Marylin Manson i dlaczego Polacy nie są tolerancyjni

Przyszedł dzień apokalipsy. „antychrystek” przybył do Szarego Miasta, aby
postraszyć trochę duże i głupie dzieci, jakimi są politycy, radni i stare
dewotki (banujące wszystko co wg. nich jest „niemoralne”). Atmosfera
podgrzewana była przez nich od wielu tygodni i muszę przyznać, że zrobili
MM wspaniałą reklamę. Z ekipą podjechaliśmy pod Torwar. Co się rzucało w
oczy? Hordy policji z pałkami, radiowozy i ochroniarze. Zaraz potem
tysiące dzieciaków (setki z nich z twarzami pokrytymi mrocznymi
mejkapami). Nie rozpisując się wiele – skala klimatów wśród publiki była
zdumiewająca, na pewno wielu przyszło na ten koncert z czystej ciekawości.
Mieli nadzieje że zdarzy się coś niesamowitego, co doda do ich szarych
żywotów odrobinę pieprzu i kolorytu.
Jednak….. Manson wcale nie zjadł małego kotka na scenie (jak mówiono w
Radiu Maryja), nie podpalil zadnego z kolegów na scenie, nie pokazał
swojego przyrodzenia, nie obsikał publiczności, nie wypił półlitrowej
butelki z krwią niemowląt, nie wyszedł na scenę w średniej wielkości
płaszczu łonowym do uszycia którego trzeba było zabić 800 „niechudych”
bab.
Zanim zaczął się koncert, jakiś człowiek z mikrofonem zaganial publike do
sektorów. Na plyte wpuszczono naprawde tylko garstke ludzi. Nie wiem
naprawdę czego sie obawiano? W trakcie oczekiwania na support i atrakcję
wieczoru organizatorzy zapuścili White Album The Beatles. Chcieli chyba
uspokoić publikę. Ale miało to też swoje podwójne dno. W pewnym momencie
poleciał utwór Helter Skelter – ulubiony kawałek CHARLESA MANSONA
(mordercy żony Polańskiego) którego nazwisko przybrał sobie bohater
wieczoru. To taka mała dygresja.
Potem był support. Zapomnij. Takie zespoły to nawet po śmierci, w piekle
będą supportami. Nie ma co mówić.
Sam koncert MM był rewelacyjnie nagłośniony i zagrany. Manson próbował się
dogadać z publiką, która jednak była już nieźle zmęczona samym
oczekiwaniem na zespół. Energetyczne, równe kawałki, niektóre przeboje ,
przeleciały jeden po drugim (Sweet Dreams, Beautiful People, Dope Show i
inne). Manson pokazał cały swój teatr. Wykonując dziwne rachityczne ruchy,
rzucał się po scenie w swoich TRANSwestyckich ciuszkach. Rozglądałem się
po publice. Stali z otwartymi gębami i oczekiwali skandalu. Chcieli krwi.
Chcieli aby Manson zrobił coś. Lecz on pokazał niezły szoł. Po prostu.
Czy Polacy są tolerancyjni? Nie. Na pewno nie. Strach że Manson zdeprawuje
ich dzieci, że spali biblie i zwyzywa papieża był przeogromny. A on jest
po prostu genialnym specjalistą od marketingu. Potrafi sprzedać swoje
wybryki i dzięki temu zarabia na tym miliony martwych prezydentów ($$$).
Polacy (choć nie tylko my) boją się inności. Boją się chudzielca w
sukience z czerwonym okiem. Boją się poznać. Wolą żyć w zamknięciu. Boją
się innych i inności. Trudno. Oni się już nie zmienią.Może jednak młode
pokolenie będzie inne?

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.