Samolot walnal o glebe. I tak w ciagu 2 godzin odwypicia ostatniej mojej flaszki szampana na polskiej ziemi (dziekas wielkas dla marty, kulkosa i bibuma za wspaniale pozegananie i odwozke na lotnisko) znalazlem sie w Szwajcarii. To znaczy wcale nie moge powiedzeic ze tu jestem….
upal, 30 stopni, lekko zamotany, z zatkanym uchem stoje w sali z – uwaga – DARMOWYM INTERNETEM. Czyli wniosek sie nasuwa – Szwajcaria jest piekna …. heheh
Mam 3 godziny do samolotu do Rio. Wlasciwie nawet nie wiem z jakiego terminala ten samolot startuje, bo tak obrzydliwie sie tym internetem zaaaferowalem :))
Dobra moja nasza wasza… ide cos zjesc… moze jakis dziurawy ser , hmm…..
adios








