Archiwa tagu: sri lanka

paradise lost

Małe video z wakacji na Sri Lance.

paradise lost from Bart Pogoda on Vimeo.

by silvia & bart pogoda

And finally something from Siska.

Opublikowano movies, travel | Otagowano ,

black lanka

Już ostatni raz Sri Lanka.

Opublikowano travel | Otagowano

west coast, sleepy morning

Opublikowano travel | Otagowano

west coast, sleepy morning

6 rano, zachodnie wybrzeże, światła brak, Sri Lanka się budzi ze snu…

Opublikowano travel | Otagowano

left overs from „paradise island”

Niby Indie, niby nie.
Chaos w zielonym rajskim sosie.
Pan da, pan nie da. Jest pięknie, ale nie do zdjęć.
Dobre do czilowania, ale bez lonely planet, które trzeba wyrzucić do śmieci i zamknąć się w fajnym miejscu gdzieś na plaży albo w górach.
Nasiąkać słońcem, tropikalnym powietrzem i przepięknym światłem z rana. Ludzie jak ludzie – nadal jesteś workiem pieniędzy, chodzącym dolarem, blado-różowym stworem z garbopodobnym plecakiem. Co druga atrakcja to „tourist trap” – więc nie zwiedzać nie oglądać, polecam znależć „swój kawałek podłogi” i tam zostac. A potem na lotnisko i byebye.

Opublikowano travel | Otagowano

sinharaja & deniyaya

Something from Siska

Opublikowano travel | Otagowano

Jeszczę parę pocztówek z wakacji, z okolic Tangalle…

Opublikowano travel | Otagowano

full moon

6 dni laby na plaży się kończy. Jedziemy na góry Sri Lanki. Może będzie więcej zdjęć i mniej lenistwa, które było jednak bardzo wskazane.

Opublikowano travel | Otagowano

Pocztówki z wakacji.

Lenimy się, zdjęć za bardzo nie robimy, chyba, że sobie nawzajem.
Czil, ocean, dobre jedzenie i dużo spania.
Za parę dni ruszamy w road trip, choć ze zdjęć to chyba nici bo raczej nie wkręcam się po latach w klimaty a la india – mimo, że Sri Lanka to coś innego…

Opublikowano travel | Otagowano

wawa

Wyjazd z Bańskiej Bystrzycy. Miałem jechać na noc, wyjechałem w dzień. Słońce, brak opadów i huraganów – w drogę. Jeszcze w czwartek górskie drogi były nieprzejezdne,  pół Słowacji utknęło w śniegowych korkach – szczególnie, że był wieczór przed długim weekendem. A wczoraj niespodziewanie dało się spokojnie przejechać, pomimo klimatów a la alaska na przełęczy Šturec. W głośnikach Sonia, która za dużo chciała pana Głowackiego. Świetnie się słucha tych opowiadań – dobry miszmasz klimatów z genialnego NYC i czasów PRL ( na Słowacji mówią – za komanczów ) – akurat na siedmogodzinną podróż. W każdym razie na Głowie się nigdy nie zawiedziesz.

Już Wawa, spać nie mogę, redbule wciąż działają a kwiaty zwiędły. Ogarnąłem mieszkanie, wyprałem rzeczy, zapuściłem najnowszą PJ Harvey., wypiłem herbę, a teraz chyba spróbuję zasnąć przy Tinker Tailor Soldier Spy

Czekają mnie pracowite 3 tygodnie w Warszawie i w końcu mały wyjazd z Siską (ale bez mr. T, który pojedzie na ferie zimowe do wujka do Zvolena)

Jakieś hinty a propos Sri Lanki? 3 keywords: diving, surfing and hills. Proszę w komentarze:)

Opublikowano common life | Otagowano , ,