MIAMI w Ekwadorze

Musialem dzis z ekipa pojechac do Salinas – Ekwadorskiego MIami. Heheh,…. taa.. rzeczywiscie wyglada jak miami. Biale hotele, Policjanci lapiacy pijanych rowerzystow, placi sie dolarami, taksowki cabrio. Taa… ale generalnie jest nedznie. Musialem przerwac swa leniwa egzystencje w Montanita z jednego powodu – w Peru wybralem 100$ banknot ktorego za cholere nie moglbym uzyc. Musialem go na drobniaki w banku rozmienic.

A o 4 po poludniu nadejda fale…

Wczoraj polknela mnie ogromna fala. Siedzialem sobie spokojnie za punktem gdzie zalamuja sie fale (BREAKS) czekajac na giganta. Kiedy nadszedl, nie dal mi szansy. Zlapalem deske za blisko nosa i fala mnie polknela. Yummie…. Dziwne uczucie – jestes nikim, niczym, puchem marnym i nie mozesz nic zrobic.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.