CUZCO zwane tez Cosco

Pies wyl pol nocy. Potem nie wiem co sie z nim stalo. Nie wiem tez czemu wyl. Wyrywali mu zeby? Pokazywali kielbase – owoc zakazany i taboo? Moze sprawil to fakt, ze zdal sobie sprawe ze jest niczym innym jak peruwianskim psem i to nie dawalo mu spac. Rowniez mi nie dawalo.

7 rano. Puno, Hotel Illampu. Klasycznie zapomniano mnie obudzic i jak zwykle obudzilem sie na czas samodzielnie (wbudowany w glowe budzik, rok produkcji 1976). Zjadlem na sniadanie dwie czekoladki SUBLIME. Uwielbiam je, jak i zespol SUBLIME – polecam wszystkim spragnionym dobrych, pozytywnych wibracji prosto z dupy i serca.

Autobus. Masakra. Klaczycznie. 3 filmy: 6 zmysl, Gladiator, i film o jakims gorylu- rzecz dla dzieci.

Nie nawidze jak sie ludzie kokosza (mama mi zawsze mowi – nie kokosz sie !!). Wchodzili i wychodzili, kupowali kurczaki, galaretki, obrzydliwe napoje a la Hellena i setki innych gowien. AUtobus stawal i ruszal. Siedzaca obok kobieta (baardzo gruba) kupowala wszystko co sie nadawalo do jedzenia. Z kilometra na kilometr brakowalo mi miejsca do siedzenia. Schrzaniony metabolizm u tej pani? Na szczescie trwalo to tylko 7 godzin – nowa droga z Puno do Cuzco.

W koncu CUZCO. Piekne, wspaniale miasto. Zadekowalem sie w dziwnym,tajemniczym i totalnie odjechanym hotelu FRANKENSTEIN. TO zagadka: co wspolnego z tym maja ZABKOWICE SLASKIE? :))

KOlacja w chinskiej knajpie. Menu de Dia: zupa i kurczak z ryzem na ostro za 1,5$. W TV – Wielka Draka w CHinskiej Dzielnicy. Zbieg okolicznosci?

SPadam na browca – oczywiscie juz spotkalem znajomych…

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.