Zacz?? się dzień jak zwykle ostatnio – od radia94 i jakiegos ?omotu gitarowego – to najlepiej na przebudzenie dzia?a. Wstaj? wi?c – jajka na cebluce i grzanki plus herbatka. Spakowany i gotowy zamawiam taxi na dworzec.
Trafia mi sie taksiarz frustrat. Przez ca?a drog? raczy mnie swoimi spostrze?eniami na temat tego pi?knego ?wiata w jakim przysz?o nam ?y?.
„Idioci, debile, g??by, idioci, debile, g??by, idioci, debile, g??by” rozpadaj?ce się cierpiarskie taxi (taksówkarz cierpiarz – ten cierpiarz się wzi?? jeszcze z pierwszych lat w wawie – to od kumpla P. sie nauczy?em, który zauwazy?, że taksiarze bardzo cierpi? – przynajmniej takie sprawiaj? wra?enie – zatem Cierpiarze). Monolog pe?en nienawi?ci kontrastowa? z muza w stylu nat king cole ale przetworzon? na pop-papke. Dowiedzia?em się paru mi?ych rzeczy o korkach, chujowym mie?cie, przyjezdnych wiochmenach, pierdolonych wietnamcach i tak w kó?ko.
Na dworcu spoko. Bilet – express do Wrocka a stamt?d do K?odzka. 6h44m – czyli b?yskawicznie wr?cz.
Zostaje jeszcze kwesja kluczy – ma je odebra? Mini, ale jeszcze tego nie wiem, ale dzi? pechowy dzie?. Minimalowi nie odpala laskowóz, utkn?? w gara?u i trza szuka? kogo? innego odebra? ode mnie klucze i przekaza? je M.
Bedur jedzie od strony galerii Mokotów pojawia się w 9 minut. Wrzucam klucze przez okno i puszczam się p?dem na peron 3, sk?d w tempie TGV odjezdza mi express do Wrocka i po chwili znika w tunelu. By?a by jeszcze szansa ?apa? go na zachodnim ale vlak się tam nie zatrzymuje.
Pani w kasie informuje mnie z u?miechem ze nic dziwnego w końcu dzi? 13 w pi?tek. Tym samym czeka mnie jazda 10 godzin i 3h czekania na dworcu.
NZabijam czas teraz siedz?c w kafejce netowej pisz?c coś na bloga.
Moja podró? się dopiero rozpocz??a a już przygody. Trza się na nowo uczy? cierpliwo?ci, w końcu wkrótce po?udniowa leniwa mentalno?? i niespodziewane przypadki.
Frank Ragnow Jersey
