bart’s addiction

Zbieram już tylko na wyjazd. Honoraria spłynęły, więc jak tylko mogłem, pojechałem do sklepu i kupiłem przenośny dysk 30GB do aparatów cyfrowych, z ekranikiem, śliczny mały. Teraz mogę pstrykać bez ograniczeń będąc w drodze. No… i jeszcze bateria, ale ta starcza na 600 zdjęć, więc nie jest źle. Muszę jednak kupić drugą. Wydatek za wydatkiem, a ja pragnę już być w drodze. Na chwilę. Na miesiąc, dwa, poczuć inne zapachy, inne bodźce niech uderzą mi w mózg. Jestem uzależniony od tego. Szukam tematów, składam wszystko do kupy i wiosną ruszam. Na prima aprilis.

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.