godzina 15:30, warzywniak u mnie w blogu, praga pln. warszawa.
kupuję suchy chleb tostowy, sprzedawczyni zwraca się do kolesia stojącego na zapleczu:
– no tak, wszyscy co jadą na prywatki, to już muszę wychodzić , bo o taxi będzie trudno
na to ja: no tak ale niektórzy jadą na imprezę samochodem, na przykład ja.
– ona patrzy spode łba: ale jak to? jak to? na imprezę samochodem? przecież trzeba się dziś napić.
ja: – ale ja nie zamierzam
ona: – no taaak, jak sie pije cały rok, to w sylwestra można nie pić…
dało to do myślenia.
———–
Wszystkiego najlepszego !!! oby wam się…..
