zmeczony jak pies. 12 godzin w autobusie. nie chce mi sie pisac prawde powiedziawszy. wrzucam zdjecia. koles z boku wyje mi uitnei hjuston…. ahh… ide spac, choc wczesna godzina. Aha. dzis zjadlem garsc robakow na targu – kurka stare baby sprzedaja suszone insekty (w stylu szaranczy) – fuj… heh… musialem zapic czyms porzadnym..
wlasciwe to juz jestem w OAXACA…



















