Pobudka o 12. Picie z Irlandczykami nie nalezy do przyjemnosci ;)) 4 litrowe browce na leb poprzedniego wieczoru. Czyli po 8 normalnych. Kac jak sie patrzy. W holu zauwazyelm napis: Nie jedz do La Boca – prawdopodobne jest to ze cie OKRADNA!
No ladnie. Nic to zapakowalem sie w matro, autobus i znalazlem sie tuz pod stadionem BOCA JUNIORS. W tym zespole gral kiedys boski kokainista Diego Maradona – wybrany na pilkarza XX wieku na swiecie i sportowca XX wieku w Argentynie. Ladnych maja sportowcow…
La Boca – dzielnica zbudowana przez wloskich emigrantow. Ludzie tanczacy tango, dzieciaki grajace w pile, koszulki Boca Juniors migaja przed oczyma. Piekne kolorowe domki, klimatyczne knajpki i staruszki siedzacy na lawka – ah.. kiedys to bylo inaczej, panie…
Snuje sie pare godzin. Pstrykam. Dzis dobrze mi szlo ;)) mozna oczywiscie oblukac:
Powrot do centrum. I PLANETA MALP – swietny film Tima Burtona. Idzcie idzcie. Naprawde Warto – jak mawial Najsztub i Zakowski.
Dzis pic nie bede. Dzis pojde wczesniej spac. Dzis.






















