LIMA. Dzien drugi.

Dzis bylo fajnie. Fajnie. Fajnie – to dziwne slowo wlasciwie. Obudzilem sie – zadna niespodzianka, znow sie powtarzam, ale zasob moich slow jest niewielki. WIec jak wspomnialem udalo mi sie wstac. Godzina 10. Angie zrobila sniadanie. Przeszdl Izraelczyk. Duzy ciemny Zyd z marijuanowym usmiechem. Probowal dodzwonic sie aby zmienic swoj bilet do Columbii. Cos mu sie nie udawalo. Wyszedl i wrocil z goracym ciastem jablkowym. 4 kawalki. Dla 4 osob. Aa! No bo przyszla wlasnie Katie, ktora odwiedza czesto dom Mauro i Milagros aby gadac po angielsku z gringos. Angie i Katie – to bardzo nietypowe imiona jak na Peruwianki. Ale taka tu teraz maja mode. U nas tez tak niedlugo bedzie. Zamiast Jana bedzie Dzon. Zreszta ja i tak zmieniam sobie nazwisko na bartpogoda.net. Ciekawe tylko czy kropka w srodku liczy sie jako drugie imie? NO wlasnie- czy drugie imie sie przyda? Bo moi starzy nie wymyslili mi drugiego – wlasciwie to sie nawet z tego ciesze. Mniej komplikacji w zyciu. Znam tez osoby ktore uzywaja drugiego zamiast pierwszego – i sa to raczej kobiety. Widomo bo sa zmienne, jak pogoda. Pogoda. Mam natomiast trzecie imie z bierzmowania – ale musze poszperac w papierach jak wlasciwie ono brzmi, bo zapomnialem…

Ruszylem wiec plaza. 5 kilometrow. Mgla i smog gdzies znikly. Znak ze wiosna nadeszla. Niebo zrobilo sie blekitne a slonce usmiechalo sie za krzaka. Zakupilem u ulicznika (ulicznego sprzedawcy) 5 mandarynek – klocac sie klasycznie o cene. Klotnia z rana i juz jestem w dobrym nastroju. Idac tak doszedlem do dzielnicy Barranco. Niska zabudowa, artysci i dziwki, chinskie knajpy, leniwa atmosfera. Kupilem sobie krotkie spodenki do surfowania. Ladny wydatek – ale sie przydadza, nie moge sie przeciez kapac caly czas w majtach… Czy zamieniam sie w surfera? Na razie surfuje po internecie, ale dzis spedzilem z dwie godziny obserwujac zmagania kolesi z brudnymi falami rozbijacymi sie o brzegi Limy.

Zrobilem tez pare zdjec…

I wywyolalem 15 negatowow i slajdow. Da sie patrzec. Zobaczymy co z tego bedzie.

Mam jeszcze 10 dni w Peru. W tym pewnie z 4 w Limie. Bo mi sie tu calkiem podoba. Wiekszosci sie nie podoba i dlatego wszyscy uciekaja. Ale ja czasem lubie wielkie miasta. Labirynt ulic. Jak gra komputerowa. Co bedzie za rogiem? No i tyle tematow do fotografowania.

 Korbinian Holzer Womens Jersey

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.