CUENCA

Bla bla bla. Madre slowa, przemyslenia, wnioski – wyparowaly. Czuje sie znakomicie. Jakos lekko i beztrosko. Ale zdania sklecic nie potrafie. Czytam inne blogi. Smutek, gniew, deprecha. Jesien. Nieuchronna sprawa, mysle sobie. Czy cierpienie i pernamentny dol pomagaja w pisaniu? W tworzeniu? Wszystko wskazuje ze tak. Poce sie. Czacha dymi. Brak polskich slow. Na szczescie wydrukowalem sobie ksiazke Pilcha za 2 dolce ;) – aby sie zainspirowac co nieco.

Ruszylem tylek z Montanity. Swoja umiejetnsci surfingowe zamierzam za czas jakis podszkolic na THAITI (yes yesssss :)). 6 rano, pobudka, dzien wczesniej lzawe pozegnanie ze wszystkimi (z psami tez). Wraz z Brandonem uderzylismy do Guayaquil. Ten skierowal sie na poludnie. A ja na wschod. Musi tam byc przecie jakas cywilizacja. I tak dotarlem do miasta zwanego Cuenca. Pikne, sliczne, klimatyczne. Moze pare dni tu ostane. Zadekowalem sie w hostalu El Cafecitio. Spal ktos z was kiedys w kawiarni (oczywiscie wylaczajac tych co zasypiaja przy kawiarnianym stoliku)? W holu miesci sie kawiarnia, ludzie imprezuja do 23:00, potem mozna spac. Moj pokoj (dormitorium- sala zbiorowa z calkiem czystym kibelkiem) miesci sie tuz tuz.

Co tam jeszcze? Wlasciwie to nie wiem, bo jakis zdekoncentrowany jestem. Aaa! JEst mecz! Ekwador – Urugwaj w Quito. Dzis caly kraj paraduje w zoltych koszulkach druzyny pilkarskiej. Flagi okrzyki. Mam nadzieje ze wygraja (Ekwadorce rzecz jasnawa) – bo bedzie totalna FIESTA – a kobiety w przyplywie radosci i szalenstwa, stana sie bardziej wyzwolone (sic). Rzecz toczy sie o wyjazd do Korei i Japoni….

o v e r

kto_jest

cuenca

cafecito1

roboty1

letmetakeyoudown

gazeciarz

pies_binladen

pascal_becca

z_coolpixa

undos2

en_pene

rebecca

szyjem

unidos

chaos_bar

unidos_sm

Ten wpis został opublikowany w kategorii americana i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.