CIUDAD del ESTE i ITUIPU

Ciudad del Este – miasto przemytnikow, szumowin, handlarzy i siedziba islamskich terrorystow majacych tu swoja baze (atakuja Zydow mieszkajacych w Argentynie).
Przelazimy przez most graniczny. Nikt nie sprawdza dokumentow, paszportow. Po 5 minutach jestesmy w Paragwaju. Oczom ukazuje sie ogromny bazar. Ogromne kolorowe reklamy znanych firm kontrastuja z wszedobylskim syfem, blotem, starymi gazetami. Maly szok -cenny elektroniki nizsze niz w Nowym Jorku i Azji. Wiking kupuje cyfraka – canon digital 110 za mozliwoscia nagrywania filmow – zajebista sprawa. A ja zakupuje wodoszczelne pudelko do nurkowania z moim cyfrakiem :))

Wchodzimy do ogromnego budynku. Internet za darmo. Platanina tysiecy kabli, podezspoly, 17 calowe monitory LCD. Ciezka kasa. Dziesiatki stanowisk oferuja miedzynarodowe rozmowy tel. przez internet…

ITUIPU – najwieksza na swiecie hydroelektrownia na swiecie. Koszt niebagatelny – 25 miliardow $ i niezla dewastacja przyrody. Zapora zostala zbudowana na Paranie, na granicy Brazylii i Paragwaju. Za friko przejezdzamy autbusem pod tama potem tunel znow do Paragwaju i wyjezdzamy na sama gore aby podziwiac okolice z wysokosci 220 metrow. Wszystko pieknie – tylko ze wolnostojaca woda sztucznego jeziora stala sie wspanialym miejscem legowym dla pewnego rodzaju komarow przenoszacego malarie.

Jutro opuszczam Iguacu. Jade do Paragwaju, kraju malego i rzadko przez turystow odwiedzanego – 280 km na poludnie w strone granicy argentynskiej – zamierzam zobaczyc ruiny 17sto wieczych misji Jezuickich.
 Robby Fabbri Jersey

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.