Juz Bangkok. Rano obudzilo mnie slonce. Zawsze tak jest – akurat w dzien wyjazdu. Spadowa z HK, szybka jazda busem a21, odprawa blyskawiczna, lot rowniez (przespalem).
Na lotnisku w BKK koszmarna kolejka do odprawy paszportowej. Stalem z godzine. Potem autobus do miasta. Hm…. ogromne korki, brak jakichkolwiek punktow orientacyjnych, nawet za bardzo nie wiedzialem gdzie jade. 28 km z lotniska do centrum – prawie 2 godziny. Wyskoczylem gdzies po drodze z Gavinem z Angli – byl tu pare lat temu wiec znal droge mas o menos. Koh San Road – slynna ulica – gdzie wszyscy przyjezdzaja od lat. Widzialem juz takie miejsca – o tym bedzie pozniej.
Mam hotel za 180 baht – trudno wlasciwie bylo jedynke znalezc, w ogole miejsc nie bylo. mala ale czysta cela bez kibla z wiatrakiem. Musze wyprac rzeczy, zjesc cos, zaplanowac podroz, bo chyba wypada cos wiedziec na najblizszy czas.
padam. jest 30 stopni, czas wyrzucic ubranie
Kurt Coleman Jersey
