3 dzien nie spie – szalone party ponownie (pozegnalne), o 8 rano jazda tuktukiem przez tetniace zyciem Phnom Penh – w tuktuku 5 luda, browary i mnostwo usmiechu – choc wiem ze zaraz trzeba bedzie sie pozegnac.
na lotnisku robie checkin bagazu az do samej warszawy – wiec teraz tylko bezduszne, sterylnie czyste lotniska na 2 kontynentach…
mam 7 godzin w BKK – wlasciwie to chyba pojde sie przespac na jednej z wygodnych laweczek….
…
i tak tez zrobilem, po prostu padlem na dywanik pod oknem, klima dmuchala za bardzo ale nie bylo sily abym nie zasnal.
23.00
Hong Kong – lotnisko jest naprawde cool – przestrone wnetrza, fotele, kanapy, jazz na zywo. Mam 2 godziny o 01.00 hk-londyn
o 12 jestem w wawie.
czytam 3 ksiazki o kambodzy – totalnie sie wkrecilem…
