Archiwa tagu: brasil

RIO DE JANEIRO

Siedze na kanapie w malym mieszkanku w dzielnicy Tijuca. 3 kobiety. Rogeira (33lata), przyjaciolka Rogiery oraz jej Mamma (80 latek? siwa jak siwek). Smieja sie glosno i rozmawiaja. Rozumiem moze 10% – nie wiecej – wczesniej z portugalskim mialem tylko stycznosc jak Isaure ogladalem. Ale daje rady – do mojego nedznego hiszpanskiego wszedzie dodaje SZ, RZ i jakos mnie rozumieja.

Rogeire spotkalem w samolocie. Obydwoje probowalismy doprowadzic do stanu uzywalonosci 6-latka ktory rzygal i nie ladnie pachnial. Lot jednak minal spoko. Jakies filmy zapodawali i plastikowe zarcie. Nawet sie nie upilem…. Na lotnisku odebrala nas przyjaciolka Rogeiry i zapodalismy do centrum jej wozem.

Na miejscu mama przygotowala sniadanie. Jestem mily i kulturalny. Wkolko im dziekuje (obregado, muito obregado) i wsuwam jedzonko :)) 3 babki sie ciesza. Ja sam nie wiem czasem o co idze. W kazdym razie Rogeira wrocila wlasnie z 2 miesiecznej podrozy po Europie i przezywa. Wyciaga z torby czekolady, opowiada jakie to dziwne zarcie w Alemanii jadla i co pila i jakie to wszystko jest tam drogie (dios mio – papaja za 12 marek!)
————–
Targ warzywny w dzielnicy Tijuca.
Jestem wlasnie ochroniarzem starowinki. Ta oprowadza mnie po niezle wypasionym targu warzywnym.

Wskazuje palcem na ziemniaki (zwane BATATAS) – Conoces? (znasz to)
– Si – u nas to sie nazywa ZIEMNIAKI
Potem pokazuje mi cebule – tego to na pewno na oczy nie widziales – staruszka juz prawie tryumfuje…

kiwam glowa – dla swietego spokoju.

I tak caly czas. W miedzyczasie wsuwam kawalki arbuzow, papai, i innych wymyslow ktore podsuwaja nam sprzedawcy. Babka sie krzywi i mowi ze za drogo. Caro, caro – mruczy pod nosem. (pamietacie POLONEZA CARO – czy on byl drogi?)
——————
A potem lezalem na Copacabanie. Oczy mnie bolaly…. pod slonca i widoku tych nieziemskich lasek – ktore maja wszystko okragle. Znow poczulem sie bardzo bardzo bialy…
Dla surferow — fale 3 metrowe. Nie wiem czy sie nie skusic;)
—————–
jest 30 stopni celsjusza. A brazylijczycy chodza i mowia: Muito frio (bardzo zimno)… zupelnie ich nie rozumiem. Ciekawe jak jest w lecie, bo ja juz podczas ich zimy nie daje rady.
————-
Rogeira zaprowadzila mnie do swojej kolejnej przyjaciolki. Wyglada na to ze robi obchod po powrocie. Jej wszystkie kolezanki sa male (150 cm) puszyste i maja 40 lat. Kazda z nich mieszka w ladnym mieszkanku. Jest samotna. A kuchni schowana jest mama (babcia), ktora gdera i mysli ze jak bedzie mi glosno po portugalsku mowic to zrozumiem…
————–
Zjadlem obiad u Rogeiry (smakowite miesko, ryz i salatka). Babka i ona wlepialy we mnie slepia i targajac mnie za ramie, pytaly czy smakuje i czy czuje sie komfortowo. Na przemian z tym dodawalu ze sa biedne i ich jedzenie proste. KOBIETY! dzieki wam za to… naprawde MUITO OBREGADO! :))))
———-
zmylem sie stamtad jednak – znalazlem hotel w dzielnicy Gloria. za 15$. Zdziwilem sie warunki super. za 10$ masz miejsce w sali 555 osobowej a tu jedynka z prysznicem i TV (na ch. mi tv?)
———-
Laze po miescie – dorwalem internet. O 18 zrobilo sie kompletnie ciemno. Musze sie poukladac bo na razie mam niezly roztegownik w glowie.
———-
info:
rio jest ogromne – na piechote nie ma sensu.
metro: 1,30 reala
autobus: 1 real
dolar: nie wiem, jutro sprawdze
hotel: 10-15 $
wjazd kolejka na Jezusa (15$ – jutro zamierzam sie tam kopsnac i zrobic pare fotek)
internet: 30min = 3 reale
generalnie nie jest tanio. zostane tu pare dni pewnikiem. nie zrobilem zadnych zdjec jeszcze.
wyczuwa sie atmosfere zagrozenia – rogeira odradzala mi chodzenia z jakimkolwiek aparatem, sprzetem, i w ogole chodzenia…. hm… tak sobie mysle ze chyba swiat do tych bardziej odwazniejszych nalezy.

carla

centrum

hotel

kokos

kokosiarze

kot_antykwariat

rodzinka

 

Opublikowano americana | Otagowano , ,