielski i miec problemy z wyrazeniem samego siebie, w zaleznosci od miejsca w ktorym jestes i jakich ludzi spotykasz.

Mieszkam z 2 amerykankami z L. i J. – przez jame przewija sie mnostwo innych ludzi. I nadal ich nie kumam. Co jest w porzadku a co nie. O czym mozna mowic a o czym nie, co jest smieszne a co nie – coz jestem soba po prostu i zlewam to wsio – jeszcze tydzien. TYLKO TYDZIEN. i NYC.

wylatuje 10 maja o 6 rano, wlasnie dokonalem oparacji 118$ plus tax za samolot – zajebiscie. Musze byc 9 maja w Denver w nocy na lotnisku, bo inaczej sie nie dostane. Laduje na La Guardia o 1pm.

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.