Siedze w tzw. INTERNET CORNER. Odurzony zapachem lakieru do paznokci, ktorym mloda japoneczka pokrywa wlasnie sobie paznokiety stopek.
Zanim zdazylem cokolwiek napisac w swoim brudnopisie, dorwalem sie do sieci i wpisalem swoja pierwsza notke z DROGI. Z drogi na ktora wstapilem i wlasciwie juz nie mam odwrotu. Musze przejechac przez cala Ameryke Poludniowa i dotrzec do USA.$
Ksiazki podroznicze. Przeczytalem ich sporo w ostatnim czasie. Pisane przez facetow jak i kobialki. Tworzone przez tych pierwszych ociekaja opisami zatrwazajacych przgod, sa pelne krwi, zlaman, rekinow, robali, umierania w szpitalach, broni, narkotykow, pieknych kobiet kradnacych podstepem pieniazki awanturnika – pisarza.
Faceci – pisarze sa z reguly w typie Jacka Palkiewicza. Zawsze mnie smieszylo jak Palkiewicz w dzinsach przedzieral sie przez dzungle i twierdzil w swoim poradniku ze sa to najlepsze spodnie do podrozowania. Nie mogl inaczej mowic – sponsorwala go frima szyjaca takowe spodnie. Ale nawet laik wie ze w goracym klimacie dzinsy sie nie sprawuja sa i naprawde nieprzyjemnie obcieraja jajeczka.
Jest takze typ podroznika – wiecznego studenta, brodacza jezdzacego do Indii heroinowo-haszyszowym szlakiem. Joga, medytacje, guru, gandzia – tyle na ich temat….
Natomiast kobiety podrozniczki lubuja sie w opisach piekna swiata, ktore znajduja w najgorszch i najbardzeij syfiastych miejscach i zdarzeniach. Sa twarde i udowodniania to (z powodzeniem) na kadym kroku ich krucjaty. Docieraja w miejsca w ktore sie raczej nie dociera.
W obu tych typach pisarzy podroznikow dominuje styl opisywania wszystkiego wokolo ale nie ich samych (z malymi wyjatkami). Malo osob pisze ze wlasnie ma sraczke, przeklenstwa naleza do rzadkosci. Polszczyzna jest sliczna, poprawna jak na wypracowaniu z Polaka w LO.
Nie krytykuje – ale z gory zaznaczam ze tu bedzie inaczej ;)
Na moim blogu-pamietniku-relacji bedzie jak zawsze. Zakreconz styl (wynikajacy z nieumiejetnosci pisania), bez polskich znakow, z internetowymi znaczkami, z tzw. minimalizmami, przeklenstwami, dramatyzowaniem i ogolnym jezykowym hardokrem….
Lotnisko w Zurichu jest sliczne, czyste, ciche, schludne, szwajcarskie po prostu. Trafilem wlasnie do sklepu foto gdzei chcialem sobie zakupic obudowe wodoszczelna do mojego cyfraka za 220 baksow. Niestey ta w sklpeie pasowala tylko do najnowszego modelu IXUSA.
Mam jesze 2 godziny do odlotu i nadal nie sprawdzilem terminala …. odezwe sie jutro z RIO DE JANEIRO.
