Archiwa tagu: brasil

NITEROI

Druga strona zatoki. Miasto Niteroi. Dotarlem tu przed chwila i staram sie na internecie przeczekac samo poludnie. jest wyjebiscie goraco…. bejbe….

Dzis udalo mi sie zalapac na cale sniadnie – lasuchow informuje – kawa, sok wycisniety przez murznke ze swiezych pomaranczy, dwa rogalki, mostwo masla, dzemu i sera + banan, arbuz i melon. wielki bart jest usatysFAKcjonowany]…/

Bylem
w rio bylem w bayo – wszystko chuj…

ale nie bylem w centrum rio. Znalazlem sie tam calkiem przypadkiem zmierzajac w strone przystanii promowej.
Ogromne wiezowce, tlum ludzi, bezdomni cariocas z faveli spiacy gdzie sie da. muzyka, krzyki, kobieta zwinieta w klebek trzymajaca w rekach calun jakiegos swietego (nie dzizasa ale jakiegos innego ). Spotkalem tez goscia ktory zbieral kase na podrozowanie. Caly plot obwiesil zdjeciami ze swojej podrozy rowerem po calej Brazylii. Pokazal mi slas na brzuchu po jakims robalu ktory mu sie wkrecil gdy pedalowal przez amazonie. 40 dni go szaman jakiegos plemienia leczyl. Rowerzysta hardkorowiec przekazal mi swoje blogoslawienstwo na dalsze podrozowanie – a ja dalem mu jednego reala.

Nie widzialem jeszcze RIO z morza – wiec to wlasnie uczynilem. Za 1 reala poplynalem sobie promem na druga strone zatoki GUANABARA. Portugalski zeglarz Gaspar de Lemos myslal ze ta zatoka to jakas rzeka wiec nazwal to miejsce RIO de Janeiro (czyli rzeka styczniowa). Taki sam numer jak z oceanem spokojnym ktory wcale nie jest spokojny.;)

Niteroi laczy sie z Rio ogromnym mostem (Ponte Presidente Costa e Sliva) – jednym z najwiekszych na swiecie… no … rzeczywiscie jesty dlugi. ale wolalem polplynal sobie styczniowa rzeka.

niteroi1

niteroi2

Zaraz sie stad zmywam. Przezylem wlasnie istny atak na ICQ na ktore sobie wszedlem. Pozdrawiam – ale nie moge ze wszystkim gadac. !! kurkkka… musze napisac relacje, przeczytac maile ale w miedzyczasie gadam….

Plan na dzis: stadion Maracana, posnucie sie po faveli (hm… nad tym sie jeszcze zastanawiam) i wjazd na Cristo Redentor. dziizaas
 Patrick Kane Jersey

Zaszufladkowano do kategorii americana | Otagowano , ,

PAO de ACUCAR

Spalem ze 12 godzin. Ani halas zepsutej spluczki (ktora prawie sciany wyrywala) nie przeszkadzal mi, ani upal, ani brak klimy (ja w dalszym ciagu sie zastanawiam jak mozna tu wytrzymac latem). O 3 rano zerwalem sie na nogi. Mialem naprawde schizowy sen, ale go tu nie opisze…;))
O 10:00 sniadanko (wliczone w cene pokoju – kawa, bulki, maslo, ser, dzem, arbuz i melon). Skonsumowalem go jako jeden z ostatnich. Ponoc kto je ostatki ten jest piekny i gladki…. hehh gowno prawda jezeli chodzi o mnie – jestem spocony, nieogolony, mam czerwony nos i cos mnie kuje w brzuchu (pewnie to ta kukurydza gotowana).

Okazuje sie, ze w niedziele nie chodzi metro – olalem to i dalem z buta. Przez dzielnice Gloria – do Flamengo i Botafago. A to sie polozylem na glebie, a to na piasku. Gapilem sie w morze i na ludzi. Obserwowanie ludzi – to moj ulubiony sport (lasek w szczegolnosci).

W koncu zaczalem robic zdjecia – wytargalem cala torbe sprzetu. Mam w kieszeni noz – wiec jakby co … ale kozak ze mnie, w koncu tez sie wychowalem na ulicy (rodzinnej 57/9 w klodzku ;)))

Obiad – mala knajpa dla tubylcow – emerycie na niedzielnym obiadku. Papierowe obrusy – kelnerka z ogromna okragla dupa i szatanskim usmiechem porusza sie pomiedzy dziadkami i babciami. Dzis mozna zamowic bylo wszystko byle bylo to COZIDO.
Za 10 reali (kurs 1$ = 2.42 – maja galopujaca inflacje wiec dla mnie to dobry news) dostalem ogromny talerz wypelniony miesem, gotowanymi wazywami, ziemniakami, kapusta, marchiwa i fasola + piwko.

Za 20 reali wjechalem na raty (z przystankiem na miejszej gorze) na Pao de Acucar, czyli GLOWA CUKRU. Pewnie znaja to niektorzy z was z widokowek. I co ja teraz tu moge napisac – byl piknie. Wkrotce moze mi sie uda zrzucic fotki. Spedzilem tam z 4 godziny – az do zachodu slona – ktory powalil mnie oczywiscie. 2 filmy (fuji profia f400 i kodakchrome elite 100 sie zrobily).

bart_christo

bart1

pao1

pao2

pao4

Mam marzenie. Ponoc mozna z jednego ze wzgorz wzleciec nad rio na paralotni. Londuje sie na Copacabanie. Ciekawe ile kosztuje taka przyjemnosc. Jak sie uda – to nagram moje krzyki na minidiska. ehhe…

Zaluje ze nie polecialem za 4$ dolary helikopterem z Glowy Cukru nad Jezusa Redemptora. Myslalem ze kosztuje to z 100 $ !!! A tu za 80 reali masz 7 minut lotu.

Dosc tego latania – wracam na ziemie.

Malo jem – piwko, jakas kola, kukurydza gotowana (za 1 reala) lub ogromne orzechy kokosowe , ktore koles przecina przy tobie, wtyka rurke i pijesz (za 1 reala czyli 1,5 zeta). Jak wypijesz, dajesz mu pusty orzech, a ten go maczetuje na kawalki, tak ze mozna wyjesc miasz.

Bede spadal, bo mnie ograbia, zabija, wyrwia serce, zjedza mozg, wytna oczy i napluja na moje martwe cialo a potem rozbija mojego eosa 3 o bruk….

No tak – ale narazie mam wrazenie ze wszyscy sa przyjacielscy, pomocni. Totalna impreza do pozna, leje sie piwo, ludzie tancza, graja w pilke na plazy. Nie widzialem aby ktos kogos zaczepial, czy strzelal z broni ostrej prosto w oczy policjanta.
Ja tylko widze gorace ciala, kobiety patrzace ci w oczy dluzej niz 5 sekund gdy mijaja cie na ulicy poruszajac tylkiem w rytm skaczacych cycuszkow.

ja . jestem. opetanym. swirem. aloha. hombritos i chicas de polonia !
 Sven Baertschi Authentic Jersey

Zaszufladkowano do kategorii americana | Otagowano , ,

RIO DE JANEIRO

Siedze na kanapie w malym mieszkanku w dzielnicy Tijuca. 3 kobiety. Rogeira (33lata), przyjaciolka Rogiery oraz jej Mamma (80 latek? siwa jak siwek). Smieja sie glosno i rozmawiaja. Rozumiem moze 10% – nie wiecej – wczesniej z portugalskim mialem tylko stycznosc jak Isaure ogladalem. Ale daje rady – do mojego nedznego hiszpanskiego wszedzie dodaje SZ, RZ i jakos mnie rozumieja.

Rogeire spotkalem w samolocie. Obydwoje probowalismy doprowadzic do stanu uzywalonosci 6-latka ktory rzygal i nie ladnie pachnial. Lot jednak minal spoko. Jakies filmy zapodawali i plastikowe zarcie. Nawet sie nie upilem…. Na lotnisku odebrala nas przyjaciolka Rogeiry i zapodalismy do centrum jej wozem.

Na miejscu mama przygotowala sniadanie. Jestem mily i kulturalny. Wkolko im dziekuje (obregado, muito obregado) i wsuwam jedzonko :)) 3 babki sie ciesza. Ja sam nie wiem czasem o co idze. W kazdym razie Rogeira wrocila wlasnie z 2 miesiecznej podrozy po Europie i przezywa. Wyciaga z torby czekolady, opowiada jakie to dziwne zarcie w Alemanii jadla i co pila i jakie to wszystko jest tam drogie (dios mio – papaja za 12 marek!)
————–
Targ warzywny w dzielnicy Tijuca.
Jestem wlasnie ochroniarzem starowinki. Ta oprowadza mnie po niezle wypasionym targu warzywnym.

Wskazuje palcem na ziemniaki (zwane BATATAS) – Conoces? (znasz to)
– Si – u nas to sie nazywa ZIEMNIAKI
Potem pokazuje mi cebule – tego to na pewno na oczy nie widziales – staruszka juz prawie tryumfuje…

kiwam glowa – dla swietego spokoju.

I tak caly czas. W miedzyczasie wsuwam kawalki arbuzow, papai, i innych wymyslow ktore podsuwaja nam sprzedawcy. Babka sie krzywi i mowi ze za drogo. Caro, caro – mruczy pod nosem. (pamietacie POLONEZA CARO – czy on byl drogi?)
——————
A potem lezalem na Copacabanie. Oczy mnie bolaly…. pod slonca i widoku tych nieziemskich lasek – ktore maja wszystko okragle. Znow poczulem sie bardzo bardzo bialy…
Dla surferow — fale 3 metrowe. Nie wiem czy sie nie skusic;)
—————–
jest 30 stopni celsjusza. A brazylijczycy chodza i mowia: Muito frio (bardzo zimno)… zupelnie ich nie rozumiem. Ciekawe jak jest w lecie, bo ja juz podczas ich zimy nie daje rady.
————-
Rogeira zaprowadzila mnie do swojej kolejnej przyjaciolki. Wyglada na to ze robi obchod po powrocie. Jej wszystkie kolezanki sa male (150 cm) puszyste i maja 40 lat. Kazda z nich mieszka w ladnym mieszkanku. Jest samotna. A kuchni schowana jest mama (babcia), ktora gdera i mysli ze jak bedzie mi glosno po portugalsku mowic to zrozumiem…
————–
Zjadlem obiad u Rogeiry (smakowite miesko, ryz i salatka). Babka i ona wlepialy we mnie slepia i targajac mnie za ramie, pytaly czy smakuje i czy czuje sie komfortowo. Na przemian z tym dodawalu ze sa biedne i ich jedzenie proste. KOBIETY! dzieki wam za to… naprawde MUITO OBREGADO! :))))
———-
zmylem sie stamtad jednak – znalazlem hotel w dzielnicy Gloria. za 15$. Zdziwilem sie warunki super. za 10$ masz miejsce w sali 555 osobowej a tu jedynka z prysznicem i TV (na ch. mi tv?)
———-
Laze po miescie – dorwalem internet. O 18 zrobilo sie kompletnie ciemno. Musze sie poukladac bo na razie mam niezly roztegownik w glowie.
———-
info:
rio jest ogromne – na piechote nie ma sensu.
metro: 1,30 reala
autobus: 1 real
dolar: nie wiem, jutro sprawdze
hotel: 10-15 $
wjazd kolejka na Jezusa (15$ – jutro zamierzam sie tam kopsnac i zrobic pare fotek)
internet: 30min = 3 reale
generalnie nie jest tanio. zostane tu pare dni pewnikiem. nie zrobilem zadnych zdjec jeszcze.
wyczuwa sie atmosfere zagrozenia – rogeira odradzala mi chodzenia z jakimkolwiek aparatem, sprzetem, i w ogole chodzenia…. hm… tak sobie mysle ze chyba swiat do tych bardziej odwazniejszych nalezy.

carla

centrum

hotel

kokos

kokosiarze

kot_antykwariat

rodzinka

 Jason Croom Womens Jersey

Zaszufladkowano do kategorii americana | Otagowano , ,