Back to India

Byl sobie raz worek kartofli. Polskich kartofli. Podrozowal ciezarowkami zwanymi autobusami. Przezucano go z miejsca na miejsce, z autobusu do rykszy, z rykszy do taksi, z taksi do autobusu , z autobusu do pociagu. Czasem musial isc na piechote, a czy kto kiedykolwiek widzial idacy worek kartofli?

7 morz i 7 wzgorz za swoim rodzinnym krajem worek zmagal sie z trudami urlopu (wczasow czy tez delegacji – jak to niektorzy nazywaja). Wyjechal w koncu z pieknego Nepalu (gdzie na wszystko bylo za pozno, bo to sie konczyl sezon, a to dopiero zaczynal, byl gdzies pomiedzy) i trafil do Matuszki Indii nucac „Country Road take me home”. Przekorczywszy rzeke graniczna znow zaczal byc molestowany przez setki sniadych i wasatych twarzy tubylcow (hello seeer!) – zalowal tylko ze nie molestuja go samice – ale samice nie wysylaly zadnych fluidow do polskiego worka kartofli. Samice sie chowaly po katach i za zaslonkami.

W Banbasie worek wrzucono do autobusu z laweczkami jak dla siedmiu krasnoludkow – ciasnych i malych. Wraz z nim tubylcze worki kartofli poskakiwaly bezwladnie po wertepach. Autobus nie mial resorow ale za to wyposazono go w ekstremalnie glosny klakson. Polski worek kartfolio podrozowal wiec znow do Haridwaru aby piac sie mozolnie w gore mapy czyli na polnoc – do Manali i Dharamsali.

Wyrzucono go na przystanek w Chandigahrze (stolica Punjabu – i gdzie Zojka mieszka, ale teraz jej nie zlapie, w drodze powrotnej – Zoja jak czytasz to napisz maila, bo mi sie gdzies twoj zagubil). Znalazl net – znalazl niesamowite podobienstwo do blokowisk polskich miast. Nie ma dziwne bo jak sie dowiedzial miasto zostalo zaprojektowane przez Le Corbusiera i niejakiego Nowickiego)…

Worek kartofli poobijany i zmasakrowany postanowil jeszcze dzis dokonczyc katorge i pozwolic sie przetransportowac autobusem do Dharamasli. 10 godzin, only.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Ten wpis został opublikowany w kategorii India, travel i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.