sny i lato

Coraz dziwniej. Z dnia na dzień śnię coraz intensywniej. Przez to mimowolnie śpię więcej, niż potrzeba. Prawdopodobnie to kwestia zmiany żarcia. Sam nie wiem.

Rano budzę się na poranne siknięcie, spoglądam na pustą i zamgloną ulicę przy kłodzkim stadionie… i wracam śnić dalej.

Dialogi i rozmowy, które prowadzę z wyśnionymi, ale prawdziwymi osobami, przenoszą mi się do rzeczywistości – więc déjà vu nonstop.

Pierwszy dzień lata. Jak dla mnie – to będzie kolejne szalone summer in the city. Mam jednak działać intensywnie i bez ściem.

W poniedziałek rano… albo w niedzielę wieczorem – spadówa do wielkiej warszawskiej dziury…

Ten wpis został opublikowany w kategorii common life i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.