PUNK IS DEAD

Bylem punkiem. Smieciem po ichniemu. Czlowiekiem wyrzuconym z kolektywu, nedzna punkowska kreatura z olbrzymim irokezem – waskim paskiem po srodku mojej glowy, pozostaloscia burzy wlosow, ktora wyrosla mi w ostatnich 4 miesiacach. Mialy byc dready – jest lysa czaszka obecnie. Dobrze, ze mnie w knajpie obsluzyli, bo inaczej umarl bym z glodu. Generalnie wioska byla zaszokowana i zbulersowana radykalna zmiana mojego wygladu. ;))

Czy oceniamy ludzi po wygladzie, ubraniu, fryzurze, kolorze skory, brudzie, zapachu, kolczykach na twarzy czy tatuazach? Oczywiscie, taka jest natura ludzka. Wydaje mi sie, ze w tych dziwnych czasach nalezy byc NIEPOLITYCZNIE POPRAWNYM i nie popadac w paranoje.

Zmienila sie ekipa. Olger, Mathanja, Wlosi, Aussies wyjechali. Zostalem tylko ja, Brendan, Michel. Mam nowych sasiadow. Olivier i Charlotte. Zabojady. Oboje okolo 26-27 lat. Koles przypomnia mi mlodego Marasa z szalonych czasow Colorado, 1999. Biale wlosy, szczapa, widoczne naduzycie la moty i trampki numer 49. Koles jest muzykiem i bezrobotem. Wczoraj do 3 rano sluchalismy Radiohead, Sublime, Marleya i roznych dziwnych wynalazkow. JUtro prawdopodnie gitarowe jam session. Charlotte natomiast nie lubi gadac po angielsku. Twierdzi ze boli ja od tego glowa. Hm… chyba nie od tego.. ;))

Wczoraj powrocily fale potwory, niosace mleczna piane i zjadajace ludzi-chcacych-byc-surferami. WIec znow surfuje. Slona woda wciaz jednak smakuje kiepawo…

Michel przytargal glosniki komputerowe z Salinas. Podlaczylismy sprzet, siedzimy na balkonie, sluchamy samby, spozywajac dzambe i cuba libre, patrzymy na ocean, komentujac fale. Jak glosi prognoza – beda perfekcyjne dzis o 2:30 pm.

Mniej pisze, wiecej robie cz-b zdjec. Nie umiem pisac – to pewnie juz zostalo zauwazone. LEcz zdjecia i obrazki stanowia nieodlaczna calosc jak sie wydaje. wiec…. keep on doin….

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.